Onaszczesliwa2018
Fanka BB :)
Zobaczycie jak to szybko zleci juz prawie luty marzeń później święta w kwietniu to tez migusiem minie maj tez dużo wolnego a czerwiec i lipiec juz będziemy się rozpakowywac![]()
Taaaaak
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Zobaczycie jak to szybko zleci juz prawie luty marzeń później święta w kwietniu to tez migusiem minie maj tez dużo wolnego a czerwiec i lipiec juz będziemy się rozpakowywac![]()
OMG nie wierze co czytam?! I to jest pracodawca dramat jeden wielki skurwysyn! Nie rozumiem jak mogl Ci tak powiedziec... to akurat moj szef zachowal sie bardzo w porzadku co do ciazy ale mialam stresa bo podobno jedna pracownice tak jebal ze hej:/ ale to jego rodzina byla i wkurzyl sie ze dowiedzial sie jako ostatni itd ale mniejsza o to
Co do przejmowania się pracodawca - niewarto. Ty i dziecko najważniejsze dziś już to wiem. W pierwszej ciąży normalnie pracowałam choć jak się okazało później niepowinnam że względu na srodki , ale to inna historia . Po śmierci małego byłam parę tyg na l4 ogólnie było mi wszystko jedno czy mnie zwolnią czy nie itd a wcześniej katar gorączka co kolwiek to byłam ZAWSZE choćby na 4terech to jak żołnierz kurde...I ostatnio przy rozmowie z szefem gdy okazało się że rozgadal wszystkim o mojej ciazy chociaż prosiłam go o dyskrecje ze względu na wcześniejsze przeżycia . Zadzwoniłam zrownalam z ziemią a On mi hasłem że On też był rozczarowany jak ja mu zadzwoniłam ze nieprzychodze do pracy bo jestem w ciazy nosz kur.... to zapytałam czy miałam złożyć wniosek o pozwolenie na zachodzenie w ciążę.. także od tej pory już wiem , że niewarto .. A co najlepsze , że załatwiłam mu dziewczynę na moje miejsce ja w piątek zgłosilam, że nie będzie mnie od poniedziałku i Ona odrazu przyszła za mnie i inne pracownice ja uczyły co ma robić także niesprawilam mu żadnego problemu a tak "ładnie" się odwdzięczyl. Ale ja to chyba w życiu się nienaucze , że nie dla każdego warto być dobrym... . Także ciesz się ciąża dbaj o siebie i zapomnij o jakich kolwiek wyrzutach-nieoplaca się![]()

Dokladnie nie ma sie co przejmowac bo jakby nie bylo gadac zawsze beda chodzbys byla zajebistym pracownikiem...Historia długa i dla mnie bolesna, nadal mam wielki żal jak o tym pomyśle.
Byli ze mnie bardzo zadowoleni, byłam kierowniczą dość dużego punktu i radziłam sobie świetnie. W ogóle bardzo lubiłam swoją pracę. W marcu dali mi umowę na nieokreślony (nie powiem, planowałam ciąże, ale mówić im nie chciałam bo miałam przeczucie). I niestety w kwietniu okazało się że likwidują nasz punkt, bo dostaliśmy wypowiedzenie najmu, i szef nie chce otwierać nic nowego. Mi obiecał przerzucenie na inne sklepy, a 5 dziewczyn szło do zwolnienie. I mówię do męża... Róbmy dziecko, może się uda, i ja popracuje ile mnie tam będą potrzebować, a potem pójdę na l4, a oni nie będą zwalniać 5, a 4, zostawią sobie na moje miejsce inną dziewczynę. I jak poszłam do gin potwierdzić ciąże, okazało się że mam ogromnego krwiaka i muszę leżeć... Zadzwoniłam do szefa, wyjaśniłam mu że ciąża, zagrożona, leżenie i że jak krwiak się wchłonie wrócę im pomóc ile trzeba i zniknę jak będę zbędna. Usłyszałam przez telefon że mam ciągnąc l4 do końca. Do pracy mam więcej nie przychodzić, moje rzeczy mi odeślą. Potem z główną naszą koordynatorką (kobieta 50+, matka katoliczka) wieszali na mnie psy przy reszcie dziewczyn, że jestem bezczelna, że zaciążyłam, że ich wykorzystałam. W domu płakałam z powodu ciąży, i pracy. I miałam przeczucie że jak się coś stanie złego zostanę na lodzie... No i wykrakałam sobie. Jak się w pracy dowiedzieli, to wręcz mieli z tego ubaw, że tak to jest jak się człowiek chce na kimś wybić...Masakra. Gin po poronieniu dała mi dodatkowe 3tyg zwolnienia, żebym pomyślała co z sobą zrobić. I powiedziała że mogę spokojnie starać się o dziecko w następnym cyklu. Maż też mnie namawiał gorąco, że skoro się zdecydowaliśmy. No ale praca... przyznam szczerze że nie chciałam zostać całkiem bez kasy. No i tak trafiłam do psychiatry. Miałam troszkę naciągnięte objawy, ale ustaliłam z mężem, że będę brać zwolnienie do listopada. A jak się nie uda, idę do nich, podpisuje wypowiedzenie, i szukam czegoś a ciąże odkładam. No i się tak ni udawało, w końcu 3 listopada poszłam zanieść ostatnie l4, szef nawet wzroku na mnie nie podniósł jak ze mną rozmawiał. Powiedziałam że ostatnie zwolnienie, że przyjdę podpisac za 3 tyg wypowiedzenie. A tak się szczęśliwie złożyło ze 13 listopada beta szła w gorę. I zamiast podpisać im zwolnienie, przyniosłam kolejne l4 z kodem BOczywiście cały czas są komentarze na mój temat. Ale teraz wiem że nie mam się po nich czego dobrego spodziewać
Ja tak mam, l4 niosę do pracy i po jego terminie Zus przelewa mi kasę. Ma na to 30 dni od końca zwolnienia ale zazwyczaj przelewa do tygodnia [emoji4]No właśnie u mnie chodzi o tą mniejszą firmę
![]()
Klaudia ja to samo tak jakby mnie zawialo:/ pierdziele 13 lutego biore zwolnienie w dupie ich mam oni w pracy jakos sie nie przejmowali nami:/ aja glupia mysle zeby jak najdluzej pracowac o nie na pewno skonczylo sie.
Ale już ładny brzuszekWrzucam zdjecie brzuszkaPrzerobione z aplikacją belly scan(naniesione usg mojego synka). Miało wyjść pięknie a jest troszke dziwnie
![]()