Katik
...jestem mamą...
Mój lekarz pewno wysłałby mnie już do szpitalaKatik, ja myślę, że gdybyś siedziała na forum holenderskim albo skandynawskim to w ogóle byś się nie stresowała. My w Polsce rzeczywiście mamy strasznie przeczulonych lekarzy - z jednej strony dobrze, a z drugiej nie do końca.
Wiecie co, to jest tak, ze ja juz przywyklam do tego innego podejscia sluzby zdrowia na codzien, i do prowadzenia ciazy.
I jest tak jak pisze Forget - dlugi czas tutaj faktycznie nawet chwalilam takie podejscie, i nie stresowalam sie zbednymi rzeczami.
Nie trzeba chodzic do lekarza co miesiac, rozkladac sie na fotelu, latac po laboratoriach - bo na miejscu pobieraja krew, sprawdzaja mocz, nie ma zadnych smiesznych glukoz do picia itd.
I ogolnie to chwale - bo jest mniej stresu.
Ale kurcze - gdy cos sie dzieje, gdy mowie im, ze sa jakies problemy, gdy puchne, brzuch mi rosnie ponad miare, gdy dostaje skurczy w 31 tygodniu - no to cholerka chyba powinni sie zaintereswoac tym, i skierowac na jakies dodatkowe badania i ogledziny. Bo z niczego to sie nie bierze

Katik, ja myślę, że gdybyś siedziała na forum holenderskim albo skandynawskim to w ogóle byś się nie stresowała. My w Polsce rzeczywiście mamy strasznie przeczulonych lekarzy - z jednej strony dobrze, a z drugiej nie do końca.
), i podobno czuje ja tak mocno na dole dlatego, ze kopie po szyjce.
Jesli na kolejnej wizycie - za 3 tygodnie- znow wymierza ponad norme skieruja nas na usg dodatkowe z dokladnymi pomiarami dziecka. 
Ja psikam solą fizjologiczną i pod nos maść majerankowa... hehehe teraz wiem, co synek wdychał.