• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Kwietnióweczki 2008

Hejka mamuśki :))

Witam się cieplutko.
No nareszcie dobre wieści - kolejna mamusia się rozsypała i dała na świat syneczka. Kachurek, Iwo - gratulacje!!!

Gratulacje też dla Imć Leona :) z okazji imienin i skończonego miesiąca - nasz duży chłopak!

Ja mam dzisiaj nareszcie z dawna wyczekiwany rodzinny dzień! Synek wczoraj wieczorem wrócił od babci i jest z nami, czuje się dobrze bo strasznie hałasuje w swoim pokoiku :) No a mąż wziął dziś i na czwartek dni wolne "okolicznościówki". Ja rano skoczyłam po pieczywo, potem z psem i z synem na kontrolę do lekarza... I jak wróciłam to mnie dosłownie krew zalała. A już się cieszyłam, że nawet nie plamię, że tylko czysty śluz a tu nagle krwotok jakby. Ale szybko minął, pewnie przez to bieganie. Mam dzisiaj zdjęcie szwów więc się spytam w razie czego lekarki czy to normalne.

No a mąż teraz poleciał z formalną i przejętą minką załatwiać wszystkie urzędowe, administracyjne, szpitalne itd formalności. Czuję się tatuśkiem na sto %, nawet ma humorki jak prawdziwa kobieta po ciąży hihhi. Ale jest mi ogromną pomocą, zwłaszcza wieczorami jak mam dość. I kapturki mi kupił na moje chore piersiątka... już tak bardzo nie boli, ale nadal krew leci... Ten mój mały gryzoń... Dziś lub jutro wizyta patronażowa to spytam czy to ja coś robię nie tak czy słonko moje źle się przysysa.

No z powodu natłoku różnych spraw pewnie mnie dzisiaj nie będzie zbyt dużo więc kłaniam się moje drogie i miłego dnia życzę!!!

Buziole słoneczne dla każdej z Was!!!
 
reklama
Lucy - to takie piękne co napisałaś do Masi, i takie prawdziwe... Jesteś chyba bardzo wrażliwą i empatyczną kobietką :)

Pozazdrościłam Maśkowi - też chcę mieć "swoje stópki" :)) tym bardziej, że Patrysia ma taaakie długie paluszki śmiszne, nie wiem po kim heh.
 
Witam się i ja

Jeden dzień mnie nie było a tu znów niespodzianka.
KACHURKU-Gratulacje wielkie:-):-)

Ponadrabiałam to co pisałyście trochę tego było hahha
Ja jak zwykle obudziłam się godzinę temu spałabym i spała, za oknem piękna pogoda cudny dzień na rodzenie-ciekawe która dziś:-):-)
Ja to czekam do popołudnia na ktg ale pewnie nic nie będzie, już chyba zawsze będę w ciąży:-):-) Mam nadzieję że jednak szanowny Synek w końcu do nas zawita, jak narazie skurczy w ogóle nie czuję jedynie co prężenie ale to podobno nic ehh

Miłego dla Was na dzisiejszy dzień:-)
 
Właśnie posprzątałam domek,poddałam się oblucjom i wsuwam drugie śniadanie.
Zaraz spadam na wizytę, zatem odezwę się popołudniu.
Miłego dzionka:-D
 
dundel śpi więc go jeszcze nie budzę.
Babcia w drodze.
Lucy mi się wydaje, że chyba nie ma młodej mamy, która by nie miała blusa:sorry2:
no nie da rady.
Niby się wie, że noworodek to nie bobasek z okładek pism.
Niby się wie, że po porodzie wszystko się zmienia.
Bobasek jest mały, krzyczący, ciało nie należy już tylko do mnie.
Nie ma czasu na nic tylko dzidz i dzidz.
Mi prawie miesiąc zajęło dochodzenie do ustalenia priorytetów.
I już wiem, że mi najwygodniej po domu chodzi się w gatkach i topie.
Że jak Leo popłacze to nic mu się nie stanie.
A ja zaczynam się wyrywać. Jak przychodzi babcia z obiadem i zajmuje się Leo idę do fryzjera, kosmetyczki. Dzięki temu poprawia mi się humor.
W piątek podrzucę Leo mojemu tacie czyt. dziadkowi a sam pójdę na babskie pogaduchy.
 
wiecie co....

Leonek dźwiga główkę. obudził się więc go położyłam na brzuszku jak kazała pani neurolog patrzę a ten się pręży i główkę podniósł!! Ale się na stękał przy tym.
 
Masiu to już miesiąc??? :szok: Chyba szybko minelo, cio? :tak:Spóźnione buziaczki imieninowe dla Leonka :-)
Ada to napewno stres, ja tak bardzo wyczekuje, ale jakoś nie dam rady o tym nie myslec nawet przez 5 minut :-( daty gonią :-( mama nie nacieszy sie wnusią :-(
Lene osobiście nie znam żadnej matki któa chciałaby mieć poród rodzinny dla takich powodów jak napisałas, ale właśnie dla takich jak ty masz :tak: i ja też dlatego chcialabym miec meża przy sobie, bo jest dla mnie oporą, bezpieczeństwem :tak:
Moze i jestem egoistka ale ja po trochu licze że zajmie sie wszystkim, jak bedzie trzeba pobiegnie po położną (przecież one tylko co jakiś czas sprawdzają co sie dzieje a jak rodziłam syna to szukał bo sie zaczeło a akurat nie było położnych na widoku - i wołał lekarza i położną. Położna nie wiedziała że tak szybko sie zacznie i jak bym by ła sama był by klops) Poza tym bez meza to bym sie poryczała, i zda mi relacje z porodu, :happy:
 
Reniu to czekamy, a przynajmniej ja straaasznie czekam na relacje, co to znaczy nie znacie dnia ani godziny i że poród był nawet za szybki..?:szok:;-) Znaczy się co, ledwo zdążyliście do szpitala? :baffled: Trochę się i tego wariantu boję bo, wierzcie lub nie, ale moja osobista babcia urodziła moją mamę bez niczyjej pomocy - lekarz nie zdążył doskoczyć do łóżka w momencie w którym moja mama dosłownie "wyskoczyła" z babci na zewnątrz, a jakieśtam skurczyki babcia miała może przez 2 godziny wcześniej i to wsio:nerd: Autentyczna historia.
Ale chyba aż tak kosmicznie to u Ciebie nie było co?:blink:
Pozdrowionka.
U mnie bylo lepiej:-D:-D:-D


KACHURKU GRATULACJE!!!


Witam sie dziewczynki:-)
Iza ja nigcy duzych dzieciaczkow nie rodzilam :rofl2: ale ten rzeczywiscie jest najmniejszy (syn 3300 a cora 2950 i po 54 cm takze takie kurczaki wyscigowe;-))
Zaraz Wam opowiem jak to bylo:-)

Wiec jak Wam pisalam w poniedzialek odszedl czop, ale czysty i wiecie jak to jest, praktycznie nic nie znaczy:dry:, i po za tym kompletnie nic sie nie dzialo, w czwartek kolo 6 wieczorem mialam jakies tam skurczyki, ale one potrwaly kolo godz. i poszly wiec nawet sie nimi nie przejelam:tak:, w piatek o 6 to samo, potrwaly przez godz, co 7 min i koniec, wieczorkiem kolo 21 mialam 1:szok:skyrcz przy ktorym znowu sie pojawil czop o ktory pytalam Kachurka, wiec spokojnie po zaliczeniu fryzjera;-), poklikaniu na BB, wyprawieniu meza do pracy kolo 24 poszlam spac:happy:. O 2 przyszla do mnie moja corcia czy moze spac ze mna- mowie "spoko wskakuj" i usnelam:nerd:. O 3.01 obudzilam sie jakos niespokojna poszlam siusiu a tu skurcz:szok:, trwal kolo minuty i byl dosc bolesny, to se mysle "ooooo cos sie rozkreca:tak:", wrocilam do lozkaminelo 6 minut a tu kolejny, wiec wstalam zegarek na reke i czekam. Po kolejnych 6-7 minutach kolejny, a potem znowu i znowu, mysle albo tak sie nakrecilam albo to sie zaczelo:szok:, wytrzymalam do 4 i dzwonie do meza, mowie ze niech przyjezdza bo ja nie wiem co sie dzieje:-D;-), albo sie cofnie albo rozkreci ale chce go przy mnie, po 5 minutach byl-ulga. Wiecie tutaj sie nie panikuje i jak sie zacznie to spokojnie - wiec mowie to T niech mi wody do wanny napusci to se wejde:nerd:, ale skurcze sie nasilily i byly tak co 4 min. wiec dzwonie do szpitala i mowie - Ze mam od 3 ale ze sa czeste dlugie i bolesne a ona do mnie "to co chcesz przyjechac?" no se mysle a jak bole co 4 min a ona czy ja chce, wiec wiec tak kolo 4.30 dzwonie do kolezanki, zeby przyszla do dzieci, byla w 5 minut, w tym czasie mialam juz 2 skurcze i sie probowalam ubrac, jak moj T bral kluczyki do auta, jak mnie zlapalo i czulam ze sie pcha, ledwo do auta doszlam bo mialam skurcz za skurczem, no i tu sie zaczelo....ogladalyscie "I kto to mowi?" To to my tak rwalismy do szpitala:-D, tylko na jednym skrzyzowaniu trafilo sie zielone (teraz czekamy na mandaty;-):-D), a ja w samochodzie czulam jak odeszly mi wody i TEN nie raczy chocby na chwilke odpuscic:tak:, pamietam ze bardzo go ekscytowala jazda autem no ale troche jeszcze mogl tam wytrzymac:-D, po 5 minutch bylismy pod szpitalem (4.45) gdzie w normalnym tempie droga zajmuje kolo 15 minut:rofl2:, doczlapalam sie do windy i sie ciagne tym korytarzem bo przeciez zadna sie nie ruszy chocby zajrzec:crazy:, anglicki spokoj, a trwalo to wieki, wchodze widze siostre i mowie ze mam glowke miedzy nogami, a ona do mnie podchodzi i mowi "spokojnie, zrelaksuj sie, oddychaj nosem wypuscczaj buzia", co se pomyslalam nie powiem;-), za chwile druga sie mnie pyta "ktory pokoj?" w koncu ostatkiem sil i ciut glosniej Mowie ze nie moge isc bo.... a ona sie tak schylila, patrzy zdziwiona tymi swoimi uroczymi slepiami, na moje spodnie i mowi do drugiej "ona ma glowke miedzy nogami" taaataaaammmm w koncu dotarlo, no i mnie wciagneli do pokoju, no i teraz bylo mi wszystko jedno:-D, oparlam sie o lozko, rozebrali mnie, i Bartus szczesliwy, tylko ze zdziwiona mina jakby chcial zapytac "co tak dlugo?;-)" wyskoczyl:tak::rofl2:. A reszta to juz kiedy indziej bo to sprawy kosmetyczne;-), tylko dlatego ze dzialo sie to tak szybko i praktycznie bez kontroli to mnie poszrpal:baffled: mowiac delikatnie:sorry2:. Jestem ladnie pocerowana, cuje sie dobrze, maluszek tez pomimo poczatkowych problemow z oddychaniem (byl pod tlenem przez chwilke) jest zdrowy ma 10 punktow:-D, i jesy najpiekniejszym dzieckiem pod sloncem:-D;-)( wiem wiem kazda zaba swoje bloto chwali:-D:-D:-D).

Mam nadzieje ze nie przestraszylam zadnej z Was a te ktore sa 2 w 1 , nie bagatelizujcie nieczego, lepiej poczekajcie, miejcie kontrole, nad tym co sie dzieje, to nawet i 8-kilowe ;-) urodza sie bez problemu, Wy macie to szczescie ze jestescie pod opieka POLSKA i wiecie ktora ma skurcze, jak mocne, co sie dzieje w srodku, i wierzcie ze za szybki porod to nic fajowego:tak:. Takze Adus, Lady Iwonko Asiu nie pamietam ktora jeszcze, nie denerwujcie sie tak, macie czas:tak:, beda chcialy to powyskakuja:-).

A jak sie pielegnuje takie malenstwo- dziwnie:-D, nie wiadomo jak zlapac ( i to mowi doswiadczona matka:-D:-D:-D)

Buziam Was i lece bo sie Syncio na karmionko obudzil
 
reklama
[No to ja powiem tak....

Masiu---ale te miesiac szybko zlecial... wsistkiego naj dla synka :-D

Ada Ty idziesz i dojsc na te ktg nie mozesz haha :-D

Gryzeldo Ty tez daj znac jak wrocisz co i jak :-D

Asiu Iwonko tylko odliczac maksymalny czas to zobaczcie jak malo Wam zostalo....:-)

Mi juz sie nie spieszy powiem WAM... BO NIE MOGLABYM siedziec w tym szpitalu i gdfzies tam sie lowic jak moj synek sie czuje.... wiec teraz na odwrot trzymam kciuki by maluszek wyszedl an swiat jak moj Dominis juz bedzie zdrowy...:-(

Kurde mowie Wam to sie narobilam.... buty weiosenne powyciagalam juz i letnie przyszykowalam do szewca by mi fleczki wymienil..kurtki wiiosenne i letnie tez juz piore se... polbuty wyopastowane hahah....a zimowki wszystkie juz pochowane....:-D w szfach pomylam.ale tam brudu bylo ciekawe kto to tak zapuscil hahaha:-)
Dziecko daje mi w palnik kopie mnie pod samym zoladkiem i zebrami chyba sie na mnie zdeczka wkurzyl ze tak intensywnie pracowalam haha bo i wszedzie szafki i drzwi pomylam... cala lazienka blyszczy kafelki no mowie wam //....jakby nie moj dom hahahah:-D:-D:-D
Zaraz wskakuje do wanny jakas kapiel makijaz uczesanie ubranie i malego szykuje do lekarza bo kurna po 15 trzeba czekac na te cholerna luke...ajjjj:crazy:


Słuchajcie... a powiedzice mi cos a jakby tak ktos juz zaczol rodzic...zalozmy ze ten porod tak szybki by mial postep ze czlowiek nie zdazylby sie nawet ubrac a juz by sie zaczelo w domu... wiec co w takiej sytuacji robic??? bo ja chyba nie wiedzialabym za co zlapac co i jak...i mam nadzieje ze jak moj porod sie zacznie to cholera zdae i sie podmyc umalowac uczesac...i jeszcze snka zawiesc do rodzicow i dopiero do szpitala hahahaha:-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry