Hej, tęskniłyście?
Nie miałam w ogóle czasu ostatnio pisać, ale na bieżąco Was czytam

.
Gratuluję dzisiejszym wizytującym, super, że wszystko u Was w porządku! Ja idę jutro na standardową wizytę u ginekologa prowadzącego i pewnie podglądniemy dziecko

. Wychodząc umówię się od razu na USG połówkowe w grudniu, niesamowite jak ten czas leci! Dopiero dwie kreski zobaczyłam, a tu już trzeba o połówkowym myśleć...
Ja na l4 idę od grudnia lub od stycznia - zależy jak się będę czuć i czy zdążę przyuczyć swoje zastępstwo w pracy. Najchętniej już bym w domu zaległa, ale póki czuję się dobrze, to chcę wychodzić do ludzi i pracować

.
Widzę, że na forum dużo kociar

. Cieszy mnie to, bo jestem jedną z nich

. Mam w domu dwa futra i uważam, że dom bez kotów jest taki jakiś.,..niepełny. Psy też lubię, miałam je przez całe życie, ale zawsze pragnęłam kociaka, na którego rodzice nie chcieli się zgodzić. Dlatego jak tylko zamieszkaliśmy z mężem razem, pojawiły się dwa koty. Najbardziej wkurza mnie ciotka, która jak dowiedziała się o ciąży zadała ukochane przez nas pytanie 'no a co zrobicie z kotami?'. A co mamy zrobić, wyrzucić? Nigdy w życiu! Musiałyby być niesamowicie agresywne w stosunku do dziecka, lub samo dziecko musiałoby mieć mega alergię, żebym w ogóle pomyślała o ich oddaniu...Nawet jeśli jednak, to tylko do rodziców, bo nie przeżyłabym wydawania ich do obcej osoby...