o nabiale też słyszałam zeby nie przesadzać, wydaję mi się ze najważniejszy jest rozsądek i umiar. U mnie Antek miał niby skazę, miał suche place, pił nutramigen ale i tak były dni że miał wysypkę i kupki ze śluzem, chicaż diety przestrzegałam. Jak przyszło ciepło wszystko samo mu minęło, miał wtedy rok i przeszliśmy na mleko krowie i było wszystko ok. Dopiero jak zaczęła się zima to skóra zrobiła się szorstka i w jednym miejscu wychodziły mu placki, Tak ma do tej pory, latem jest wszystko ok, a jak sie zrobi zimno to kremy idą w ruch, A Antek je teraz wszystk, testów nie robiliśmy. Mój M ma podobnie, jak przychodzi mróz dostaje czerwone place na rękach które bardzo swędzą.
M tak mnie wkurzył, czasami jets takim dupkiem, jestem w 7 miesiącu ciąży a on myśli że będę biegać do oprzętu jak gdyby nigdy nic, moze urodzić też powinnam w oborze. Wielce się obraził bo powiedziałam że mogę poić ale kiszonki juz rozdawać nie będę. Co z tego że nie muszę pchać taczki, ale zanim ją rozładuje to brzuch zaczyna ciągnąc, a on tego nie rozumie. Mysli ze wymyslam żeby nie robić :-(, wydaję mi się ze zwykłe obowiązki w domu przy dwojce dzieci, plus dwóch dorosłych facetów to i tak aż nadto obowiązków i można się zmęczyć będąc w ciązy, do tego zakupy, palenie w piecu, wyprane ma , posprzatane też, ugotowane, nawet upieczone i jeszcze źle. Ryczeć mi się chcę, jakimś pieprzonym parobkiem jestem czy co.