Doriss zycze szybkiego powrotu do zdrowka! Ja liczę do środy się wykurować, bo wpadną koleżanki no i nie chciałabym ich pozarażać,
Poza tym leże od rana w łóżeczku gadam przez telefon, bo trzeba poplotkować z koleżankami, a mały chyba słysząc mój głos potwornie się wierci hehehe
A propo piesków, to niestety rzeczywiście straszna sprawa, my wzięliśmy kiedyś labradorka, i jak byłam po zabiegu ciąży pozamacicznej to nie mogłam się ruszać żeby szwy nie pękały, jakiekolwiek wyjścia odpadały, a że miał charakterek to strasznie chciał się ze mną bawić, wskakiwał do łóżka i czasem nawet na mnie skoczył

co wiecej moj M pracuje od 9 do 19 i wyprowadzal go tylko dwa razy dziennie, wiec nieraz zdarzylo sie ze psiak prosil sie o spacerek a w koncu zrobil siusiu i tak musialam posprzatac po nim chociaz nie powinnam wstawac, jak o tym mysle to znow rycze, to byla najtrudniejsza i najgorsza decyzja mojego zycia, ale niestety musielismy go oddac

dzis placze na sama mysl ze zrobilam mu taka krzywde, na szczescie trafil do znajomego i wiemy ze szybko sie zaaklimatyzowal, byl bardzo mlody, nikomu nie polecam takiego rozwiazania, sama wiem ze piesek to odpowiedzialnosc, niestety wtedy sytuacja byla wyjatkowa, ja raczej polecam poprosic kogos bliskiego aby jakis czas piesek pobyl u nich w domku, dzis zaluje ze nie zdecydowalismy sie na takie rozwiazania, chociaz nie wiem jak bylo by teraz kiedy maly by sie urodzil, bo pomimo ze mowia ze labradorki sa spokojne nas wszystkich obskakiwal a ze wazyl swoje bylo to dosc meczace, wiec nie wiem czy predzej czy pozniej nie mielibysmy znow dylematow, ech to tyle troszke mi sie smutnawo zrobilo
