• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Kwietniowe mamy 2022

Ja to w ogóle czytałam i słyszałam, że histopat w szpitalu nie wykrywa praktycznie nic oprócz zaśniadu. Ja po drugim poronieniu wysyłałam kosmówkę do badania genetycznego, ale tak zasugerował mi ginekolog. Z innych badań typu zespół antyfosfolipidowy nic mi nie wychodziło.



Mam identycznie... zawsze jest problem. Wbijają i nic nie leci, biorą te tradycyjne strzykawki (podobno jest łatwiej), walą mi w łokieć, a ostatnio już próbowała z dłoni. Mówiły też mi raz panie o jakimś miejscu, gdzie pobierają tylko z opuszka, ale zapewne jest to mega drogie. No i wspomniały, że głównie chodzą tam przestraszone krwi koksy z siłowni 🤣

U mnie dziś poranek dość nieprzyjemny, źle się czuje, niedobrze mi. Ale przynajmniej wyszło słońce :D
To mi dziś za drugim razem już pobierała z dłoni, bo już innej opcji nie było i starczyło na styk bo ostatnie krople to już leciały z prędkością jedna kropla na 10 sekund 😅 Ale na szczęście ja nie mam żadnego innego problemu z pobieraniem krwi więc prócz tego że jest to nieprzyjemne to nie mdleję ani nic takiego :D

Mój mąż mimo że nie jest chucherkiem to panicznie boi się igieł i pobierania krwi u siebie… jak ma iść do punktu pobrań to jest dramat, cały się trzęsie. Ostatnio nawet się nie udało bo pielęgniarka nie była w stanie nawet igły wbić 🙄 Najprawdopodniej trauma z dzieciństwa i już nie wiemy jak z tym walczyć, bo jednak dobrze by było żeby profilaktycznie raz na jakiś czas te badania zrobił… 😔
 
reklama
O matko przeraża mnie ta ilość fiolek.. ja przy pobieraniu krwi zachowuję się jakbym umierała. Ta igła w żyle mnie przeraża :D mimo że mam tatuaże, przy których robieniu już w ogóle nie panikuje 🤣🤣
U mnie były "tylko" 4 fiolki 😂 mi pobieranie krwi nie przeszkadza w sumie, nie boję się więc idę na luzie chociaż jak ostatnio pani co chwile zmieniała te fiolki to byłam w szoku, że aż tyle 😂😂
 
To mi dziś za drugim razem już pobierała z dłoni, bo już innej opcji nie było i starczyło na styk bo ostatnie krople to już leciały z prędkością jedna kropla na 10 sekund 😅 Ale na szczęście ja nie mam żadnego innego problemu z pobieraniem krwi więc prócz tego że jest to nieprzyjemne to nie mdleję ani nic takiego :D

Mój mąż mimo że nie jest chucherkiem to panicznie boi się igieł i pobierania krwi u siebie… jak ma iść do punktu pobrań to jest dramat, cały się trzęsie. Ostatnio nawet się nie udało bo pielęgniarka nie była w stanie nawet igły wbić 🙄 Najprawdopodniej trauma z dzieciństwa i już nie wiemy jak z tym walczyć, bo jednak dobrze by było żeby profilaktycznie raz na jakiś czas te badania zrobił… 😔

Eejj no to może faktycznie mógłby też pójść do takiego miejsca, gdzie pobierają z opuszka? To jest dobra alternatywa! Może to by go troche mniej przerażało :)
 
Tylko z tego co kojarzę, nie zawsze dany lekarz przyjmuje w tym samym gabinecie 😁
Ja kiedyś przyszłam wcześniej i musiałam iść pod inny gabinet bo przed moją wizytą lekarz zmieniał pokój 🤷‍♀️
 
Byłam na izbie okropnie mnie potraktowali po co ja w ogóle przyjechałam. Antybiotyku żadnego nie mogą mi dać bo zaszkodziło by dziecku na tym etapie ciąży. Mam dziś dzwonić na ginekologię i pytać czy ktoś mnie przyjmie na zabieg operacyjny powiedziała że u nich termin na październik.. Także z bólem wróciłam do domu
 
Eejj no to może faktycznie mógłby też pójść do takiego miejsca, gdzie pobierają z opuszka? To jest dobra alternatywa! Może to by go troche mniej przerażało :)
Właśnie muszę poczytać czy jest takie miejsce w Warszawie. Aczkolwiek u niego to jest ogólnie problem z samym widokiem igły jak ma świadomość że to dla niego, więc podejrzewam że i tak może być problem 😏
Tylko z tego co kojarzę, nie zawsze dany lekarz przyjmuje w tym samym gabinecie 😁
Ja kiedyś przyszłam wcześniej i musiałam iść pod inny gabinet bo przed moją wizytą lekarz zmieniał pokój 🤷‍♀️
Tak tak, biorę to pod uwagę ale nadzieja umiera ostatnia 😂
 
Byłam na izbie okropnie mnie potraktowali po co ja w ogóle przyjechałam. Antybiotyku żadnego nie mogą mi dać bo zaszkodziło by dziecku na tym etapie ciąży. Mam dziś dzwonić na ginekologię i pytać czy ktoś mnie przyjmie na zabieg operacyjny powiedziała że u nich termin na październik.. Także z bólem wróciłam do domu
Kurcze masakra...ja dostałam antybiotyk bo mój gin stwierdziła że lepszy antybiotyk niż dać się temu rozwinąć...postaraj się może pójść gdzieś prywatnie dnia na szybko żeby Ci coś doradził...
 
Ja też jadę na acardzie I heparynie. Dodatkowo mam ten duphaston do 10 tygodnia. Ja nic nie odstawię beż wiedzy lekarza. Mi żadne mutacje nie wyszły a miałam komplet badań...teraz po tym acardzie az nie mogłam uwierzyc bo wcale się nie staraliśmy jakoś trafić w dni płodne tylko popristu ujmijmy to tak cieszyliśmy się sobą a tu pyk i jest za pierwszym razem...ty urodziłaś już dziecko biorąc ten zestaw leków?
Ale ja nie napisałam ze ktokolwiek ma cokolwiek odstawić tylko ze ja odstawiłam bo w życiu bym nie pomyślała ze zwykły Acard to lek którego mi brakuje 🙈 nie ja jestem tylko po dwóch biochemach jak do tej pory. Pierwszy raz w ogóle zobaczyłam serduszko
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry