Dziewczynki, moje dziecię śpi, mąż wysłany na zakupy, więc włączyłam kompa jupiiiiiiiiiiiiiiiiii :-)
Zaczynam nadrabianie od watku lekarskiego.
Widzę, że awanturujecie się o cesarki na żądanie i porody naturalne ;-)
Ja urodziłam przez cc. Spodziewałam się że będę tak rodzić, ale nie miałam wyznaczonego terminu. Ze względu na zagrożenie zycia dziecka rodziłam w dzień, kiedy się tego nie spodziewałam.
Lekarze chcieli mnie trzymać przez kilkadziesiąt godzin na stałym zapisie ktg (po spadku tętna), ale mój mąż urządził taką awanturę, że zaraz pojechałam na porodówke. Tam siedziałam jakieś 2 godziny i czekałam na swoją kolej wpieta do ktg (tyle było nagłych cesarek) i naoglądałam się też porodów naturalnych (leżałam na wielkiej sali porodowej poprzedzielanej parawanami).
Nigdy nie chciałam z własnej woli cesarki - i dalej to zdanie podtrzymuję. To wcale nie jest coś przyjemnego - ja jednak musiałam zapomnieć o moich wizjach porodu i zadbać o ezpieczeństwo dziecka.
Jak patrzyłam na porody dziewczyn które rodziły naturalnie, to było takie magiczne, ten wychodzący mały ludzik, pierwszy krzyk itp.
Cesarka to zwykła operacja. Oczywiście jak wyciagnęli mi małą i zaczęła krzyczeć to ryczałam jak bóbr ze szczęścia:-):-):-)
Nie żałuję cesarki tylko z jednego powodu - najprawdopodobniej uratowała życie mojego dziecka.
Poza tym, kiedyś chciałabym jednak urodzić naturalnie i poczuć jak to jest jak wychodzi ze mnie dziecko
Dla dziewczyn które mają już zaplanowane cesarki:
- mój mąż nie mógł być ze mną (czekał pod salą), w sumie to nawet bym nie chciała - takiego widoku mnie z rozwalonycm brzuchem wolałabym mu oszczędzić
- dziecko pokazano mi tylko na chwilę, mogłam ją pocałować ( o przytulaniu do piersi nie było mowy, byłam cała okablowana, nie mogłam ruszać rekoma, na chwilę ściągneli mi z twarzy tlen żebym mogła ją pocałować), mąż mógł zobaczyć ją za chwilę na noworodkach
- czucie w nogach wróciło mi po 4 godzinach, Małą dostałam po 12, wstałam po 20
- nie było problemów z karmieniem - nie martwcie się na zapas, dajcie maluchom chwilę i będzie super
- pielęgniarki drugiej nocy chciały zabrać mi dziecko (byłam bardzo słaba), ale im zabroniłam. Dzwoniłam po nie regularnie i kazałam sobie podawać Małą do karmienia - może dzięki temu nie przyzwyczaiła się do butelki.
- poproście koniecznie o czopki glicerynowe, one bardzo ułatwią Wam wypróżnienie w 2-3 dobie po cesarce (rana nie peknie, nie bójcie się)
- mąż przyniósł mi do szpitala pas poporodowy - są rózne opinie na jego temat, ale mi BARDZO ułatwił spionizowanie się
I jak się zdenerwujecie tuż przed to nic złego - ja poprostu chciałam zwiać z sali porodowej tak byłam zestersowana

Najwyżej anestezjolog przed wkłuciem w kręgosłup poda Wam coś uspokajającego.