reklama

Lipiec 2008

Gratuluję koleżankom utraty wagi!!!

U nas weekend taki sobie,bo czuję się fatalnie,ale przynajmniej odpoczęłąm w sobotę.Wczoraj wzięłam się za projekt i sie popłakałam,a gdzie jeszcze 4 .Chyba nie dam rady.Poważnie myslę,aby zrezygnować,zwłaszcza,ze jeszcze chyba za ten semestr mi zakład nie zapłacił-musze sie dowiedzieć.Nie mam siły siadać do projektów wieczorami,bo K dopiero o 18 jest w domu.I nie wyobrażam sobie przyszłej i kolejnej soboty od 8 do 18 na uczelni.
samopoczucie do bani,a nawet na L4 nie mogę iść.
Tyle z moich narzekań.
Przepraszam,ze nikomu nie odpiszę,ale dzisiaj to nie na moje siły,może później coś skrobnę,bo narazie mam bleee.
 
reklama
Madza przykro mi,musisz faktycznie to przemyśleć,żadna z nas Ci tu nie poradzi,bo mogły byśmy pisać "Madzia dasz radę ,zobaczysz"Ale nie wiemy jak ty się naprawdę czujesz,tym bardziej ,że tak jak mówisz jest bardzo ciężko. Tak naprawdę studia nie zając.Mój wujek robił magistra w wieku 45 lat i bardzo fajnie to wspomina. Jakąkolwiek podejmiesz decyzję nie powinnaś mieć wyrzutów sumienia.
A ja idę myć okno ,jeszcze muszę się wyrobić przed pracą
 
ja już dom ogarnelam, jeszcze przed pracą chcę obiad zrobić, dzieci szaleją, tyle energii, echchchch
Madzia trzymaj się, pamiętaj, że jesteś najważniejsza, moze rzeczywiście odłuż na potem :tak:
Kasiu kawkę już wypiłam ;-)
u nas będzie padać grrr
 
hejka,
u nas też zapowiadają deszcze, ale narazie słoneczko na niebie i chmurek brak. Pewnie popołudniu dojdzie deszcz.
Madzia - przemyśl sprawę, jeśli naprawdę nie dasz rady to sobie odpuść, nic na siłę bo to nerwy i stres niepotrzebne.
Iza - jak Oski? już lepiej?
Surv - udanej wycieczki życzę, oby droga mineła spokojnie! może na jakieś fajne wyprzedaże trafisz?
u nas weekand leniwie minął, w sobotę mieliśmy gości, Lena się wybawiła, wczoraj bardzo miły dzień, przed południem kawka i ciacho ze znajomymi w mojej ulubionej knajpce dzieciolubnej :-), potem wyprawa do zoo która skończyła się zajadaniem frytek na ławce w parku i placem zabaw, bo do zoo była kolejna na godzinę czekania, więc dałyśmy spokój. Potem Lena już tylko wyprowadzała mnie z równowagi, ja teraz mam mało cierpliwości a ona jak nie śpi to około 18:00-19:00 jest nie do zniesienia, ale spać w dzień w domu już nie chce.
Czekam na bułeczki bo śniadania jeszcze nie jadłam.
 
Witajcie...po raz trzeci (bo durna niemiecka klawiatura mi dwa posty skasowała;P) Dojechałyśmy w miarę bezproblemowo, młoda pierwsze dwie godziny spędziła na zadawaniu niedyskretnych pytań odnośnie do wspólpasażerów, wyjadaniu całego prowiantu oraz zabawianiu pociągu piosenką o żabce, po czym padła i zasnęła w pół słowa ;P Na miejscu też ok, wczoraj była cudna pogoda, to jeszcze wieczorem poszłyśmy na spacer, dziś niestety jest wstrętnie, więc chyba zmodyfikujemy plan zajęć i zamiast zoo wybierzemy zakupy - młodej pewnie się to i tak bardziej spodoba, jako urodzonej shopoholiczce;)

Madzia, współczję samopoczucia i wiesz, co? Może rzeczywiście odpuść sobie na razie te studia? Nie ma sensu, jak Cię mają tyle nerwów i sił kosztować - zdażysz dokończyć potem, a teraz lepiej skup się na sobie i radościach ciąży 0 jak już nadejdą po pierwszym trymestrze;)

Dobra, zbieram się ogarnąć i odkleić Flo od Bena, bo oboje za sobą świata nie widzą...młody nawet nauczył się na tę okoliczność biegle raczkować, żeby swoją idolkę móc dogonić;))
 
