reklama

Kwietnióweczki 2008

reklama
Witajcie laseczki a ja dzis pierwsza witamz sie z Wami hhihihi widzicie jak mi do was spieszno hahahaha:-D:-D:-D:-D

Witaj Ingrid :) gratuluje dziewczynki :)Pojawiłas sie pozno u Nas cos :)ale kazda pora jest dobra fajnie ze zdazyłas przed porodem hihihi:-)Zagladaj do nas czesto :)i zdawaj relacje na bierząco :):tak:


Ja kurde wstałam po 5:15 wysiusiałam sie i zrobiłam sobie az 5 duzych kanapek masakra wciagnelam wszystkie nigdy z rana nie jem a cos mnie dzis przyssalo.... zapiłam sokiem pomaranczowym i teraz spac nie moge synek ze mna wstal i ogladamy sobie bajeczki hahahahahahahah
 
To ja się melduję jako druga :-) Dzień dobry :-)
Jak dziś słonecznie...:cool2:
Asia gratuluje dobrych wyników :-)
Ada rozrabiaka widzę tam u ciebie w brzusiu, że tak się wierci i przewraca ;-) no ale macie jeszcze czas, bywa że w ostatniej chwili układają się do prawidłowego porodu :tak: ja to w tym tygodniu ciągle jem lody, też nie mogę sie oprzeć :sorry2:
Kachurek a nie pomogą mi same leki? Rodzinnego nie mam i znajde go jak się przeprowadzę, a do ginka za 2 tyg. :baffled: mam jakiś krem co mi ginek od początku ciąży do końca kazał sie smarować, ale kurcze ze mną to ciężko w tych sprawach :baffled: zapominam poprostu :wściekła/y:ale od dziś nastawiam budzik i na nocki bede sie tym mazać :tak:
Lady nastraszyłaś tą cesarką! :dry:ja też czasem mam takie uczucie, jakby na dnie brzusia było z jakieś 5 kg kamieni :baffled: wtedy podtrzymuje sobie brzusia rączkami bo mam wrażenie jakby chciał mi opaść :szok:
Ingrid witamy w naszym fajowskim gronie :-p
Masiek czy mi się wydaje, czy ty kupywałaś wcześniej komodę gdzieś i mówiłaś że bardzo tanio?:confused: Bo kurcze mieliśmy sie wprowadzić do mieszkania i facet mówił że wszyściutko nam zostawiają a tu wczoraj patrzymy a komody nie ma :angry:
 
Lady, Ty to masz zdrowie kobietko :) Czy Ty wogóle sypiasz? Czy odsypiasz potem te nocki zarwane na BB w ciągu dnia ;))
Witaj Ingrid wśród nas :) Mi też szykuje się primaaprilisowy prezencik...

Napisałyście tyle tego wczoraj, że nie mogę zbytnio dojść do ładu i składu, ale to widzę już norma tutaj.
Ja też mam problem z bakteriami i wydzieliną... a jeszcze moja pani doktorka mówi że taka zwiększona wydzielina w ciąży to norma, kiedy nawet ja - laik tej normy nie widzę. A jeszcze ostatnio lekarz ze szpitala potwierdził, że coś nie tak i dał leki (macmiror).
Też bym się bała CC, raczej bym sobie zażyczyła znieczulenia ogólnego, wolałabym przespać całą akcję. Ale to nie bólu się boję, bo wiem że się nic nie czuje w trakcie zabiegu - tylko dźwięków, szczęku narzędzi itp. Bo ja też panikarą jestem straszną.
A naturalny już przeżyłam i mimo, że z nacinaniem i szyciem (brrr) to da się to jakoś znieść.
Jako, że mam chwilkę wolną to popiszę na ten temat, powspominam troszkę... :)

