hej.
spoko kobiety uważam na siebie, zresztą dostałam coś w rodzaju gorsetu i nie za fajnie się w tym chodzi więc zrobiłam sobie na kanapie miejsce do wylegiwania, Leos w kołysce blisko, jak trza to go karmię gorzej z przewijaniem ale daję radę. Koło południa przyjedzie babia to mi trochę pomorze.
A musiałam wracać ze szpitala do domu bo W. nie dostał wolnego a przecież Leo sam zostać nie może.
Trochę nie wiem co z chrzcinami bo wypadają w najbliższy weekend, ale teściowa mówi że mam się nie martwić, bo to w końcu ona to wymyśliła.
A co u was??? gdzie reszta mamuś??