reklama

Lipiec 2008

reklama
Kic super! będzie parka :-D
a ja usiadlam wreszcie; bylam u fryzjera z dziecmi, chwilke na plau zabaw; upieklismy ciasteczka, zrobilam nalesniki, pojechalismy kupic butki do cc dla dwojki i pojechalam do fryzjera :) uff
jutro jade na wycieczke, musze pomyslec co wziac ze soba
 
Kic GRATULACJE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:happy2::happy2::happy2: Fajnie jest miec parke:tak:
Tosika super ze juz na swoim:tak: Brawo dla Toski:tak:
Iza a zdjecia nowej fryzury sa? Gdzie jedziesz na wycieczke?Teraz mam sobote wolna ale po nocce, a cala wolna bede miala 21. maja:baffled: Nawet w Wielka Sobaote mam najprawdopodobnie noccke:baffled:
Madzia trzymam kciuki za dziewczynke:tak: Trudno Ci bedzie z tymi studiami, ale z jednej strony potem jeszcze bardziej nie bedzie sie chcialo:dry:
Kate super ze Antos sie przyzwyczail do przedszkola:tak:Odpusc sobie ciaze a zobaczysz ze zaraz sie uda:tak:
Pabla jak tam zakupy w Ikei?
U mnie w pracy ok, zmeczona jestem okrutnie. Misia ma katar:wściekła/y: Mam nadzieje ze szybko jej przejdzie. DOBRANOC
 
cześć kochane:-)

