Madzia737
Maciuś i Majeczka
Gratuluję koleżankom utraty wagi!!!
U nas weekend taki sobie,bo czuję się fatalnie,ale przynajmniej odpoczęłąm w sobotę.Wczoraj wzięłam się za projekt i sie popłakałam,a gdzie jeszcze 4 .Chyba nie dam rady.Poważnie myslę,aby zrezygnować,zwłaszcza,ze jeszcze chyba za ten semestr mi zakład nie zapłacił-musze sie dowiedzieć.Nie mam siły siadać do projektów wieczorami,bo K dopiero o 18 jest w domu.I nie wyobrażam sobie przyszłej i kolejnej soboty od 8 do 18 na uczelni.
samopoczucie do bani,a nawet na L4 nie mogę iść.
Tyle z moich narzekań.
Przepraszam,ze nikomu nie odpiszę,ale dzisiaj to nie na moje siły,może później coś skrobnę,bo narazie mam bleee.
U nas weekend taki sobie,bo czuję się fatalnie,ale przynajmniej odpoczęłąm w sobotę.Wczoraj wzięłam się za projekt i sie popłakałam,a gdzie jeszcze 4 .Chyba nie dam rady.Poważnie myslę,aby zrezygnować,zwłaszcza,ze jeszcze chyba za ten semestr mi zakład nie zapłacił-musze sie dowiedzieć.Nie mam siły siadać do projektów wieczorami,bo K dopiero o 18 jest w domu.I nie wyobrażam sobie przyszłej i kolejnej soboty od 8 do 18 na uczelni.
samopoczucie do bani,a nawet na L4 nie mogę iść.
Tyle z moich narzekań.
Przepraszam,ze nikomu nie odpiszę,ale dzisiaj to nie na moje siły,może później coś skrobnę,bo narazie mam bleee.

no i później pisanie pracy z noworodkiem i zaliczanie kolejnych semestrów, ja to przeżyłam i gdyby nie wsparcie mamy i M to chyba bym nie dała rady, no i nie było 2 dziecka, teraz nie wiem czy bym się zdecydowała. Obecnie marzę o napisaniu tej pracy i poczuć że mam święty spokój i mogę bez wyrzutów sumienia się położyć i zrobić dzień laby a nie myśleć że muszę jeszcze prace napisać albo coś na zaliczenie. Bardzo mnie męczą psychicznie już te studia także odliczam do końca

Aż miło się czyta.
Ona już siedzie ,plss powiedźcie, ze już można (ehh wiem, ze nie). Zerknęłam sobie w historię i tak sobie myśle, czy wy mnie jeszcze pamiętacie? Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że tak rzadko posty piszę. Ja tu taki obcy człowiek w sumie jestem