Hej:)
Ja na szybko:)
Mały znowu nie che chodzić do żłobka i trochę mnie to dołuje:-( przykro mi strasznie że rano za mną płacze, a ja teoretycznie w domu siedzę...muszę napisać tą cholerną pracę i będę mogła go nie puszczać jak nie będzie chciał....
Madzia wiem co czujesz....ja napiszę że na pewno Ci łatwo nie będzie:no: no i później pisanie pracy z noworodkiem i zaliczanie kolejnych semestrów, ja to przeżyłam i gdyby nie wsparcie mamy i M to chyba bym nie dała rady, no i nie było 2 dziecka, teraz nie wiem czy bym się zdecydowała. Obecnie marzę o napisaniu tej pracy i poczuć że mam święty spokój i mogę bez wyrzutów sumienia się położyć i zrobić dzień laby a nie myśleć że muszę jeszcze prace napisać albo coś na zaliczenie. Bardzo mnie męczą psychicznie już te studia także odliczam do końca:zawstydzona/y:
Post aaaa bo już myślałam że gdzieś tak Kubę widzicie wśród dzieci:-p
Pabla ja też mało nerwów mam,ale odpukać Kubuś ostatnio grzeczny, no i w dzień nadal bez problemu śpi:tak:
U nas też cieplutko także po południu na pewno na spacerek:tak:
miłego dnia!
 
Widze, że u wszystkich wiosna-wiosna i cudowne weekendy :-D Aż miło się czyta.
Sorry dziewczyny, że was znów pościorem zawale, za rzadko piszę i mi się potem zbiera.
Ehh jaki spokój. Pysiak w szkole, mama pożyczyła Tymka i siedzimy sobie same z Tosią robiąc pranie jak z pułku wojska i wiosenne porządki. Jak powiesze tą ture to wybywamy na miasto porobić rekonesanse do stronki internetowej która ściubie w przerwach przy ściubaniu portaliku (:-D khe, khe). Szkoda, że Tosia za mała na rower to miała bym nieco łatwiej z przemieszczaniem się:sorry2: Ona już siedzie ,plss powiedźcie, ze już można (ehh wiem, ze nie). Zerknęłam sobie w historię i tak sobie myśle, czy wy mnie jeszcze pamiętacie? Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że tak rzadko posty piszę. Ja tu taki obcy człowiek w sumie jestem :sorry2:. Nawet jeśli, to czytam regularnie i wy i wasze radości i problemy jesteście mi bardzo bliskie, tylko sił i rezerw umysłowych nie zawsze na skrobnięcie czegoś starczy.

dorka ale fajną mieliście sobotę, ja takie uwielbiam

Madzia
<tule> jesteś dzielna babeczka i dasz radę. Toż to pewnie przesilenie wiosenne.
Każdy ma czasem wszystkiego dość. Choć na pewno jakiś odpoczynek by ci się przydał.
Zresztą sama czujesz kiedy jest twoja granica możliwości i jeśli rzeczywiście to teraz to odpuść :tak:.
Zresztą dziewczyno cofam pierwsze słowa, teraz to ty naprawdę przecież masz prawo i obowiązek wrzucić sobie na luz.

Z atrakcji to Tosia ostatnio mi przewymiotowała cały dzień przy ząbkowaniu, nadal ćwiczy plucie na odległość wszelkimi zupkami i owocami (surowymi, gotowanymi, z słoiczków, mamusi, kaszkami normalnie wszystkim co papkowate). Nie cierpi butelki, tylko chrupki i bułeczka jej wchodzą :sorry2::angry:
A Tymiego mi przyjęli do przedszkola :-D tylko muszę się jeszcze rozglądnąć za żłobkiem dla Tosi. Miałam sprytny plan z pracą w domu przym mojej małej królewnie ale powoli sobie uświadamiam, że to nierealne.
Wczoraj byliśmy na chrzcinach mojego bratanka-normalnie 3 mc młodszy a już Tosie przerósł. Tosia to taka mala calineczka. Musze wrzucić zdjęcie jakieś bo mi normalnie wstyd :zawstydzona/y: My może zrobimy w końcu chrzciny gdzieś po świętach.
Pogoda piękna u nas, aż na pole się chce. całuje was strasznie mocno.
 
