Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Aczkolwiek i tak jak dla mnie przerażający mróz...wczoraj sobie postałam 20 minut na przystanku, bo tramwaje jeżdżą jak chcą, to prawie się w rzeźbę lodową zmieniłam:-( Zakupy porobione...jak zwykle częściowo, ale sobie perfumy pod choinkę znalazłam, teraz tylko R mapę z drogą dojścia do właściwego regału wyrysować trzeba
Natomiast po południu mieliśmy lekki hardcore, bo się okazało, że klient się uparł przy poprawianiu rozwalonego formatowania....7 godzin cięgiem przy tym siedziałam, a i tak nie wszystko zrobiłam, więc pewnie dziś użerek ciąg dalszy...a R szef jednak wysłał w trasę w środek gór po nocy
Na szczęście w miarę bezproblemowo trasę zrobił, ale wkur***ny nieziemsko, bo kolejny raz to on został oskarżony za niedopatrzenie, za które jest winny prawdopodobnie jego współpracownik...byle do nowego roku dociągnąć i na koszt firmy uprawnienia odnowić i zwija się stamtąd, bo ile można dać się mobbingować....oby tylko inną pracę znalazł
A i mieli Andrzejki w żłobku...z tego co widzę Flo z wosku wyszedł Wielki Wybuch...co by się zgadzało i z naszymi przewidywaniami, że jak dorosnie to ten świat w drobiazgi swoją furią rozwali:-)
młody zaliczył i sanki i "dupolocik" radochy było, dzisiaj obowiązkowo też musimy iść "na gólki"
wczoraj wycieczka z "moimi" dziećmi nawet ok. jeden żygał jak kot,alesię wytnie
muszę mu dokupić jakieś nowe praski bo niektóre już połamał.

, teraz ok -11

. U nas zawsze cos brakuje
Ja juz sie boje bo dzis ide na noc a rano pewnie bedzie -20


jak lubiłam śnieg i mróz tak teraz nie cierpie takiej pogody a to tylko dlatego, że nie umiem w takich warunkach jeździć samochodem

normalnie masakra, powiedziałam M, że jak nie chce żebym zginęła na pierwszym drzewie to ma mnie wozić do pracy bo ja nie potrafię jechać po lodowatej drodze na dodatek w letnich oponach
jednak po co nam zimówki skoro my prawie wcale nie jeździmy - pieprzona Konserwa
teraz będzie mnie woził, a od dziś mam 2 nocki
byłam dziś z Małym na sankach, bardzo Mu się podobało, jednak tyle się od M nasłuchałam, że dziecko się rozchoruję, że chyba jutro nie wyjdę wcale
M na chorobowym do końca tygodnia, więc szofera mam na te mrozy, a od poniedziałku 1,5 tygodnia urlopu, więc gites
R rzeczywiście niech się pomęczy do końca roku, a później wieje z tej firmy;-)
jednak warto było posiedzieć te 2,5 godziny w kinie
miłego popołudnia:-)
jak popołudniu przeszłam parę metrów do samchodu, to normalnie zlodowacialy mi stopy
jutro lecę szukać wełnianych skarpet i ocieplanych kalesonów
małą przetrzymałam w domciu, bo jakoś tak mi zimno było;-)
do 23ciej
a wstaje o 9tej. Aczkolwiek dzisiaj obudzilam o 8mej, o 12tej polozylam (walka byla nie powiem
) ale wstała o 15tej to położyłam wieczorem o 21szej i nawet protestow zzbytnich nie było
;-)
na drugi pas??? bozie, dobrze, że nikogo obok nie byloa

i jak tam u Julki? trzymam kciuki!!
no ale gar bigosu dzissiaj ugotowałam, M przywióz od takiego pana 20 kg własnych przerobów (ale pychotki mowię wam, i to swojskie nieprzetworzone mięcho) i jak do tego dodam Wam, że 200 zł za wszystko zaplacilam to pewnie nie uwierzycie?
normalbie 10zl za kilogram a w tym kielbaski, schabii, szyneczki, kaszaneczki itd
normalnie część na swięta zamroziłam
bo oczywiście jako zawodowa masochistka, zaprosiłam calą rodzinę na święta
czyli rodziców, siostrę, teściową
szwagra z narzeczona, babcię M i do tego wszyscy będą nocowali, bo wiadomo do domciu mają daleczko
kurcze zaczynam się bać

Niby tylko -7, ale jakieś takie przenikliwe zimno, że człowiek do odziezy przymarza:-( W nosie mam nie jadę nigdzie, choć miałam trochę spraw do załatwienia, w weekend samochodem obskoczę chyba;-) Generalnie tryb niedźwiedzia mi się odpalił, nie chce mi się domu opuszczać, więc i wizytę u Asi sobie odpuszczam...miałysmy z Flo pociągiem na parę dni jechać, ale jak sobie zwizualizuję tułanie się zakutane po dworcach, pociąg w polu stojący i takie tam, to stwierdzam, że we Wrocławiu mamy równie ładny Weinachtsmarkt i nie musimy tego drezdeńskiego oglądać

Na myśl o tych wędlinkach dostałam straszliwego ślinotoku...ze dwa lata nei jadłam prawdziwego mięsa i mimo poszukiwań nie znalazłam dojścia do jakiegoś zaopatrzenia ze wsi;-)
Chcę upiec sama, a Flo dać gotowe do dekoracji, bo cały proces z pomocą dwulatka zajmie nam ze 3 doby...zwłaszcza, że młoda zażyczyła sobie piernikowego domu i autka, bo skubana w jakiejś reklamie zobaczyła