reklama

Kwietniowe mamy 2016

Milka, bardzo chciałabym taką suszarkę, ale niecały rok temu kupiliśmy pralkę i wtedy nie pomyśleliśmy, a dodatkowa sama suszarka mi się już nie zmieści :( Pocieszam się tym, że zaraz będzie wiosna i znowu pranko będzie schło w trymiga na balkonie...

Polianna, takie zmartwienia i stresy to chyba normalna rzecz pod koniec ciąży. Głowa do góry i tak jak radzą dziewczyny - wyproś męża do sypialni, chyba że opamięta się z tym chrapaniem. Mojemu też się zdarza, ale szturcham go dopóki się nie przekręci na bok i wtedy zwykle przestaje :)
Co do zmartwień, to ja jestem przyzwyczajona do dosyć wygodnego życia i martwi mnie to, że po porodzie wszystko może się zmienić. W jakim sensie wygodnego? Idę pod prysznic, a Maja w tym czasie bawi się sama, nie zagląda do żadnych szafek, nie wejdzie mi do kuchni włączyć gaz, nie otworzy drzwi, nie wejdzie na okno i nie zrobi nic niebezpiecznego, a jak chce siku,to wchodzi do łazienki -zrobi siku na nocnik, podetrze się, ubierze, wyleje z nocnika i spuści wodę. A jak pojawi się Antoś i nie da się go tak okiełznać? Koniec kąpieli? Koniec bezstresowego życia? Mojej bratowej synek cały czas, nawet na oczach rodziców robi coś niebezpiecznego :/ włącza gaz, wchodzi na meble, na okno... Cały czas martwię się, że moje drugie dzieciątko może okazać się takie samo. To są właśnietakie głupie ciążowe zmartwienia. Na pewno okaże się, że nie taki wilk straszny jak gi malują (oby), ale nakręcać to ja się umiem

Fenika, czekam na zdjęcie torcika, pochwal się jak Ci wyszedł :)
 
reklama
polianna zdrowka dla córki :)

Kitki moja Dzidzia uklada sie tak bardzo często, czasami to nawet boli... Ale macam wtedy brzuch i z drugiej jest miękki to wiem, ze to nie macica.
 
Kitki, mój synuś też czasami układa się tak, że mało jajka nie zniosę, bo to naprawdę nie jest miłe uczucie :/ Też zauważyłam, że kiedy maluszek się wypycha, to twardy brzuch robi się tylko z jednej strony.
 
Antus mam te same obawy. Córcia jest taka poukładana, mimo że sama się nie bawi, ale nie ma żadnych dzikich pomysłów. Wiem ze nic niebezpiecznego nie zrobi. Ale to dziewczynka. A z chłopcami może być inaczej. Chociaż też znam spokojnych i grzecznych chłopców. Ale jak widzę niektórych jak szaleją pod blokiem, w jakim stanie są ich ubrania i jakie mają pomysły, to już widze ze mój taki bedzie:p ale tłumaczę sobie zęby był tylko zdrowy a z reszta sobie poradzimy.
No i jeszcze jedna kwestia- za nic nie mogę sobie wyobrazić ze to będzie chłopiec. Ciągle widzę mała corcie przed oczami a chłopca nie potrafię sobie wyobrazić. Ale to pewnie minie jak tylko przyjdzie na świat.
 
Kitki mój już jakiś czas tak mi się wypycha po prawej stronie i tak mocno że faktycznie to boli. Wcześniej wypychał tylko głowe nad pępkiem a teraz się troszkę przesunął i kopie mnie do środka.
Dziś mam labe bo nie mam robić obiadu bo mój będzie późno a dla siebie mam zupkę od wczoraj.

Pochwalę się jeszcze że moja kuzynka wczoraj urodziła. Parę dni po terminie ale jak już wylądowała w szpitalu to bardzo szybko poszło bo od 13 do 17 miała urodzone. Na usg mały ważył ok 3 kg a okazało się prawie 3700 i 57 cm. Ona niższa ode mnie i prawie nic nie przytyła tylko malutki brzuszek miała, a taki duży klocuszek :)
 