Ostatnia edycja:
Kasia..już jest lepiej :), gardło nie boli tylko dziwny głos został ale czuję się oki:tak: sama się lekuję, mam bioparox który zawsze mi pomaga więc zawsze go chomikuję :-D:tak:
Madzia...no jasne, ale ja własnie napisalabym że dasz radę:-), może małżonek coś pomoże, koleżanki???, może umówisz się np. z jakąś na cały dzień i razem napiszenie albo pojedź do czytelni gdzie Ci nikt nie przeszkodzi albo do rodziców????, a poza tym jak już będziesz miała brzuszek to zawsze wykładowcy milsi sa i mają większe zrozumienie, może np teśiowie mogliby Maćka odbierać np dwa razy w tygodniu i małżonek by go zgarniał od nich i do domu przywoził a Ty miałabyś więcej luzu, zaangazuj ich w to przecież mają Ci pomagać nie???:-):-)
No ale jak zupełnie czujesz że nie dasz rady to uczelnia nie zając nie ucieknie nie???:-)
no nic musze zmykać do pracy, ale że diety nie mam już to moge sobie jeszcze drugą kawkę zapodać :)
 
Dzieki za pocieszenie,kochane jesteście:-).
Post mąż nie pomoże ,bo nie ma czasu i już nie pamięta,ja jak ma mu tłumaczyć co z czego i po co to sama to zrobię.Koleżanki czekają aż ja zrobię.Wykładowcy są na tyle chamscy,ze już jedna usłyszała,ze albo studiuje,albo dzieci rodzi,więc na ulgę nie liczę:no:. Pwiedziałabym,ze tym bardziej będą wymagać,bo niech głupia baba widzi,ze uczelnia techniczna nie dla niej.
Co do pomocy rodziców,to owszem,może i mogłabym młodego podrzucić,ale wtedy ja odrazu w kimono pójdę,bo po powrocie z pracy jestem wyjechana z trampek. Jakos chyba gorzej znosze tą ciążę od poprzedniej,bo nie przypominam sobie takich kryzysów.
Na zajęcia trzeba chodzić,a ja nie mam siły.Nie widze tego za bardzo,chociaż K mnie namawia i się upiera,zebym ciągnęła to dalej,bo przecież jako jedna z nielicznych mam sesję zaliczoną.
Haszi jak to Cię nie pamiętamy,coś Ty???? Jestem pełna podziwu,ze tak sobie świetnie radzisz.Widzisz mnie jeden i drugie w brzuchu przerastają. Wiem,ze może po tym najgorszym trymestrze siły mi wrócą,ale to już będzie za późno aby wszystko na uczelni nadgonić.
Co do Tosi to mi się wcale nie wydaje,aby za wcześnie było sadzać.Maciek sam (bez podpierania się) siedział w wieku 6 m-cy.
Gratuluję,ze Tymi przyjęty do przedszkola !!!!:tak:
Kicrym Kuba może tak pałakac,bo wie,ze jesteś w domu,w tamtym tygodniu chyba siedział z tobą co? A wiadomo,ze w domu lepiej niz w złobku.Powiedz mu,ze mama musi iść popracować.I sama nie powinnac mieć wyrzutów sumienia,bo przecież nie byczysz się,a masz coś konkretnego do zrobienia,co z dzieckiem nie dałoby rady zrobić.Z resztą nawet jakbyś nic nie robiła,to też masz prawo odpocząć,poleżeć i nabrać siły.
Survivor ech to widzę ,że mała podróżniczka rośnie :-) Jak tam na zakupach?
Renia moze faktycznie ty się przekwalifikuj i kierowcą rajdowym zostań?! chociaz nie,to trochę niebezpieczne.Zazdorsze Turków.
Izabelka zdrówka dla Oskara.
Kasia fajnie macie w tym lesie,ze takie ludki hasają:tak::-)
Pabla i nas też zoo bylo wczoraj oblegane,na szczęście się nie wybraliśmy.W sumie nie ucieknie.
Poczekam jeszcze trochę jak się cieplej zrobi ,to pojedziemy na dinozaury (jak już studia rzucę i będę miała weekendy wolne ;-)) Podobno te co u nas są to porównywalne z tymi koło Krakowa (Bałtów?)
Maciek jeszcze w dzień śpi i mi to pasi,a jakże.Wprawdzie jesteśmy wtedy udupieni w domu w najlepszą porę dnia,ale da się przeżyć.
Oki to ide na śniadanie.
 
reklama
Madzia...eee nie wszystkie baby to zołzy, mnie byłoby szkoda tego semestru. a małżonek powinien wesprzeć zwłaszcza jak bardzo zachęca,, poszukać materiałów itp. przecież odwalasz za was robote i znosisz pasożyta nie???:-):-):-), sama bym Ci pomogła normalnie gdybym się na tym znała :-), a co piszesz ciekawego??? brat mojego m obronił się własnie ale nawet nie wiem czy z mostów czy z czego??:-) mogę zapytać może coś ma ciekawego:tak: ale on mgr inz robił to Ty masz pewnie jakaś wyższą szkołe jazdy :)
a może masz jakieś kolezanki co to skończyły???
czuję się coraz lepiej z moim gardłem, oby mi przeszło bo mnie tu kloedzy straszą że się rzuca na nos i potem na uszy:szok::szok::szok::szok:, taki wirus paskuda ...moze mnie jakimś cudem ominie:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry