Lumpki fajna rzecz, szcególnie dla niewymiarowców jak ja ;-) No i jaka radośc, że można coś upolować - jak człowiek pierwotny hi hi. Co do mopsów to mam trochę inny pogląd na temat klientów pomocy. Faktycznie jest grupa, która chleje i ciągnie z pomocy ile wlezie. Choć mądrzy pracownicy szybko wpuszczają ich w kanał. Leniwi dają wszystkim jak leci. Pamiętam jak zadałam zadanie "domowe: swoim podpiecznym, od tego uzależniona była pomoc- mieli napisać swoje cv. Dziewczyny co ja wtedy od nich dostałam to woła o pomstę do nieba. Korzystali z pomocy po kilkanaście lat i mówili, ze szukają pracy itp a pracownicy im wierzyli :-( Wtdy kilka osób napisało na mnie skargę hi hi i kilka osób zrezygnowało z ubiegania się o pomoc. Byłam wredna bo moic celem było faktycznie pomóc tym ludziom czyli by się uniezależnili od pomocy. Do dziś dostaję sms od podopiecznych którym się chciało i naprawdę wyszli na prostą i w końcu uwierzyli w siebie. A czasem była ta moja pomoc była niekonwencjonalna np chodziłam z podopiecznymi babkami do lumpa by w miarę się ubrały na spotkanie z pracodawcą. Wiecie do dziś pamiętam jak dumna 50 latka przyszła pokazać, że ma schludne jeansy pierwszy raz w życiu. Była też spora grupa ludzi, którym sama proponowałam pomoc bo oni wybierali fałszywe poczucie godności. Ci najbiedniejsi rzadko proszą o pomoc. Ja też kiedyś korzystałam z mopsu, jak pracowała tylko mąż. a jak pojawiła się jakakolwiek robota dorywcza to brałam, nawet gdy zA 9 godzin sprzedawania za zimnym rynku zarabiałam 30 złotych.
Mi się opłacało wszystko dlatego jak mnie podopieczni wkręcali wiedziałam, że nie mają racji bo niemal zawsze coś można zrobić. A w mopsie nie przedłużyli mi umowy po 2 latach bo zbuntowałam się przeciwko kierowniczce, która uchyliła moją decyzję odmowy pomocy. Nie dałam facetowi kasy bo się nie leczył na alko, ona dała mu 20 złotych żeby nie było afery. Jednak to była moja ulubiona praca, choć teraz jak dziennikarz spotykam się z wieloma ludżmi to tam miałam wrażenie, że to co robię ma większy sens. Ot tak powspominałam:-)