Lady, ale horror Twoja siostra przeżyła, niby nasza cywilizacja idzie do przodu, a mają jeszcze miejsce takie sytuacje.... Nie do wiary,że w dzisiejszych czasach przy porodzie można życie stracić. Wyobrażam sobie co Twoja siostra myśli o drugim dziecku......
Silka, co do przecięcia krocza, jako juz doświadczona rodząca, mogę Ci opowiedzieć jak ja to przeżyłam......
Mnie osobiście nacięcie bolało, odczułam to jako bardzo mocne uszczypnięcie (aż krzyknęłam). Według mnie nie nalezy to do rzeczy najmilszych. Podobno takie nacięcie powinno się odbyć wtedy kiedy skóra jest już tak naciągnięta, że nie ma dopływu krwi i wtedy nie jest tak bardzo bolesne. Nie wiem jak było w moim przypadku?.....ja to poprostu czułam.
Zszywanie podobna sytuacja nic przyjemnego. Ja osobiście boję się igieł i nie wspominam tego najlepiej. Chociaż po porodzie jestes tak padnięta ( ja rodziłam 13 godzin), że jest Ci już wszystko jedno co z Tobą robią. Nie jesteś w stanie nawet ustać o własnych nogach. Najgorsze jest jeszcze to jak Cię dezynfekują ( całe krocze) po porodzie jakimś preparatem. Słuchajcie tak to piecze i wypala, że mi aż brakowało tchu, jedna położna się zlitowała i zaczęła mnie książką wachlować bo myślałam, że zejdę na tamten świat.
Na dodatek przezyłam jeszcze jeden koszmar....a mianowicie, chciałam tak bardzo utrzymać nienaganną higienę ( ponieważ są obchody lekarzy i sprawdzają i oglądają Ci podpaskę, kolor wydzieliny oraz jej zapach) że myłam się bardzo często, doprowadziłam do takiej sytuacji, że rozpuściły mi się zewn. szwy i "poczułam jak mi kawałek mięsa wisi między nogami" Dziewczyny, myślałam że już nic gorszego nie może mi się przytrafić. Szłam na dodatkowe szycie krocza bez znieczulenia. Dzięki Bogu na fotelu gin. były rączki do trzymania bo nie wiem jakbym sobie poradziła. Bolało jak cholera.
Sumując, niezbyt dobrze wspominam pierwszy poród, ale mam nadzieję, że drugi będzie lepszy. Dziewczyny, niesamowite uczucie, jak wam kładą nowo narodzone dzieciątko na Twoje piersi. Takie małe bezbronne szukające ciepła matczynego, aż same łzy ze szczęścia napływają.
p.s. Witam nowe kwietnióweczki.
Nie odbierajcie mojej historii jako tą która was czeka. Każda kobieta przeżywa to inaczej. Życzę każdej aby poród wspominała jako coś pięknego, nie tylko ból.