Ogólnie mój pierwszy poród można by uznać za książkowy. Synek urodził się 2 tygodnie po terminie, ale zmieścił się w czasie z naszą niewielką pomocą ( seksik hehe - najfajniejszy wywoływacz spóźnionych dzieciaczków). Obudziłam się około 1 w nocy bo poczułam skurcze, ale poprzedniej nocy też miałam jakieś tam skurczyki z których nic nie wyszło, więc na razie leżałam cicho, próbując zasnąć. Skurcze jednak robiły się coraz silniejsze i coraz bardziej regularne. W końcu około godziny 4 zrobiły się 5-minutowe, wzięłam więc młotek i obudziłam mojego śpiącego królewicza, hehe, ciężko mu było zwlec się z łózia. Umyłam się, ubrałam, wzięliśmy torbę, taksówkę i pojechaliśmy do szpitala. Z racji nocnej pory dojechaliśmy w rekordowym tempie.
Oczywiście izba przyjęć - heh byłam wtedy zameldowana gdzie indziej a mieszkałam w Gdyni, więc było małe zamieszanie. A tu skurcze, coraz mocniejsze i bardziej bolesne.... Miałam ochotę wrzeszczeć na babkę, że co ona ode mnie chce, ja tu rodzę a ją interesują tylko głupie papierzyska. Położyli mnie na KTG, dobrze że był tam mój men, bo długo leżałam i nikt się mną nie interesował. Potem było badanie lekarskie i decyzja - na porodówkę. Oczywiście nie obeszło się bez golenia (babeczka miała jednorazówkę) i lewatywy - polecam, polecam :) Przebrałam się w swoją koszulę nocną - nie polecam, potem była cała przepocona i musiałam nosić szpitalne (najlepiej na poród wziąć szpitalną a potem się w swoją przebrać po prysznicowaniu). Potem kibelek, skąd musieli mnie wyciągać siłą heh, lewatywa zrobiła swoje, potem byłam puściutka i czyściutka.
Na sali niestety musiałam prawie cały czas leżeć, a to badanie, a to KTG a to jeszcze jakieś inne zabiegi.... jednym słowem dupa z aktywnego porodu. Teraz to się nazywa chyba na biedronkę :))
Mąż bardzo mi pomógł, zwłaszcza jego cieplutkie łapki na obolałym podbrzuszu. Bóle w pewnym momencie stały się bardzo silne, taki kryzysowy moment 7 cm rozwarcia. W tym momencie nie myśli się o niczym innym a czas mija z prędkością światła od skurczu do skurczu, wydaje Ci się, że świat obok nie istnieje, jesteś tylko Ty i Twój brzusio. Troszkę pomagały oddechy ze szkoły rodzenia na początku, ale przy tym kryzysie to już oddychałam prawie płacząc i jęcząc.
Przyszedł lekarz i wydał dyspozycję przebicia pęcherza płodowego. No to znowu na łóżko hehe, jednak po przebiciu rozwarcie zrobiło się nagle na 9.5 cm, kazali więc na lewy boczek się położyć, żeby z lewej strony jeszcze się rozwarło mocniej. Akcja zrobiła się w tym momencie bardzo szybka, od razu przyszłe bóle parte. Nie mogłam jeszcze przeć więc kazali oddychać pieskiem, czyli ziajać. No i wtedy przyszło to upragnione 10 cm i się zaczęła zabawa.
Bóli partych nie jestem w stanie nawet opisać, po prostu się dzieje wszystko poza Twoją kontrolą i świadomością. Choćbyś chciała coś powstrzymać, to nie możesz, ciało i macica ma absolutną kontrolę, mózg gdzieś tam w tle ewentualnie coś sobie myśli. Nie wiem ile było tych bóli, sporo ogólnie, bo w pewnym momencie kazali przeć a ja takim słabym głosikiem: "ale ja już naprawdę nie mam siły...". No to dostałam jakiś zastrzyk na wzmocnienie a mąż zawołał że widzi główkę i czarne włoski. Dostałam niezłego powera :)) I wtedy mnie nacięli, auaaaa, jakie to było bolesne, mimo że wszyscy trąbią, że robi się to wtedy, gdy wszystko jest maksymalnie rozciągnięte i nic nie powinno się czuć. Ja czułam, aż na tym łóżku podskoczyłam i wrzasnęłam aua! No ale chwilkę potem po jednym skurczu wyszła główka (razem z niezła ilością hemoroidów, które potem same się wchłonęły do środka w trakcie połogu). No a po główce reszta ciałka to już praktycznie bez parcia się ze mnie wysunęła, było takie blurp i już widziałam mojego synka na świecie. Powiedziałam: "chodź do mnie mój syneczku kochany" i położyli mi go na brzusio.... Mąż przeciął pępowinę i nie zemdlał heh.
Nie muszę chyba mówić, że to najwspanialsza chwila w moim życiu !!! Młody urodził się o 8:15.
Potem go obadali, wykąpali pod zlewem (na co gapiłam się ogromnymi oczami - szok, takie maleństwo), natarli maziami i oliwką, ubrali i dali mężowi na łapki.
No a mnie zaczęli szyć, o matko... jeszcze gorsze to było niż krojenie. Ja ogólnie wolno reaguję na znieczulenie, więc to było prawie na żywca, znieczulenie to chyba zaczęło działać po fakcie. Przy każdym szwie podskakiwałam pupą a lekarz się wykłócał ze mną, że jeszcze jeden by się przydał hehe.
No potem było pierwsze karmienie piersią (a właściwie próba - bo takie małe zazwyczaj nie są głodne od razu po porodzie), zdjęcia rodzinne - słodziutkie. Dostałam kubek mleka i chlebek z masłem i miodem i jakąś owsiankę bez cukru blee :) 2 godziny poleżałam, potem przewieźli nas na salę dla mamuś, gdzie padłam jak kawka i zasnęłam na kilka godzin. Dominik też ostro wypoczywał po tym traumatycznym przeżyciu, rzadko się budził :) Skorzystałam więc z okazji i poszłam wziąć prysznic, a w drodze powrotnej omal nie zemdlałam.... chyba się pospieszyłam zbytnio.
Potem jednak wszystko się unormowało, karmienie, przewijanie, żółtaczka fizjologiczna itd. Do czasu gdy prawie ubrana, spakowana i gotowa do wyjścia dostałam grypę :) Totalnie wysoka temperatura, łóżko i koszula całe mokre, leżałam i dygotałam. No to przenieśli nas na aseptyczny, najpierw odseparowali ode mnie synka, a potem zmienili zdanie i mogłam być z nim w małym pokoiku na końcu korytarza. Tam o nas zapomnieli. Nawet kolacji nie dostałam a śniadanie dopiero jak się poszłam upomnieć, że głodna jestem :)) No ale potem panie jak anioły się mną zajęły. Seria bolesnych zastrzyków w dupsko z antybiotykiem. Załatwiły mi odciągarkę pokarmu bo miałam nawał i nie mogłam dotknąć piersi. I ogólnie bardzo pomagały przy dziecku i dawały dobre rady. A na męża nakrzyczały jak przyniósł Rafaello hihihi. Wiadomo, że karmiące muszą unikać kokosa. No i tak poleżałam 8 dni w szpitalu, potem spytałam czy z dzieckiem wszystko gra i gdy okazało się, że tak - wypisałam się na żądanie.
Niestety okazało się to głupotą, bo ledwo wróciłam do domu, to do mnie wróciła grypka, w jeszcze mocniejszym wydaniu.
Jak mnie mama zobaczyła pierwszy raz po porodzie to powiedziała, że się przeraziła - chuda, blada, z oczami jak szkiełka.

