Ashika- faktycznie jakis anioł nad Tobą zawisł

jakaś Ty swoja a nie swoja ;-) Ps. dzięki ze pytasz o zdrowie córy (
Anetka, Jedyneczka też

)- lepiej lepiej- choć jak mówiłam tak dwa dni temu dostała gorączki. TEraz u mnie gorzej, bo ból zatok nie do wytrzymania i M się właśnie rozkłada- tj. śpi. Faceeeeeci- Ci jak tylko przeziębionko zajrzy im do oczu to umierają, drzemek potrzebują, miodku do łóżeczka, a ja cholercia od miesiąca na rzęsach chodzę bo wylecyc się nie mogę i tyle
Dzamena- świetny post, usmiałam się w duchu.
Jedyneczka- jestem tego samego zdania co ty- pieniądze rzecz nabyta i choć czasem ciężko bo przydałoby się więcej to lepiej uświadomić sobie że przynajmniej żadnych poważniejszych chorób!
Wczoraj usłyszałam w jakims wywiadzie tekst, ze każdy w swoim życiu przechodzi jakąś w pewnym rodzaju golgotę- jedni mają bardziej pod górę, inni mniej, ale każdy z czymś zmagać się musi. WIęc pół biedy jak z pieniędzmi...
A co do twego śniadania- miałabym ochotę na... wszystko!- i właśnie dokłądnie taki zestaw jak mówisz- wcale nie inny! Tylko PAwełka mi brakuje...
Mruczka, nie wiem czy o tym pępku mówiłaś dosłownie czy w przenośni ale mój pępek właśnie wyskoczył jakieś dwa dni temu z impetem na zewnątrz i to na jakiś centymetr. Jak mam obcisłą bluzkę wygląda jakby mi trzeci sutek dorósł a moja córa zachwyca się możliwością jego wpychania i tego jak sam z siebie wyskakuje
A
Asieńka? Czy ktoś w końcu dostał od niej nr tel, czy tylko na pytaniach się skończyło?
Ewcik, przykro mi ze tez CIę tak długo i uporczywie trzyma. A myslałaś zeby zrobić CRP z krwi? Bo ja właśnie chyba w poniedziałek zrobię, bo mam wrażenie że to jakiś stan zapalny i domowe sposoby nic jednak nie dadzą :-(
A co do porodu... Ja wzdychałam sobie lekko ("bo silnym czeba być nie mientkim" jak mówił Killer) choć lekkiego porodu nie miałam. Później podniosły mnie na duchu dziewczyny z sali, że dzieki mnie miały nadzaieję rodząc że poród da się jakoś przeżyć



Ale podobno krzyk pomaga i rodzić i mniejszy ból odczuć...
Patipaula- gratulacje rezolutnych córeczek! Ps. Lekarz który stwierdza że my kobiety sie do naturalnego nie nadajemy? A kto się nadaje?! ;-)
Beatka- normalnie aż ja zagryzłam zęby czytając o Twoich przejściach- utłukłabym jeśli nie fizycznie to psychicznie
Kasik- trzymam kciuki za weekend, choć jesli ten 5-latek taki rozwydrzony to nie wiem czy przy kościach usiedzi- ale życzę CI aby go wciągnęły i pozwoliły na miejscu usiedzieć. Ja przyłączam do grona przerażonych weekendem- na 42m będę kucharką, sprzątaczką i animatorką dla 4 dzieci i te krzyki i mój ból zatok i chyba zemdlejęeeeeee ;-)
Keeejt, nie bój się połogu, poza tym dziewczyny- naprawdę bez paniki, akręcacie się tylko. Ból jest, ale jaki by nie był naprawdę da się przeżyć (ew. zemdlec jak Ashika ;-)) A połóg?- osobiście nie wiem co to znaczy- kilka dni bolałao mnie krocze a innych różnic nie zauważyłam. Po 3 tyg zaczęłam ćwiczyć, po 4 się seksić i to wszystko co pamiętam z osławionego "połogu"