reklama

Kwietnióweczki 2008

cześć laseczki

u nas nocka siiiiiiii:-)

Lucy nie przejmowałabym się tym że twoja pociecha nie mówi bo to normalne jeśli jest tak świetnie rozwinięty ruchowo to problem z mową może występować nawet do 2 lat
ja to przerabiałam z pierwszym synem
on był tak samo świetnie rozwinięty ruchowo ale zaczął mówić zdaniami dopiero w wieku 2 lat
ale jak się posypały zdania to takie że wszyscy byli w szoku
takich słów od razu zaczął używać jakby cały słownik miał opanowany :tak:
w rozwoju dziecka jest tak zawsze że neurony wypierają pewne czynności i zajmują się tylko jedną materią
oglądałam na discovery właśnie taki program o rozwoju dzieci i tam było to właśnie bardzo ładnie wyjaśnione
ja bym się nie przejmował tym co piszą w tych pisemkach bo bardzo często to się nie pokrywa z rzeczywistością

więc Lucy głowa do góry i na mówienie jeszcze przyjdzie czas :-)
 
reklama
Dzięki za ciepłe słowa.
Też tak pomyślałam, że może Majek tak bardzo skupiony na swoich postępach ruchowych, że nie odczuwa potrzeby, żeby się odzywać... ;-)
Poza tym ja też zaczęłam mówić jakoś bardzo poźno, więc może ma to po mnie...?

Trochę się uśmiałam Anekha z tym, ze lekarka powiedziała, że Twoja pociecha ma bardzo rozwiniętą potrzębę "przynalezności"...może para się psychologią po godzinach? No takie powiedziałabym dośc daleko posunięte określenie i bardzo takie hmmm naukowe;-)
Mój Mikołaj tez mam wrażenie, że jest ze mną bardzo związany - np jak ktos obcy podchodzi to On patrzy raz na niego, potem na mnie jakby sporawdzał i pytał czy wszystko jest w porządu, na niego, na mnie, patrzy czy ja się uśmiecham i 'aprobuje', a jak przytakne że wszystko jest dobrze to tez zaczyna sie usmiechac...Słodkie to.
I tez w czasie badania ciagle patrzy sie na mnie, czuwa czy jestem w poblizu i czy jestem usmiechnieta, ze wszystko oki. Niby taki towarzyski, samodzielny, otwarty i pogodny ale mama w zasiegu wzroku byc musi!
Całusy.
 
Lucy
która czesc gdanska jestes????kiedys mieszkalam na starówce......
hihi
noo..nie wiem czym sie tam nasza dr zajmuje po godzinach...:-ppoza swoim dzieckiem...ale chyba jej maz na psychiatrii pracuje ..hihi
ale tak ja widze po swoich dzieciach to zupelnie roznie sie rozwijaja...inne rzeczy robia itd...zobaczymy jak bedzue dalej..ake narazie to poczawszy od ciazy az do teraz"niebo i ziemia" albo "ogien i woda"hihi Nitka to ten ogien-diabliczka kochana:-D

noo..brrr/...pada,wieje...spiworek sprawuje sie rewelacja:-)nawet kolor mi jaz nie przeszkadza;-)

pojde na ta morfologie z zelazem w poniedzialek...jak juz i mojadr mowila zeby zrobic to zrobimy...tylko jej dam pare dni odpoczac po szczepieniu ;-)
 
Ostatnia edycja:
Agnes--- wiesz moj to jak idzie do lekarki i siedzi sei ona tak go bada tymi sluchawkami to pilnuje mnie wzrokiem ale tez skupia sie nad tym co ona robi patrzy sie na nia tak gleboko z buzia otwarta i zawsze jest spokojny...... a na moje siory ktore owszem widzi raz na rok nawet placzem wybucha wiec mysle ze u Anitki to jak najabrdziej naturalny odczyn w koncu mamusia to mamusia a niejakies obce babsko bedzie ja tu badac. :) zaczyna sie bac wstydzic...:)moze porzejsciowy etap nie wiem ale moj jest wlasnie na takim ze jakwidzi obych to ok byle by tylko nigd go nie zagadal... bo wtedy marszczy czolo rogalik odwrotny i placz czasem az... czesciej sie odwraca w druga strone albo chowa glowe we mnie..... a kiedys by do kazdego poszedl a teraz nie am tak..... jak nawet ktos przejdzie wezmie go na raczki dajmy na to patrzy sie patrzy ale szukam mnie a potem w ryk wiec wraca do mnie......
 
Lady
no tak mi się wydaje że to takie "przejściowe"..zresztą póki co nie mam nic przeciwko temu, nie muszę wracać do pracy więc nie przeszkadza mi to że tylko mama i mama...no moze poza sytuacjami np jak chcę sie wykąpać w spokoju...czy coś a ona mi nie daje :-D

ale dynia rewelacja...młody mi tu gada żeby kupić i wykroić...taaaa...kto mu to kroić będzie?też musze jakiegoś lampiona kupić i tyle

haha ale mialam polewkę....
w zerówce rysowali marzenia taty..no ok...tu tam narysował jakieś autko..może być..a ja się pytam a jak będzie marzenie mamy to co narysujesz a on"bliźniaki" hahahahahhahah...łobuziak jeden...ja mu na to że mi dom ma naryzoswać z ogródkiem..moze się spełni kiedyś:-Ddzieci.....
dobra lecę coś machnąć na obiadek..chyba jakąś rybkę dziś
Papapap
 
Agnes fajny ten Twoj maly skad takie pomysly? ale swoja droga to mi sie zawsze marzyly blizniaki... w mojej rodzinie sa blizniaki od strony taty i od strony mamy byly tzn babcia z blizniakow byla..... czy jakos tak i ponoc co 2 pokolenie ale niesety na mnie nie trafilo lecz teraz na kuzyna ma jedna coreczke a teraz blzinaki bedzie mial 3 tygodnie temu sie dowiedzialam troszke mu zazdroszcze ale ja juz 4 niechce dzieci miec hahha no 3 ale 4? nie nie nie :):-D
 
Lady
haha my się z mężem śmiejemy że jeszcze bliźniaki..bo kiedyś ..dawno dawno temu"wróżka" mi wywróżyła z ręki bliźniaki...tyle że ani u mnei ani u meża nie ma bliźniaków w rodzinie wiec było by ciężko...i pewnie młody podsłuchał i sobie wykombinował że to moje marzenie:-p
hehe mówisz 3 mogła by być..to tak jak u mnie...to jeszcze po 1 nam brakuje...hahaha
 
Anekha ja mieszkam we Wrzeszczu.:blink:
Lady, mój się całkiem całkiem sobą zajmuje, tym bardziej teraz jak raczkuje. Jestem na chwile w kuchni coś robię, a tu taka podejrzana cisza w salonie...więc idę zobaczyć a on leży przy swojej ukochanej wiezy i wali raczkami w guziki itd...
generalnie ciagle tam laduje i jest caly zafascynowany.
ale oczywiscie na dluzej niz minuta go z oczu nie spuszczam, tzn co chwile zagladam i tez jest tak, ze wlasciwie caly czas musze sie nim zajmowac - tzn organizowac mu rozrywki - to na podloge, to do lozeczka, do bujaczka, na rece, do skoczka (taka a'la hustawka), czy bawic sie z nim na podlodze, podac soczek, mleczko, chrupka, przewinac itd itp...same wiecie hehe. byleby zajac czyms na chwilke i w tym czasie zrobic co trzeba w domku.
pozdrawiam.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry