Witam i znikam na porodówkę

Synuś punktualny mi się trafił:-)
Noc do bani, M. mnie kaszlem do furii doprowadzał aż się na sofę przeniosłam, bo nie mogłam z nim spać.
Od rana mam bóle krzyżowe, za każdym razem gorsze:-( Przy Lenie też tak miałam, więc można uznać, że jestem przygotowana. Wstałam o 7:00, ugotowałam Lence zupkę pomidorową na dwa dni i przed chwilą ją odprowadziłam do klubu oświadczając paniom, że odbierze ją już babcia.
Po powrocie zaliczyłam WC a tam śluz z krwią, więc już na milion procent się zaczęło

Proszę o kciuki i cierpliwe czekanie na info, bo z Lenką jak mi krwisty czop odszedł przed 4:00 to urodziłam przed 14:00.
Najlepsze jest to, że jeszcze w całkiem innym kierunku miasta musimy do PKO pojechać wniosek kredytowy złożyć

Zmykam, bo czasu nie ma, a boleć zaczyna bardziej
Cieszę się, że nie trzeba Maćka sztucznie z brzucha wypraszać i że poród będzie w dzień.