elvie3
Fanka BB :)
beti - podziwiam Cię za te posty!!
My jesteśmy sowy, więc spać chodzimy późno, a mała upierdliwa nie jest i jak ok.23:00 zaśnie to do 8:30 lula, więc jakoś się zgrywamy.
sonia - współczuję przeżyć, ja bym pewnie na zawał padła, dlatego nie chciałam w domu jednorodzinnym mieszkać tylko w szeregówce. U moich teściów mała wredna suka często w nocy ujadała stawiając cały dom na nogi - do dziś jak sobie to przypomnę to mnie cholera bierze.
No i nie zapeszając: chyba się ciotki doczekacie dzisiaj Maćka, co by się zgadzało z moimi wyliczeniami i terminem na 6 maja.
Zasnęłam po 1:00, a od 3:00 nie śpię, bo tak mnie plecy bolą (przy Lenie miałam identycznie, słynne krzyżowe:-(), z boku na bok się wierciłam do 5:00 aż wreszcie obudziłam M. oświadczając, że ból się robi nie do zniesienia i że ma się nastawić na poród:-) Teraz siedzę na piłce, ziółka popijam, po mamę już zadzwoniłam (wsiądzie w pierwszego busa o 7:00 i ok.9:00 u nas będzie), jakby mi wody odeszły wcześniej to będę wołać ciocię, ale póki co niech śpi kobieta, bo ona do nas w 30 minut dojedzie. Zupkę dla Lenki nastawiłam, będzie miała na 2 dni, a później niech się babcia wykazuje
Pewnie tu jeszcze przed samym wyjazdem zajrzę, ale SMS-ów pisać już mi się nie będzie chciało (pisanie na nowym telefonie to koszmar), więc dostaniecie już Maćkowe;-) Proszę kciuki zaciskać mocno, aby wszystko sprawnie i gładko poszło. Plecy mnie napieprzają potwornie, zaczynam sobie poród Leny przypominać, ale regularnych skurczy póki co brak, więc do przyjazdu mamy pewnie wytrwam.

My jesteśmy sowy, więc spać chodzimy późno, a mała upierdliwa nie jest i jak ok.23:00 zaśnie to do 8:30 lula, więc jakoś się zgrywamy.sonia - współczuję przeżyć, ja bym pewnie na zawał padła, dlatego nie chciałam w domu jednorodzinnym mieszkać tylko w szeregówce. U moich teściów mała wredna suka często w nocy ujadała stawiając cały dom na nogi - do dziś jak sobie to przypomnę to mnie cholera bierze.
No i nie zapeszając: chyba się ciotki doczekacie dzisiaj Maćka, co by się zgadzało z moimi wyliczeniami i terminem na 6 maja.
Zasnęłam po 1:00, a od 3:00 nie śpię, bo tak mnie plecy bolą (przy Lenie miałam identycznie, słynne krzyżowe:-(), z boku na bok się wierciłam do 5:00 aż wreszcie obudziłam M. oświadczając, że ból się robi nie do zniesienia i że ma się nastawić na poród:-) Teraz siedzę na piłce, ziółka popijam, po mamę już zadzwoniłam (wsiądzie w pierwszego busa o 7:00 i ok.9:00 u nas będzie), jakby mi wody odeszły wcześniej to będę wołać ciocię, ale póki co niech śpi kobieta, bo ona do nas w 30 minut dojedzie. Zupkę dla Lenki nastawiłam, będzie miała na 2 dni, a później niech się babcia wykazuje
Pewnie tu jeszcze przed samym wyjazdem zajrzę, ale SMS-ów pisać już mi się nie będzie chciało (pisanie na nowym telefonie to koszmar), więc dostaniecie już Maćkowe;-) Proszę kciuki zaciskać mocno, aby wszystko sprawnie i gładko poszło. Plecy mnie napieprzają potwornie, zaczynam sobie poród Leny przypominać, ale regularnych skurczy póki co brak, więc do przyjazdu mamy pewnie wytrwam.
Zupę dla Lenki ugotowałam, naczynia umyłam, prysznic ciepły wzięłam i plecy mnie boleć przestają. Zadzwoniłam do mamy, żeby nie jechała o 7:00, dam znać jak się akcja rozkręci, bo po nieprzespanej nocy idę w kimę.
We srode ma miec rozmowe w sprawie pracy w Ottawie. Mam nadzieje, ze ja dostanie.