jeny jak superowooooooo!!!!!!!!!!!! Kic gratulacje:-):-):-) To powiem Ci kochana, że teraz potrójnie bedzesz szaleć w sklepie:-D:-D:-D:-D bo moim zdaniem dla dziewczynki jest większy wybór;-) no i Kasia ma racje, wymiana wózkow musowa:-D:-D:-D:-D
Madzia trzymam cichutko kciuki za Ciebie i czary mary robię:-pno i obiecuję, że w weekend postaram się dla Was parapetowkę urządzić:-p
Dorka u nas też Tosia zakatarzona chodzi, tylko ja się już trzęsę, bo po pierwsze u nas jak jest katar to zaraz jest zapalenie oskrzeli, a po drugi ja się teraz panicznie boję temperatury, po ostatnim incydencie:-(
Pabla jak ja ubolewam,że do ikei mam daleko:no:
Kate cierpliwości, już za momencik i Wy się będziecie cieszyć:tak:
Iza kciuki trzymam :tak: ale fajnie jest mieć tak mlode rodzenstwo, co?
a ja dzisiaj ciąg dalszy latania na okolo domu, czyli dzisiaj dokupowalismy fugę na schody przy domu, do tego oswietlenie, i takie tam, aaaa jak wam to opowem to padniecie;-) wyobraźcie sobie, że M wpadl w niedziele na pomysl, ze może byśmy jakieś krzaczki kupili przed dom (i tak posadzili za plotem) bo po piewrsze wiecie, ze dzialki to umnie jak na zbawienie, po drugie nie mam jeszcze koncepcji a po trzecie, przez bliskie "nieoczekiwane" wybudowanie się sąsiada taaaak blisko, mam probllem z jego goscmni a dokladnie rzecz ujmując z ich samochodami:baffled: bo nasz sąsiad jak wiecie ma ten dom z tyłu naszego i drogę dojazdową ma pomiędzy naszym domem a innym sąsiadem baardzo wąsko a przy wjeździe przed jego posesją nie ma miejsca nawet swoim samochodem wykręcić i niestety musza wyjeżdżać zawsze tyłem (normalnie padam, jak wyjeżdża jego kobieta:sorry2: normalnie siedem podejsć robi na odcinku paru metrów:-p) no więc nie przewidzieli, gdzie goscie mają parkować i kurna ci goscie (a lubią widac towarzystwo) parkuję przy naszym płocie:wściekła/y: no żeby oni byli w porządku, to wytrzymam to, trudno pomyśla inni sąsiedzi, ze samochodami handlujemy ale k*** mając taką działkę i widząc ile ja mam z tylu dzialki gdzie jest taras, to mógl się wybudować troszku dalej:angry: zresztą zalaczę zdjęcia to same zobaczycie jak to jest byc w big brather:cool2: no i pojechaliśmy po te krzaczki, M je piknie posadził ja ja ostentacyjnie podziwiałam (tzn. podziwialam kunszt posadzenia, a co niech chlopina ma trochu satysfakcji) no ale ta radosc nie trwała dlugo, bo za jakąś chwilę, podjechała sąsiadka z ostatniego domku i coś mi macha zza kierownicy, więc ja jej, ze nie kumam, to ona wyszła i od razu z buzią czy ja zdaję sobie sprawę, ze te krzewy są w pasie drogowym:baffled: to ja od razu z uśmiechem na twarzy krzyczę "mężu ktoś sie do twoich krzaczkow przyczepił":-p i później do niej ze stoickim spokojem mówię, że oczywiście zdaję sobie sprawę, ale czy po pierwsze widzi tu pani jakąś drogę, bo jak na razie jest tylko piaskowa i pewnie dłuuuugo taka będzie, po drugie jak juz bedzie super wyczepista droga to wiem, ze przy moim domku będzie chodzinik i tych krzaczków już nie będzie, a po trzecie co jej to przeszkadza:confused: a ona, ze nie ma jak przejechać:sorry2: to ja jej, że przecież taką małą pierdziawką (a byl to matis) to może w poprzek przejechać i dalej moje krzewy jej nie będą przeszkadzać:-p no i na koniec jej powiedziałam, ze mieszkamy tu pare dni i czy jest sens od razu zadzierać i w jakiś nieuzasadniony konflikt sąsiedzki wchodzić????? to ona nic nie rzekla tylko siadła i pojechała:-) więc ja przekonana, ze już spokoj nastał poszła do domu i cościk robila i w pewnym momencie M mówi, chyba nie uwierzysz ale ta baba wyrwała nasze krzaki i pod bramą postawila:shocked2::dry::szok::baffled: czaicie???? więc ja od razu za tel. do Danusi (to nasza osiedlowa sklepowa) oczywiście my z Panią Danusią to już prawie funfele:-p i kto to jest, a ona, że slyszala, ze troszku dziwna z niej babka ale ona zadzwoni do Beatki (a Beatka mieszka naprzeciwko nas prawie w samym centrum osiedla:-p) i się wywie, no i za jakąś chwilę dzwoni do mnie Beatka czy mogę do niej na kawku, to ja dawaj, oczywiście skończylo się na jej nalewkach i jakas wesola wrócilam:-p ale Beatka wszystkich zna, więc mi do tego wykład zrobiła who is who:-p no i ta babka (niewiele starsza ode mniei wyglądająca na "przepraszam, ze żyje" ) ogólnie należy do grzecznych ale ma jakieś schizy jak np. samochod o szamba stoi na drodze i wykonuje swoją czynnośc, to ona ma pretensje, ze jak ma wyjechać (a niby co on se stoi tak dla rozrywki???;-)), że pracuje w starostwie. No i ja wywnioskowalam,że ona szuka sobie tzw. słabszych na których moze jeździć więc tu akurat źle trafila, bo ja na drugi dzień juz byłam u starosty na kawie:-p a dzisiaj wyobraźcie sobie jej mąż podjechal pod nasz dom, i czy my możemy inaczej stawiać nasz samochód( k***co go to obchodzi, jak se stawiamy samochody pod bramą, a po drugie jak widział jeszcze w garażu mieliśmy kartony)? oczywiście bardzo grzecznie M odpowiedzial, że nie, to on mu to ja to inaczej załatwię i w tym momencie wyszla moja skromna postać, przedstawilam się efektownie (gosc troszku w konsternacje wpadl) do tego powiedziałam mu, ze akurat w tym temacie to on nic nie ma do powiedzenia, bo my jestesmy współudzialowcami tej drogi a inna kwestia to jest taka, że nie wiem czy zdają sobie sprawę, ze my mamy naookolo domu monitoring i kamery i mam zamiar zanieść płytkę na policję jako dokument naruszenia moich dóbr osobistych przez panstwa (bo rzeczywiscie mamy moniroring, ale jeszcze nie podłączony:-p;-)) normalnie mina bezcenna;-) kurka wiecie jaka to frajda jak figo fago robi się tyci i przeprasza za żonę:-p no i jestem ciekawa jak dalej sąsiedzi będą się zachowywać, ale gość chyba lekko zestrachany odjechał:-p a gral na początku takiego gieroja, a później "no wiecie panstwo będzie mieszkać obok siebie dlugie lata więc warto żyć w zgodzie" a kto cholera tu nie chciał? całe szczęśćie, że za plotem oni nie mieszkają, bo bym chyba szybko na sprzedaż dom wystawiła:-p no ale jak to się mówi, mamy pierwsze koty za płoty z sąsiadami:-p no i chyba się rozpisałam:zawstydzona/y:
 
Ostatnia edycja:
Tosika wesoło się zapowiada, uśmiałam się z Twojego opisu, no ale jak sama napisałaś nie wiedzieli z kim zadzierali :-p a takie funfele są super; czekam na dalszy bieg sprawy hihi
Dorka w tę sobotę chyba do Gdańska pojedziemyu,chyba ,ze będzie zmiana to się skontaktuję; ruszam dzisiaj do Gniewu, będziemy spać na zamku;
muszę się ogarnąć więc do jutra
 
Hej!:-)
Tosika ciekawe macie zycie:-D Oby sąsiadka już nie dokuczała,chociaż myślę,ze da sobie już spokój:-D
Izabelka udanej wycieczki!

