tuschup - matka moze zostac z dzieckiem na noc, ale niestety ma do dyspozycji drewniane krzesło :-( chcialam zostac ale niestety sama rozwniez po calym dniu jestem padnięta, no i zle sie czuje :-( probowalam zmrozyc oko na krzesle jak mala zasnela ale tak sie nie da zasnąć :-( wiec wracam do domu i z samego rana do szpitala. wymieniamy sie troche z mężem, w zasadzie dzis pierwszy raz jestem na kilka godzin w domu, bo w koncu trzeba cos normalnie zjesc, a tam przeciez nie mozna nic! ani jesc ani pic, chyba ze przy windzie

no okropny szpital
ja ogólnei ejstem podłamana, bo od dwoch dni Natalka wogóle sie nie uśmiecha, wciąż płacze i marudzi, nawet mi z rąk sie wyrywa, bidulka sie strasznie meczy :-( a do tego musimy jej z mężem inhalacje robic i maske zakladac, a ona tego nie cierpi i strasznie placze i pozniej mam wrazenie ze jest na nas zła, ze ja męczymy :-(
nie wiem, rozpatrujemy takie wyjscie ze ją zabierzemy do domu na żądanie, chyba ze lekarz powie ze niemozliwe wyleczenie w domu to wtedy przeniesiemy sie do innego szpitala
wiecie co dzis po nocy znalazłam w łóżeczku małej??? strzykawke z igłą


no przeciez dziecku mogla sie taka krzywda stac, nie wiem czy z nią dzis tam na noc nie zostac :-(