Ale jak to mówią doświadczone mamusie (i ja mogę im wtórować), że dziecko wszystko, ale to naprawdę wszystko wynagrodzi. Moja mała niunia dłuuugo była dla mnie caaałym światem :)
 
Hej Iwonko - kolejny skowronku :) Cieszę sie, że masz humorek z rana taki rozświergotany :)

Lady - ja też mam podobne obawy jak Ty, że jednak będzie drugi synuś, ale nie mogę się powstrzymać - wczoraj w lumpie widziałam tak rozkoszne ciuszki dla dziewczynek malusich, a wszystkie na różowo, że chyba nie dam rady trzymać łapek z dala. Dzisiaj lecę i zobaczę czy coś zostało. A jak nie to po dostawie w poniedziałek się wybiorę.
No i wózek lecimy dzisiaj do centrum z mężusiem oglądać. Bo ja już w łóżku dalej nie zdzierżę.

Ada - ja w tym miesiącu pierwszy raz mam dostać z zus kaskę. Bo do tej pory płacił szefo, ale miał opory niezłe, w lutym kasę dostałam dopiero na walentynki. Teraz gdy mamy wielkie potrzeby związane z szykowaniem wyprawki wszelkie opóźnienia i komplikacje są strasznie wkurzające!

Co do zabezpieczeń to chyba męża namówię na kastracje hihihi. Bo on stanowczo twierdzi, że nie chce mieć więcej dzieci, no to ja mu na to, że to jedyny sposób.
A ja jakoś nie wiem, może jak zacznę zbliżać się do ryczącej 40-stki to zachce mi się na ostatni dzwonek kolejnego dzidziusia? Tak na odmłodzenie? :)) Dlatego nie zamierzam robić nic drastycznego, pewnie na czas karmienia gumeczki a potem znowu pigułki. Niestety jestem zbyt tchórzliwa na spiralkę :)

Asiakow - plizzz podrzuć na wątek z przepisami przepis na Twoje ciasteczka kokosowe, narobiłaś mi smaka a jeszcze przypomniałam sobie, że przez długi czas nie będę mogła takich jeść (karmienie piersią). Dlatego chciałabym teraz zrobić i najeść się za wszystkie czasy hehe.

Majeczko - trzymaj się dzielnie i trzymaj Michałka w brzusiu, jeszcze troszkę, musimy dać radę :)) Tak nie biegaj za tymi papierami, lepiej poleż troszkę na lewym boczku w łóżeczku z laptopem albo ciekawą lekturką :)

Kachurek - na żywioł to znaczy że od razu zamierzacie starać się o drugiego bejbuska? :)) No no, mężuś się ucieszy hihih.

Kurcze nie mogę doczytać bo hemki znowu mi przeszkadzają i krwawię... :( buu
Idę zatem do łóżeczka grzecznie się wylegiwać i życzę wszystkim kochanym kobietkom miłego, słonecznego, ciepłego i spokojnego dnia :))
Ale obiecuję od czasu do czasu podczytywać hihi.
 
Dzień dobry,

Iza ok przepis wrzuce w wolnym czasie (choć mam nadzieje ze maz podłączy skaner - ja laik w tych sprawach, i zeskanuje, moze bedzie czytelne)

Ja nadal przeżywam utrate swoje ginka - no dobrze ze sie facet chce rozwijać i szkolić ale czemu teraz:baffled: Mam kurde pecha.

Ze wstepnej analizy lekarzy chyba sie bedze próbowała umówić z ginkiem Masiek (tu info też do Iwonki, podobno cały personel Lutyckiej jest pod dużym wrazeniem jego umiejętności odbierania porodów przez cc ale i tez naturalnych, tyle ze przyjmuje na oddziale i prywatnie, ponoć nie ma dyżurów w tamtejszej przychodni działającej przy szpitalu)
 
ja juz po wizycie.... szyja juz sie zrobiła miękka, ale dalej jest zamknięta.... i pytałam ginke o zwolnienie po porodzie dla męża na opieka nad nami i cos nie bardzo chcialaby takie wypisac ( jak nie bede rodzic w jej szpitalu, a raczej nie bede:-p) wiec zaraz sie zbieram i idziemy z małżem wybrać mu lekarza rodzinnego:tak::-D bo od ponad roku nigdzie nie jest zapisany, a chce zebym z nim poszla bo niewie czy bedzie umial deklaracje wypelnic i te wszystkie papierki hihihi:-D a dzwonilam do szpitala w ktorym chce rodzic i tam mi powiedzieli ze malz dostanie zaswiadczenie ze urodzilam i z tym pojdzie do rodzinnego po zwolnienie na opieka nad nami;-)a i jeszcze dzwonilam do poloznej i powiedzial ze mam se narazie glowy nie zawracac deklaracja tylko spokojnie czekac i jak wroce z dzidzia do domu zadzwonic to ona wtedy przyjdzie do nas i wszystko wypelni.
dziewczyny wspolczuje wam tych problemow z zusem:wściekła/y: mi sie jakos udalo bo od sierpnia jestem na L4 a teraz na zasiłku ale kaske mi zaklad pracy wyplaca w terminie i wsio mam bez problemow......
kasia, asia ale bym se zjadla taki torcik mniam:tak::-D

maja :) najważniejsze, że rozwarcia nie ma :tak: Jeszcze ze 3 tygodnie i możesz rodzić :tak: A teraz musisz się oszczędzać i odpoczywać :-) Buziaczki Kochana :-)

