tweenie na tej grupie co ty jesteś babka powiedziała, że zapisy są przed zajęciami, a w tej grupie co ja jestem babka chciała byśmy przysłały mailem godziny zajęć. Mam nadzieję, że nigdzie mnie nie odeślą
louise ja nie mam dekorów typu kwiatki zy jakieś wzorki, dekorem jest lista 7,5cm całe brązowe a płytki są beżowe. Wkleję może zdjęcie jak się uda. Co do szkoły rodenia chcę poznać położne szpital i jakoś mentalnie się przyzwyczaić do tego miejsca. No i mam nadzieję, że M się przygotuje, chciałabym by kąpał małą
jedyneczka co do faktur, to specjalnie zapytaliśmy w leroy merlin gdzie kupowaliśmy wiekszość rzeczy ia taką informację dostaliśmy,że paragony możemy wymienić na faktury w ciągu 3 m-cy. jak wymienimy napiszę, czy tak było rzeczywiście. O tak jak usłyszałam o śmiesznej szyjce to zapytałam co to znaczy, zreszta tamta pani była specyficzna badała mnie ginekologicznie i gadała z położną, która siedziała obok przy biurku np "Wiesiu a byłaś w tym sklepie i widziałaś te bluzeczki co ci mówiłam" a ja leżę z nogami rozłożonymi. To była jakieś 10 lat temu, teraz mam super ginkę. Tak jak pisałam mnie nie przeszkadzają takie częste wizyty bo płacę miesięczny abonament bez względu na ilość odbytych wizyt, więc będę dreptać co tydzień
keejt to fajnie jak dzidzia tak szaleje, bardzo to lubię
justaaa ale to nic straconego możesz się jeszcze zapisać, zwłaszcza jak szkoła jest bezpłatna to wtedy tym bardziej
mruczka ja ostatnio wgapiałam się w jeden wózek i dopiero po chwili się zorientowałam że to był młody tatuś z wózkiem i może sobie pomyślał, że ja tak na niego
tweenie u mnie w domu gruchy leżą, w zamrażalniku mrożone truskawki i jeszcze te z reala bolero, a dziś na obiad obowiązkowo kluchy z truskawkami (co ja poradzę, że ja truskawkowa dziewczyna jestem)
atabe to nie fajnie, że wyniki się nie poprawiły, musisz konsultować to z mądrzejszymi głowami, bo my tutaj (a przynajmniej ja to sie nie znam w ogóle)
Co do garów pisałam, że u nas zasada kto gotuje ten nie zmywa, ale M po niedzieli nie pozmywał i wczoraj jak wrócił z pracy to zażartował, czy kolacyjka jest a ja mu na to, że nie bo zajmowałam się zmywaniem garów, które on miał pozmywać, a on na to, no miałem, miałem. Dzisiaj poszłam na spacer zahaczyłam o aptekę by wykupić receptę i wiecie zaskoczyłam się, bo jak się okazuje moja ginka wypisała receptę ze zniżką i za 3 opakowania luteiny i 2 nospy zamiast 80zł zapłaciłam 25zł, potem poszłam do Pepco i tam przytargałam dużą torbę, bo zakupiła dwa ręczniczki takie frote z kapturem i dwa takie małe kocyki takie milusie i jakieś bodziaki, nooo fajne tam są ceny, fajne. na ich stronie możecie zobaczyć obecną gazetkę. Potem zakupiłam sałatę, rzodkiewkę i szczypiorek będą wiosenne kanapki na kolację, a po powrocie wciełam talerz makaronu z truskawkami