Do
AsiaJan86
Oj sloneczko masz bardzo nieciekawa sytuacje.
Sama mieszkam za granica i wiem, ze chlopy mieszkajace same, bez kobiecego nadzoru, poprostu dziczeja. Widzialam tu wiele takich przypadkow, chociaz nie tylko ze strony chlopow. Samotne kobiety(nawet takie ktore maja dzieci i mezow w domu), tez potrafia niezle nawalic.
Nie wiem czym jest to spowodowane, choc slyszlam, ze to chodzi o jakis wiatr w szkrzydla ;-), ale ludzie bez swoich partnerow u boku, powoli traca rozum przy zbyt dlugiej rozlace. Niestety rozbilo to juz wiele zwiazkow.
Sama nidy nie pozwolilabym sobie, a nawet nie odwazylabym sie pusicic mojego M samego, chociaz nie wiem jakie mialabym do niego zaufanie. Poprostu, NIE.
Moge doradzic ci tylko, ze musisz postawic wszystko na jedna karte, albo on wraca albo ty jedziesz do niego i wyprowadzacie sie od kumpli. Mieszkanie bez kibicow to podstawa udanego zwiazku (takie jest moje zdanie, nawet mama czy tesciowa moga doprowadzic do rozpadu udanego malzenstwa)
Oczywiscie nie chce powiedziec, ze twoj maz cie zdradza. Zakladam, ze nie, ale sytuacja w ktorej mieszkacie osobno, a on jest otoczony samotnymi kumplami kawalerami nie jest pomocna w budowaniu trwalego zwiazku.
Ps. Opisze typowe samcze mieszkanie za granica.
Praca, po pracy picie a dla rozrywki ogladanie pornoli lub czatowanie z panienkami, pozniej praca i tak w kolko, az do weekendu. W weekend bowiem dla odmiany nie musza isc do pracy

(do barow chodza zadko bo za drogo)
I pisze to na podstawie doswiadczen z zycia kolegow mojego meza (przedzial wiekowy 20-45 lat).
Znam ich, to normalni faceci. Przy blizszym poznaniu calkiem mili, ale czy wyslalabym mojego M na impreze do klubu samcow? Nie. Chociaz nie wiem jak bym ich lubiala prywatnie. W grupie to poprostu Samce.