Cześć Kochane
Ale jesteście

Tyle dni mnie nie było, a tu nawet nikt nie zapyta o człowieka.







:-):-):-):-):-):-):-):-):-):-) Dobra opowiem wam ciąg dalszy fascynującej opowieści.
Tak więc, w poniedziałek byłam u gina w Novum, 25 dpt hcg = 2258, niezły wynik, co? Był tylko jeden problem pęcherzyka w macicy to ja nie miałam. Zapisałam się na specjalistyczne usg na wtorek na 17.00, ale nie wytrzymałam i zadzwoniłam do mojego prywatnego gina, który jak usłyszał wszystkie newsy, to kazał natychmiast przyjeżdżać mi do siebie do szpitala. Jak kazał, tak zrobiłam - pojechał. A roboli mi to usg i robili, tylu się ich tam naschodziło, patrzyli podziwiali. I powiedzieli, tam jest izba przyjęć zrobimy niezbędne badania, jutro zabieg - CIĄŻA POZAMACICZNA JAJOWODOWA. We wtorek w południe miałam operację, w trakcie której usunięto ciążę pozamaciczną wraz z jajowodem prawym. Od razu załatwiono te moje paskudne torbiele i skoalugowano lewy jajowód (zrobili takie coś żeby przy następnym transferze zarodek nie wlazł mi w ten drugi jajowód) - ale zawsze mu zostają 2 jajniki, jeszcze je mam. Tak więc widzicie, jeżeli uważacie, że u Was nie dzieje, to co ja mam powedzieć kobitki?

Ale właśnie wróciłam do domku ze szpitala i muszę dojść do siebie. We wtorek mam zdjęcie szwów, i kontrolę za 1 miesiąc. A potem zobaczymy.