beyrunia witaj
ja wracam po kilku dniach nieobecności... tak to jest na małych zadupiach (gdzie mieszkam), że jak są silne wiatry lub deszcze to zawsze jesteśmy odcięci od internetu przez kilka dni.
u mnie w sumie nic nowego, poza tym, że wczoraj byłam na przyspieszonej wizycie. Miałam iść dopiero 20 stycznia, ale przez te bakterie w moczu i straszne bóle brzucha musiałam iść szybciej. Na szczęście posiew z moczu wyszedł jałowy (czyli bardzo dobrze), a te bóle brzucha ponoć od tego, że mały w końcu obrócił się główką w dół i strasznie się rozpycha, choć jeszcze może kilka razy do porodu się obracać... szyjka jest długa, zamknięta więc z tej strony wszystko jest w porządku. Na usg byliśmy wraz z mężem i naszym starszym smykiem. Ale miał radochę jak zobaczył braciszka. A jak dyskutował z panią doktor. Byłam w szoku, że tak mądrze potrafi mówić i odpowiadać na pytania - ma skończone 4 latka. A nasz Mikołaj waży 1238g. Niestety nie wiem ile mierzy. Dostałam zdjęcia usg 3d. Później postaram się je wstawić

pani doktor powiedziała, że maluch podobny jest do mnie, ale ja tam nie widzę żadnego podobieństwa ;-)
dziś leżę i odpoczywam. W środę mój mąż zniósł ze strychu ubranka po starszym synku, rożki i becik. Mam już wszystko wyprane. Teraz zostaje tylko wyprasować. Ale to już na spokojnie, jest czas, choć mój mąż truje mi codziennie, że mam wszystko poszykować i lepiej jak będzie gotowe niż potem będziemy w biegu wszystko robić... nie umiem nad nim zapanować. Jest bardziej spanikowany niż przy pierwszym porodzie.... spakuj torbę, może kupimy pieluszki, a może jeszcze coś trzeba... szok! ja mu na to, że jest jeszcze dużo czasu, ale on twierdzi, że to różnie może być i lepiej być gotowym buuuuu
o 14.00 mam kolędowanie z moim przedszkolakiem w szkole, więc muszę się choć trochę ogarnąć i umalować ;-)