Margo, to straszne

niestety tak jest, że dobre osoby muszą się nacierpiec i nie da się tego zrozumieć

mój teść też zmarł na raka, wycieli mu z płuc, niby było dobrze, został nawet zapisany do specjalnego programu, dzięki któremu miał być pod szczególną kontrolą, ale zlekcewazyli jego późniejsze bóle w obrębie mostka, mówiąc, że to zrosty i musi boleć... A to były przerzuty do kręgosłupa, doszła białaczka... Przerwali naświetlania, chemię, już tylko leczenie paliatywne miało być, ale oczywiście dawki morfiny za małe i bardzo cierpiał

mam nadzieję, że chociaż pod tym względem u Was jest lepiej...
Myla, fajnie, że się wyspalas, łez dalej grzecznie

Ja dziś wychodzę! Dobrze,ze moja ginka była na obchodzie, bo inny lekarz miał wątpliwości,ale ona powiedziała,ze jesteśmy w ciągłym kontakcie i się zgodził

A śniadania nie dostałam, niby od 7 do 8, o 7.45 już obchód, wcześniej byłam pod prysznicem i się zastanawiam, czy jeszcze nie było, czy nie zostawili, bo pusty pokój, ale są moje rzeczy i było słychać, że jestem w łazience...