A
ada04
Gość
WITAJ ALUNIA!!!!
Nie martw się mam nadzieję,że urodzisz raz dwa i synek wróci do Ciebie szybko i do brata...pewnie się cieszy,że będzie miał braciszka... ja też właśnie zjadłam śniadanie ale chyba dobrze nie zrobiłam
jadę do warszawy może se gdzieś połazimy ale po południu już wrócę na BB bo to narkotyk normalnie.....
apropo naszej RENI to dziś miała wyjść ze szpitala ze swym skarbem....a SILA wyjdzie w ponidziałek albo we wtorek bo Alanek ma żółtaczkę....
Nie martw się mam nadzieję,że urodzisz raz dwa i synek wróci do Ciebie szybko i do brata...pewnie się cieszy,że będzie miał braciszka... ja też właśnie zjadłam śniadanie ale chyba dobrze nie zrobiłam

jadę do warszawy może se gdzieś połazimy ale po południu już wrócę na BB bo to narkotyk normalnie.....
apropo naszej RENI to dziś miała wyjść ze szpitala ze swym skarbem....a SILA wyjdzie w ponidziałek albo we wtorek bo Alanek ma żółtaczkę....
i maluszek chory....

juz nei chce pytac kiedy bo ustalalysmy juz tyle razy i nic 
Wieczór i noc miałam koszmarne, nie będę już nawet do tego wracać i wdawać się w szczegóły ale brzuch tak mnie bolał, że z trudem doszłam do łóżka, leżałam i kwiczałam z bólu, nie do wytrzymania dosłownie, a nadwrażliwa na ból nie jestem...i tak bez przerwy dobre kilka godzin. W końcu nad ranem pojechaliśmy do szpitala (już zaczynało się robić lepiej) no i ktg i badanie i wsio w porządku. Boli bo boli, końcowka ciąży, wszystko ściśnięte, normalna sprawa. Skurczy oczywiście nie ma, rozwarcie minimalne na opuszke zdaje się...ale za to pogadałam sobie bo był taki dość fajny i rzeczowy lekarz i stwierdzam jak Ada chyba, że odpuszczam...przynajmniej się postaram; zająć czymś innym myśli w tym tygodniu, coś robić i cierpliwie czekać. Przecież to naprawdę już maksymalnie kwestia dwóch tygodni, a zresztą czemu miałoby być akurat aż tak źle? Pewnie będzie szybciej i będę miała swojego wymarzonego, malutkiego syneczka przy sobie...I Wy tak samo ze swoimi maluszkami. Szkoda naszych nerwów i humorów dziewczyny, nie dajmy się