Maciek mi taką scenę wczoraj w sklepie urządził,ze myślałam,ze ubiję dziada:wściekła/y:Wymyślił sobie ,ze ukradnie jogurt:szok:
Za to poszedł spać o 19.40 i chwała mu za to,bo ja padłam godzinę później.
K jęczy,ze go głowa strasznie boli,w nocy mnie wystraszył,bo się zerwał i mówił,ze już nie daje rady i co robić??? Wziął 2 apapy i zasnął,a mnie przez to później brzuch do rana kłuł ,ale tak jakby jajnik z prawej strony i już miałam dziwne schizy,jezu ja się wykończę do tego piątku,bo dopiero wtedy idę do gina.No i martwię się co on z tą głową ma,bo tak nagle go zaczęła mocno boleć i w sumie nie przestaje:baffled:
 
ech.... znowu to zrobiłam...ten laptop ma taki chory rozstaw przycisków, że jedno mylne musnięcie palców i kasuje cały post;(((( No nic napiszę porządnie, jak wrócimy do domu, a na razie chciałam tylko bardzo się ucieszyć z dziewczynki Kic!:)) Super, dziewuszki są fajne(nawet te niegrzeczne;))

zmykam do zajęć dzieciowych, wracamy dziś po 21 to pewno jutro się odezwę.
 
Hej:)
No ja się szczerze tak średnio cieszę, jakoś miałam wizję 2 urwisów:happy: no i z tymi zakupami to nie jest tak że idę i kupuje co mi się podoba bo przecież portfel mnie ogranicza:baffled: także wpadłam w lekką panikę jak my damy radę, jak będę miała wszystko kupić od nowa:confused: Kuba ma ciuchów od groma i trochę, na razie robię rozeznanie po kumpelach ale wszystkie mają chłopców albo już duże dziewczynki. No nic na razie i tak nie dowierzam więc nie panikuję:-p no i pozostaje kwestia cholernego 2 pokojowego mieszkania, to mnie najbardziej przerasta, bo raczej wizja wymiany na większe nie w naszym zasięgu:baffled:
Tosika to ci się sąsiadka trafiła, ja bym te krzaczki posadziła jeszcze raz, ot taka uparta jestem:-p
Madzia a coś więcej z akcją "jogurt"???:-p:-p
Izabelka udanej wycieczki:tak:
 
reklama
Kicrym i ja mimo,ze fajnie było by mieć parkę to nie wiem czy nie wolałabym chłopca właśnie ze względu na garderobę:-p Ech co będzie to będzie,chociaz wczesniej jak sprawdzałam w chińskim kalendarzu to mi wyszło,ze dziewczynka,a dzisiaj patrze ,ze jak byk chłopak,chyba się wiekowo pomyliłam:sorry2:No i trochę jakby zawiedziona jestem-ech nie dogodzisz:-p
Co do afery jogurtowej to poszliśmy do sklepu w sumie towarzysko ,bo koleżanka ze swoją córa szła,a Maciek to by za nią w ogień ,więc sobie myślę,dobra poczekam z dzieciakami przed sklepem,ale ,że mała chciała do mamy to mój za nią poleciał i brał wszystko to co ona.Spoko,tylko,ze ja akurat gorsza przy sobie nie miałam i nie dało mu się wytłumaczyć ,co mu ten jogurt zabierałam,to on leciał do lodówki i taki sam jak Karolinka wyciągał.W końcu mówię pa,ja sobie idę ,a to zawsze działa,ale nie tym razem,bo ten w tył zwrot i dawaj po jogurt,więc po sklepie go rozwrzeszczanego goniłam.Oczywiście widownai była,a jakże.W rezultacie wyszłyśmy z trójką rozwrzeszczanych dzieciaków,bo ta moja znajoma ma jeszcze rocznego brzdąca,który już też nie wytrzymał tych atrakcji.Ech nie na moje nerwy:no:
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry