czesc
my dzis zakupowy dzien mielismy(jak ja nie cierpie robic spozywki- kasy do wydania tona a w lodówce dalej swiatło i musztarda) i odwiedzinowy. mój K ma chyba okres bo ma zmienne nastroje....
strasznie tu chorobami zawialo....:-( zdrowka wszystkim...nasz mały dzis w nocy tez nie spał , az chodzil doslownie po scianach i płakał.
Zielona- jak spojzałam na twój post...hm,mm nie dam rady chyba cztac..ale ...jak zawsze z poetyckim słowem wyleciałas.pieknie piszesz. a Meksyk swoja droga ciekawy, ciekawy.
Judysia- daj sobie troszke czasu, jesli uwazasz za słuszne złozyc skarge- złóż. a co do rzeczy i ich pakowania..hm jesli nie dasz rady -odpóść, jesli jednak w jakis sposób ci to pomoże, ulży to zrób to teraz by jakos było lżej i nie rozciągac w czasie ,ale nie rób nic wbrew swoich emocji. kochana jestes dzielna kobietą, duzo siły Wam życzę.
gosiek-witaj, jak fajnie ze sie odzywasz, szkoda ze nic nie ustalono z tą sórą małej. kurcze no to super ze az tyle udało sie zrobic przy chacie, a co do kasy na materiały, i robotników....nie wspominaj, studnia bez dna.