hej mamusie

!
Dziewczyny wzruszyła mnie wasza historia ze staraniem się o maluszka! Gratuluję wytrwałości, cierpliwości i wiary

Jednak jeśli czegoś uparcie pragniemy to wszystko można!

))
Niestety u mnie starania się o dzidziusia nie było heh, kompletnie przewrotnie niż u was. Miałam życie w Warszawie jakie sobie wymarzyłam-życie studenckie, podróże, pełno znajomych, obronę w zanadrzu i pracę, której baardzo pragnęłam. Nie chciałam wręcz niczego zmieniać - no może trochę stabilizacji by mi się ewentualnie na tamten czas przydało

A tu niespodzianka - wróciłam z wakacji po których przemyślałam,że mój związek na odległość nie ma najmniejszego sensu-ślepo widziałam sens kilka lat

I z dniem w którym wróciłam postanowiłam zrobić test, bo spóźniał mi się okres. I masz Ci los- 2 kreski. U was była radość - u mnie rozpacz (przecież się zabezpieczaliśmy, jakim cudem?!) co teraz, jak to zorganizować, bez ślubu dziecko i tak w kółko. Mój partner jak się dowiedział natychmiast przyjechał sprawdziliśmy na drugi dzień wszystko u lekarza. Potwierdziło się i o

Początki były trudne - byłam przerażona, mimo,że wiele razy miałam styczność i możliwość pomocy w wychowywaniu dzieci - jak my sobie poradzimy z tym pytaniem zasypiałam i się budziłam.
Teraz wróciłam do rodzinnego miasta - rodzice zareagowali bardzo pozytywnie i wręcz przeciwnie niż myślałam, powiedzieli,że ze wszystkim nam pomogą i takim oto sposobem moja rozpacz przerodziła się w niesamowite szczęście

na tą chwile nie wyobrażam sobie już życia bez Lili

Jak poczułam jej pierwsze ruchy,albo jak zobaczyliśmy ją na USG to wszystko obróciło się o 180 stopni. Pokrętnie troszkę, ale mam nadzieje,że wszystko zakończy się happy endem

!