Hej ja po lekarzu - mała wazy ok 2500 (33 tydz) i jak to powiedział raczej długa jest. Ja nadal + 6 kg wszystko ok, szyja też tak jak u Ciebie Maju miekka ale bez rozwarcia, mam brać 4*1 aspargin . wsio ok. tylko mam szukać nowego ginka bo ten frunie do usa :( szok, no i musze sobie kogoś wykołować, najlepiej z Lutyckiej. Serduch fajnie biło, miło na taką istotke poparzeć.

Asia, to duża już ta Twoja dziewczynka :-) A Ty tylko 6 kg na + ale Ci zazdroszczę :tak:

wczoraj miałam wizyte iiiiiiiiiiiiii...... dziecko ułożone pośladkowo..... powiedziała mi że może się obrócić ale ogólnie żebym nie robiła se nadziei bo im później tym gorzej więc mam przyjść za 4 tygodnie jak dalej tak ułożone do szpitala na CC:-(:-(:-(:-( wiecie co ten mój syn daje poalic obrócic sie tak w 30 tygodniu a wcześniej lezał dobrze......i to w dodatku wlazł wysoko bardzo....a reszta w normie szyjka piekna itp.....

wiecie co ja leże i nie moge dychać wy też tak macie??????????? Gadam i dycham jem i dycham bożżżżżżżżże to jest okropne.....

Aduś, no to Ci Amirek zrobił psikusa :-( Ale nie martw się jeszcze tak bardzo... Córeczka mojej koleżanki obróciła się do wyjścia w 35 tygodniu, a ta też już myślała, że CC ją czeka... Miejmy nadzieję, że wszystko będzie oki i Amirek się jeszcze namyśli :-)
Co do sapania i szybkiego męczenia się, to ja też tak mam... Eh... Fatalnie się z tym czuję:-( Jak lokomotywa :baffled:

Kasiu, WSZYSTKIEGO NAJ DLA RADZIA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Iza, dzielnie się spisałaś przy pierwszym porodzie :tak::-)

Ingrid witaj i rozgość się u Nas :happy2: Gratuluję Prima Aprillisowej Córeczki !!!!! Ja będę mieć Prima Aprillisowego Synka :-D

Ja też pisałam wczoraj wieczorem do NIEBO, ale nic nie odpisała :-( Martwię się, ale mam nadzieję, że wszystko jest ok...

Iwonko, Lady... Witajcie :-)
 
Kobiety - jeszcze coś mnie martwi, kurde musze zadzwonić do ginka, - wczoraj dał mi taki wyciąg z usg (jakies wykresiki i liczby - że mam to pokazć nowemu lekarzowi - i dzisiaj to śledze i widze ze są duże dysproporcje - tj, główka jest na swój wiek ale długość ciałka wg usg jest oceniona na 37 tydz, no............ on mi mówił ze długa moze być (nawet bardzo - ale bez przesady!!! ja jestem w 33 tyg):no:
 
No zadzwoniłam do ginka i mówi ze ok, ze to wyniki z usg oceniają wg średnich a mała jest z takich dużych i długich dzieciaczków, i to dlatego usg jej dodaje wieku, jejku ale jestem panikara :((
 
reklama
Myśle o maleństawch Niebo i sie zastanwiam jak sie ona i jej maluszki czują. Pocieszam sie jednak że jak kuzynka rodziła bliźniaki chyba w 7 m-cy tez dziewczynki były słabe (wszyscy sie w rodzinie martwili czy bedzie dobrze), a teraz to już takie wielkie kobity do szkoły poszły (a normalnie takie same ja nie widze różnicy).
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry