• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Kwietnióweczki 2008

wiesz ada, ale ja to jakoś od dawna miałam wrażenie, że przenoszę (w sumie to jestem przed terminem więc nie wiem po co kraczę), nie wiem takie przeczucie, że przed terminem jakoś długo to na pewno nie urodzę. mąż dzwonił z pracy właśnie i sie pyta jak się czuję, ja mówię, że rewelacyjnie i tak jakbym miała rodzić za dwa miesiące;-) ale On twierdzi, że jak mnie zna to pewnie w okolicach terminu nagle dostanę skurczy, pojedziemy i tyle:-p mam nadzieję, że ma racje.
 
reklama
Ja też mam nadzieję, ze nie urodzę rach-ciach, tylko, ze to potrwa to parę godzin, bo boję się, że będę sama w domku i że moje słoneczko nie zdązy z pracy dojechac do mnie. Zastanawiamy się właśnie, czy jak będę miała termin to on chyba pójdzie na zwolnienie, bo ja mam jeszcze trochę innych dolegliwości poza końcówką ciąży i trochę się obawiamy. No a poza tym planujemy rodzic razem. Tylko dla mnie istotą wspólnego uczestniczenia w narodzinach nie jest wcale przecięcie pępowiny, czy to, żeby partner oglądał zakrwawione krocze lub słuchał z wyrzutami jęków swojej partnerki. Niektóre dziewczyny decydują się na wspólny poród, bo mysla, ze wtedy będą lepiej trakrtowane w szpitalu- bzdura. Ja chcę czuć jego bliskość, bo jak nikt daje mi poczucie bezpieczeństwa. Zawsze kiedy jesteśmy razem wiem, ze nic mi nie grozi. Ale się rozczuliłam.:sorry2::sorry2::sorry2:
Dziś poniedziałek, znowu nowy tydzien i nowe odliczanie. Ja odliczam czas od ktg do ktg albo do zajęć w szkole rodzenia, bo inaczej bym zwariowała w domu.
Wiecie co jeszcze, własnie doszłam do wniosku, ze podałam mojemu ginekologowi ostatni dzien miesiączki, a nie pierwszy-pięć dni wcześniej. :sorry2::sorry2::sorry2:, nic to, muszę mu powiedziec na kolejnej wizycie w środę. Może urodzę wcześniej.:sorry2::sorry2::sorry2:. Ale Wam potruję teraz. Jeszcze jedna sprawa na koniec, ....zastanawiam się czy mi się wody nie zaczęły własnie sączyć, bo coś mi się mokro m-dzy nogami zrobiło, to nie siuski, bo jeszcze czuję kiedy muszę. Poleciało mi kilka kropelek 3 razy w ciągu pół godziny. To raczej na upławy nie wyglada, bo jest prawie przeźroczyste i ciepłe. Cholera, ciekawe co to, poczekam trochę i jak się powtórzy to zadzwonię do mojego lekarza.
 
wczoraj zwaliła się nam rodzinka. Bo o czym wyrodna matka zapomniała Leon w piątek miał imieniny:sorry2: no a wczoraj stuknął nam miesiąc.
Babcie, dziadki, ciotki latały jak zaczarowane, Leonowi się to podobało bo noszenie, bujanie, coś się dzieje.
Gorzej po kąpieli Leo nie potrafił zasnąć chyba z nadmiaru wrażeni i tak od 22 do 1w nocy próbowaliśmy go uspokoić. ale za to dał nam pospać aż do 4rano:-D
 
Masiu! Gratuluję pierwszego miesiąca synka i jak w Twoim odczuciu, szybko to zleciało?

Lene - ja mam plan zgłosić się do szpitala w 7 dni od terminu, który wyliczyłam sobie sama, bo wiem, że jest poprawny, a wypada dzień przed terminem wg OM więc różnica kosmetyczna;-)
 
Masiu to już miesiąc??? :szok: Chyba szybko minelo, cio? :tak:Spóźnione buziaczki imieninowe dla Leonka :-)
Ada to napewno stres, ja tak bardzo wyczekuje, ale jakoś nie dam rady o tym nie myslec nawet przez 5 minut :-( daty gonią :-( mama nie nacieszy sie wnusią :-(
Lene osobiście nie znam żadnej matki któa chciałaby mieć poród rodzinny dla takich powodów jak napisałas, ale właśnie dla takich jak ty masz :tak: i ja też dlatego chcialabym miec meża przy sobie, bo jest dla mnie oporą, bezpieczeństwem :tak:
 
była u nas pani pediatra.
możemy zacząć wychodzić na spacerki:tak::tak::tak:

Lucy moje odczucia chm... baby blues to chyba najlepszy skrót. I teraz wiem co miała na myśli moja siostra mówiąc, że z boku to fajnie wygląda, gorzej jak się jest 24h z tym czymś.
 
A ja tak sobie myślę, że chwila w której mój mąż będzie po raz pierwszy trzymał nasze malutkie dziecko na rękach i się śmiał ze szczęścia (a uśmiech ma rozbrajający) będzie najcudowniejszą chwilą w moim życiu i od razu szklą mi się oczy...Kurcze jakie my emocjonalne teraz jesteśmy, co :blink:
 
reklama
na szczęście masiek baby blues trwa ponoć jakiś czas i potem mija, z resztą w ogóle mu się nie dziwię i mimo, że jeszcze nie wiem zupełnie jak to jest chwilami też się zastanawiam jak ja temu wszystkiemu podołam? totalnie bez doświadczenia, sama z takim maluchem? jak pogodzę wszystkie obowiązki? czy mój dom będzie wyglądał jak po katastrofie lotniczej a ja do 16 tej będę chodzić w jednej skarpetce i z pełnym pęcherzem? nie wiem.
powiem Ci szczerze, bez jakiegoś słodzenia bo nawet się nie znamy, że i tak Cię podziwiam i z tego co piszesz dajesz sobie radę świetnie. to Twoje pierwsze dziecko przede wszystkim, a w dodatku wcześniaczek, bardziej wrażliwy, nerwowy, malutki. każdemu byłoby ciężko i nic w tym dziwnego. Trzymaj się cieplutko. A niedługo nabierzesz wprawy a i pogoda się zrobi bardziej optymistyczna i będzie tylko lepiej, czego Ci życzę;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry