reklama

Kwietniówki u lekarza

hej laseczki byłam dzisiaj u mojej pani gin no i się rozczarowałam bo nie zrobiła mi usg :-( powiedziała żeby przyjść w 20tyg ehhh a tak się napaliłam że dzisiaj popatrzę na mojego bąbelka a tu klops bez sensu była ta dzisiejsza wizyta
 
reklama
szczurki piekna sprawa:)

co do wozkow- nie liczcie, ze uda Wam sie go czasem nie podniesc, ja mam taki mega ciezki a tez pare razy zarzyło mi sie ze nie mialam wyjscia i musialam dzwignac:( zawsze sie znajda jakies schody które trzeba pokonac

trzymajcie kciuki, zaraz zbieram sie do gina...
 
obejrzałam te dzieciaczki w 3d i 4d na tej stronie, którą podała aniołek i jakoś mi się nie podoba ten obraz, chyba nie będę tego robić, bo się nei potrzebnie zniechęcę, a wierzę w to, że zwykłe 2d też wykryje to co trzeba, w pierwszej ciąży robilam tylko 2 d iw szystko ok i zawsze mi się mój dzidziuś podobał :)
 
szczurki piekna sprawa:)

co do wozkow- nie liczcie, ze uda Wam sie go czasem nie podniesc, ja mam taki mega ciezki a tez pare razy zarzyło mi sie ze nie mialam wyjscia i musialam dzwignac:( zawsze sie znajda jakies schody które trzeba pokonac

trzymajcie kciuki, zaraz zbieram sie do gina...

ja się wycwaniłam i jak jest jakiś schodek to każę Hani samej wysiąść z wózka i sam wózek jakoś po tych schodkach w sposób podskakujący wnoszę,a Hania czeka a potem za rączkę po schodkach is powrotem sama do wózka, trzeba sobie radzić, najgorzej mam w bibliotece, do której chodzę nałogowo, bo dużo czytam,
tam jest 35 schodów bez windy, zawsze liczę, ze ktoś będzie szedł i mi pomoże, a na początku ciąży sama się męczyłam
 
ja się wycwaniłam i jak jest jakiś schodek to każę Hani samej wysiąść z wózka i sam wózek jakoś po tych schodkach w sposób podskakujący wnoszę,a Hania czeka a potem za rączkę po schodkach is powrotem sama do wózka, trzeba sobie radzić, najgorzej mam w bibliotece, do której chodzę nałogowo, bo dużo czytam,
tam jest 35 schodów bez windy, zawsze liczę, ze ktoś będzie szedł i mi pomoże, a na początku ciąży sama się męczyłam

teraz tez tak robie ale jak dzidzia jest mała, wozki glebokie najciezsze są to masakra... z domku zawsze mi mąż wynosił ( I piętro) ale na spacerku można troche przeszkod terenowych spotkac
 
ja się wycwaniłam i jak jest jakiś schodek to każę Hani samej wysiąść z wózka i sam wózek jakoś po tych schodkach w sposób podskakujący wnoszę,a Hania czeka a potem za rączkę po schodkach is powrotem sama do wózka, trzeba sobie radzić, najgorzej mam w bibliotece, do której chodzę nałogowo, bo dużo czytam,
tam jest 35 schodów bez windy, zawsze liczę, ze ktoś będzie szedł i mi pomoże, a na początku ciąży sama się męczyłam

Mój Kuba to by po prostu zwiał jakbym ja ten wózek targała ;-) Ale problemu juz i tak nie mam, bo jak skończył 2 lata to wózek 'odstawiliśmy' i wszędzie na nóżkach dygamy. Na początku dłuuugoooo szedł, ale teraz nogi coraz mocniejsze. Moja mama czasem pakuje go jeszcze do wózka, ale jemu się ten pomysł wcale nie podoba i woli wolność :-):-):-)

U nas na szczęście biblioteka bez barier... także jak był mały to było moje ulubione miejsce i punkt docelowy wielu spacerów... ale poczta to już z mega schodami :eek: bez poręczy, także zarówno matki z dziećmi, jak i staruszki maja mega problem... a w zimie to dopiero jest 'wesoło' na tych schodach.
 
Pola - ślicznie!! Też biorę pod uwagę;-) ..choć wciąż się łudzę, że Lena jednak jakoś przejdzie:-)
Dziś mi się śniło, że będziemy mieć Córcię:tak:
M. ciągle jednak myśli, że będzie Syn, chociaż w zasadzie dla nas to obojętne.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry