Hej, wstyd się przyznać, ale to był cudowny weekend. Nie byłam na żadnym cmentarzu, ale zapaliłam w domu świeczkę (miałam tylko taką zapachową;-)) i pomodliłam się za moich zmarłych. A tak poza tym to oddaliśmy się z mężem chilloutowi, na zmianę graliśmy w gry na kompie i układaliśmy puzzle - normalnie jak dzieciaki

. Seksik oczywiście też był. Ja nie mam wysokiego libido, ale czas ciąży jest na tyle wyjątkowy (kilka razy szczytowałam we śnie

), że chcę nacieszyć się tymi doznaniami. Gorzej ma M, czuję, że strasznie się boi i kontroluje.
laddies - odnośnie tego szkła w ryżu - mnie ktoś kiedyś przestraszył jak jadłam czerwoną kapustę, taką ze słoika, domowej roboty. Ciągle potem miałam wrażenie, że coś mam w gardle i muszę wyksztusić. Jednego dnia byłam u 4 lekarzy. Pierwszy nic nie widział, drugi powiedział, że wymyślam bo do pracy nie chcę chodzić, trzeci mnie nie przyjął, odesłał do czwartego, który stwierdził, że mam rozciętą skórę na wysokości tchawicy i zrobiła mi się taka jakby łuska/klapka, która dawała wrażenie, że coś tam jest. Doszłyśmy z mamą, że najprawdopodobniej rozcięłam to sobie takim kamyczkiem jaki czasem zostaje po rozpuszczeniu się soli kuchennej, tej grubokrystalicznej. Kilka dni musiałam się pomęczyć, zwłaszcza w nocy. Ja czułam ruchy od 13-tego tygodnia i czuję je nadal. Myślę, że to kwestia ułożenia dziecka, moje jest nóżkami do moich wnętrzności (przynajmniej tak było na ostatnim usg), tak więc czuję je w środku, ale za to nie czuję nic pod ręką:-(.
Ja mam ambitny plan na najbliższe 2 tygodnie L4 - nauczyć się gotować zupki (większości ze znanych zup jeszcze w życiu nie gotowałam

) i generalnie rozwinąć się kulinarnie, teraz jak mi już zapachy nie przeszkadzają.
Wiem, że pogoda za oknem nie ułatwia sprawy, ale mimo wszystko życzę Wam poprawy humorów, szczęśliwa mama to szczęśliwe dzidzi;-)