DZięki dziewczyny za miłe słowa. Ja po prostu kochałam tą pracę to może dlatego mi się tak chciało;-) Praca dziennikarki też jest fajna i się w niej spełniam. Ale to pomaganie mam chyba w genach i zaangażowałam się też trochę w hospicjum
Ale żeby nie popaśc w samozachwyt to mąż poprosił mnie o ciepłe bułki pszenne. A że umiera na ból pleców postanowiłam być litościowa. Nawet mu po maśc poszłam do apteki, mimo, że jest -10 unas. No i wsypałam wszystko do maszyny żeby się pomnieszało. Nastawiłam na 2 minuty, czekam i chcę wyjąc żeby wyrosło. Coś mi nie gra patrzę, że nie wsypałam mąki ;-). Czyli jestem chyba zakręcona, na ciążę zwaliłam oczywiście
A co do grania panów zagranicznych to racja. Moi znajomi też czasem się tak zachowują tylko zapominają, że jest tam gdzie oni tylu Polaków, którzy znają prawdę i wcześniej czy póżniej to wszystko wychodzi na jaw. Smutne ale po prostu wynika z kompleksów... Ja kiedyś pojechałam do koleżanki, która mieszkała niemal w centrum Liverpoolu. Okazało się, że mieszka 40 km od tego miasta w jakiejś klitce śmierdzącej. Póżniej przyznała, że było jej wstyd, że jej sen okazał suię ułudą