Dzieki dziewczyny uspokoilyscie mnie:) jejku ja tak dawno bylam w poprzedniej ciazy ze niewiele pamietam z objawow. teraz pierwszy raz tak mialam i to nie dalo sie synka przegonic zeby zmienil pozycje i dlatego sie wystraszylam. Dzis na razie ok. Na 16 jade z corka do przyjaciolki na drugi koniec swiata. Musze ze 30km przejechac i cale miasto. Maz kreci nosem. Niby jeszcze druga przyjaciolka ma byc z corka ale jeszcze mi nie odpisala. Wiecie jak to jest kazdy chetnie sie z toba zabierze a na odwrot to ciezko. Nie wiem czy ludzie tak paliwo licza czy co? Ze najchetniej to tylko z kims by jechali. A mi juz coraz ciezej z tym brzuchem za kolkiem zwlaszcza ze mnie pobolewa.
W sumie to cala ciaze ja wszystkich woze bo nawet jak z przyjaciolmi gdzies wieczorem to wiadomo ze ja nie pije wiec bralam auto zeby taksa juz nie jechac. Jak z przyjaciolkami na kawe to ja tez prowadzilam bo niby moze sobie piwko czy drinka wypija...zazwyczaj pily tylko kawe..no ale moze....ja nie robilam problemow bo mi to rybka. Ale teraz juz mi naprawde trudniej i fajnie by bylo pojecgac na luzie jako pasazer a nie w korkach sie uzerac i denerwowac. To sobie pomarudzilam ;)
 
Ja już męża z miesiąc temu przeniosłam z sypialni... Ale to jest większy problem bo on ma bezdechy... Do chrapania to ja się już przyzwyczaiłam ale te bezdechy to co chwilę jak lokomotywa.... No i teraz najgorsze że Damian przyszedł do mnie bo też z tatą spać nie będzie bo po prostu się nie da! Teraz on się przyzwyczaił i nie wiem co to będzie jak się dzidzia urodzi czy nie będę z 2 dzieci w sypialni... Mąż najpierw musi to wyleczyć ma iść do lekarza tylko nigdy nie ma czasu... żal mi go chodzi przez to niedospany, zmęczony żal mu wolne na siebie wziąć bo bierze jak już trzeba coś załatwić czy ostatnio żeby z Damianem na bilans jechać... Czeka aż urodzę bo wtedy dostanie 10dni urlopu i pójdzie z tym do lekarza. To jest nie mały problem bo zagłębiłam się w temacie i to jest po prostu niebezpieczne... Organizm niedotleniony, potem siada serce, nerki, wszystko... Masakra.

Antuś ja jakoś jestem spokojna teraz, liczę na więcej spokoju bo jesteśmy sami... a z Damianem mieszkaliśmy z teściami niby tysiąc rąk do pomocy ale wierzcie mi spokoju nie było.... albo oni coś nad głową truli, albo Damian nie przyzwyczajony żeby posiedzieć gdzieś chwilę tylko na rączki bo jeden stęk i już stado leciało... Wydaje mi się że łatwiej mi będzie przyzwyczaić żeby sobie gdzieś siedział i patrzył na mnie a nie tylko na ręce... poza tym dziecko też czuje spokój mamy a ja się tam przy nich tylko denerwowałam :D Co do kąpieli to mam męża przecież, on będzie dzieci pilnował w tym czasie, pewnie z resztą jedyna chwila spokoju dla mnie przy tej jego pracy heh
 
Alexia trzymam kciuki żeby Cię jak najszybciej wypisali.

Fenik ja też nigdy tortu żadnego nie zrobiłam ale jakoś mi nie wstyd :):):)

U mnie od kilku dni mega zjazd formy fizycznej. O 20 kładę Laurę, ostatkiem sił ogarniam mieszkanie i o 21 już śpię non stop do 8 rano i jeśli mi się uda małą położyć to jeszcze w ciągu dnia idę na drzemkę. Spacery z Laurą coraz krótsze, ciężko mi ja podnosić więc zrezygnowałam z przewijania na przewijaku i karmienia w krzesełku bo wczoraj jak ją wsadzałam do fotelika samochodowego to coś mi się w pachwinach ponaciągało. Chyba muszę powoli rezygnować z samodzielnych wypraw samochodowych z maluchem. Eh a jeszcze 6 dobrych tyg zostało :(
Moja koleżanka już 2 tyg po terminie nadal w szpitalu i dziś mają jej poród wywoływać. Mówi że od tygodnia tylko leży i słucha krzyków z porodówki więc ma już dosyć.
U mnie dziś dzień sprzątania cotygodniowego i pewnie zamiast 3h jak zwykle będę robić to cały dzień o ile na jutro jeszcze nie przeniosę części. Ciągle myślę o spakowaniu torby do szpitala ale nie mogę się za to zabrać.
U nas słoneczko za oknem, chociaż coś. Miłego dnia!
 
reklama
Dzien dobry

Alexia oby szybko cie wypuścili :)

Tez nie mam formy, ciagle zmeczona jestem. Za tydzien urodziny synka a ja juz jestem wykonczona goscmi na zapas. Bedzie ok 30 najblizszych osob.
Dzis w planach sprzątanie, obiad mam z wczoraj wiec gotowac nie musze.

W niedziele idziemy na usg i ciekawa jestem czy nie jest za pozno na 4d :(

Maly sie rozpycha jak szalony, bardzo silny chłopak z niego :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry