reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Znasz to? Dzień ledwo się zacznie, a Ty już masz na koncie przebieranie w półśnie, mycie części do laktatora i gorączkowe poszukiwania smoczka pod kanapą. Jeśli w tym chaosie marzysz choć o jednej rzeczy, która ułatwi Wam codzienność – weź udział w konkursie i wygraj urządzenia Baby Brezza, które naprawdę robią różnicę! Biorę udział w konkursie
reklama

Lipiec 2014

reklama
KTez nie rozpoznaje czy to kolka czy nie kolka, ale u nas na wielki placz pomaga kapiel. Odpreza sie, cyca i zasypia...

Dzisiaj spal pol godziny a teraz leci poltora :o jeszcze spacer mam zaplanowany na 18 wiec jestem ciekawa co bedzie w nocy...

W sobote idziemy do ksiedza zalatwiac slub i chrzest :)
 
Makota, no to sie będzie u Was działo.:tak:

Małgorzatkar, nie przejmuj się facetem. Ja miałam podobnie. W dniu powrotu ze szpitala przyjechał facet naprawić okna. Mąż wydzwaniał do niego ze 2 tyg i prosił,żeby szybko sie zjawił bo ja tuz przed terminem ale się nie udało.
No więc facet wchodzi do domu, spojrzał na mnie, (a że siedziałam to i brzuch wydawał się większy) i mówi do męża : widzi Pan, a jednak zdążyłem:tak:
No i jeszcze pytanie do Ciebie, rozumiem ,że kleksy przeszły same, bez leków i zmian w diecie?
Bo jak pisałam na karmieniowym dostałam zalecenie zmiany diety ,ale chyba nie będe sie ich trzymać
 
Witam:)
My właśnie na spacerze, nawet córka dała mi usiąść na ławce i nie stawia oporu, że wózek nie w ruchu.
Otóż dziś przez noc mialam pobudkę na karmienie o 2.30, potem o 6ej i 9.30. No czyż nie złote dziecko?? W dzień to samo, grzeczna jak nigdy. Nie będe jej chwalić, bo zawsze jak to robię to potem wszystko jest odwrotnie.

Szlag mnie trafia z tym krwawieniem, jutro mija 6 tygodni, już od kilku dni było fajnie to dziś znów zaczęlam krwawic! Wrrrr!! To się chyba nigdy nie skończy, będe krwawić do końca życia. A rano umówiliśmy się z mężem na miły wieczór, hehe, już widzę jego minę jak się dowie, że dalej jestem krwawa Mery:))

U mnie kleksy już przeszły, a był czas że były przy każdej zmianie pampersa.

Miłego wieczoru i grzecznych maluszków.
 
Jestem pełna podziwu ze nocna zmiana az tak dobrze funkcjonuje. Ja w nocy karmię długo i ze dwa trzy razy ale w tym czasie leze na boku i odpoczywam. Przez to jestem bardziej wypoczęta rano bo nie siedze z dzieciem na reku :)
Dzis pol nocy maly nie spal potem rano moze przespal sie z pol godzinki i dopiero usnal po 17 i spi do tej pory. Biedny taki marudny...
 
mama_bobasa, u mnie wczoraj minęło 6 tyg i też zaczęłam krwawić. Tak jak pisałam sądzę, że to okres, aczkolwiek znalazłam w internecie informację, że między 6 a 8 tyg po porodzie może wystsąpić jednorazowe krwawienie, które jeszcze miesiączką nie jest. Miejmy nadzieję, że to jest to. I ja też byłam umówiona na sobotę z mężem na wieczór, bo wraca do domu z wygnania a tu chyba nici z naszej "randki" :/ Jestem wkurzona wrrrr.
 
Dziewczyny a u mnie tak miło... Wczoraj skończył mi się połóg i dostałam okres. Super co nie? A karmię. Więc jak tak można? To jawna niesprawiedliwość. Ból krzyża nie do zniesienia. Jestem zachwycona po prostu. Zaraz coś rozwalę tak się wkurzyłam.


ooooo wyrazy współczucia....

Małgorzatka trza było rzucić na niego klątwę rzeżączki - to by się przynajmniej chłop zastanowił następnym razem nad "komplementem".

Kleksy kupczaste u nas tez występują i jakoś nie wpadłam na to, że może to coś złego.... :cool:

Słuchajcie, ja to jestem typowa blondynka. Zapomniałam, że mam wezwać środowiskową i załatwiałam to dopiero wczoraj i dzisiaj wielmożnie przekroczyła progi mego domu (oczywiście od razu pożałowałam tego, że sobie o tym przypomniałam). Możecie mi powiedzieć jak u Was wyglądała taka wizyta? Bo u mnie przeszła kobieta samą siebie... Wypełniła dox, zapytała czy mam jakieś pytania ( tak, mam), ale słysząc jej odpowiedzi z diagnozą (nie popatrzyła nawet na dziecia - wróżka chyba czy co?) stwierdziłam, że zmieniam zawód i zostaję położną środowiskową!
 
HEJO,

jesteśmy z powrotem! brakowało mi Was :D

ogólnie, muszę powiedzieć, że mój poród to była czysta przyjemność... o ile można tak powiedzieć o jakimkolwiek porodzie ;)

zgłosiłam się na IP jak mi polecono... w trakcie badania usg, na którym to znowu usłyszałam o dysproporcjonalnej o 4-tyg główce, dotarła moja koleżanka... po usg badanie na którym to okazało się że mam rozwarcie na 1 palec i plamię... lookam na wkładkę i faktycznie... i skąd to się wzięło ? ;) skurcze, jak to moje skurcze, są, ale takie se.. koleżanka jednak mówi, że idziemy na porodówce. Na poródówce zobaczyłam położną w fartuchu w kolorowe sowy.. myślę sobie, pewnie równa babka - okazało się, że to super babka i z nią będę rodzić. Pyta się mnie, czy rodzimy - na co odpowiedziałam zgodnie z prawdą, tak POPROSZĘ i zdaję się na Panią i jej metody, byleby było szybko i dzisiaj... Pani i moja koleżanka wymieniły uśmiechy, koleżanka szepnęła mi jeszcze, że ta położna jest git po czym poszła pracować, bo akurat tego dnia była odpowiedzialna za kilka oddziałów. Pytam, czy męża zostawić, czy odesłać.. powiedziała, że jeszcze nie rodzę i że będziemy dzwonić.. była 9:30 rano, podpięła mi KTG, ale żeby czasu nie tracić dostałam zastrzyk w tyłek... była to papaweryna, która miała przyspieszyć rozwieranie szyjki.. po czym dostałam kroplówkę z oksy... i tak sobie leżałam i się kurczyłam... no i coś tam zaczęłam czuć.. ok 10:15 ? odeszły mi wody, rozwarcie na 3 cm i piszą sie skurcze na 120/130....... no więc zadzwoniłam do męża, że już popracował i niech jedzie.. bo wodę mi trzeba podać itp itd ;) położna przychodziła do mnie kontrolnie - pytała czy klimę sobie życzę, a może coś przeciwbólowego, a może prysznic, a może piłka, czy chcę zzo... ogólnie jak w 5-gwiazdkowym hotelu, tylko dyskomfort bo coś jednak ze mnie cieknie i boli coraz bardziej...
ogólnie naogladalam się w tv porodówki, więc chciałam spróbować gaz.. pociągnęłam parę razy, zakręciło mi się w głowie i trochę się pochichrałam.. a potem stwierdziłam, że jak idzie skurcz, to fajnie odwraca uwagę od bólu - skupiam się na ciągnięciu z butli i mimo, ze boli tak samo, to jest to takie wazne, ze jednak jakby mniej boli ;-) po 15 min 4 cm... potem nagle 5cm... wkurzały mnie przerwy w skakaniu na piłce, żeby ktg się popisało... ja tu chcę nakręcić poród, a muszę się kłaść i 40 min cierpieć na leżąco :( w trakcie było kilka porodów i cięć więc tylko "15 min" rozciągało się w czasie... umęczona ktg stwierdziłam że chcę pod prysznic, mąż dotarł więc miał mnie pilnować, ale ze "tak szybko" idzie to tylko 10 min (normalnie zezwala na 30) .. po wyjściu z pod prysznica dobre 8 cm i zaczyna boleć tak, że widze wszystkie gwiazdy... ale mówię do męża, że wszystko zniosę, żeby tylko TA GŁOWA BYŁA DOBRA.
Pani super położna uśmiechnęła się tajemniczo i zapytała czy wiem co to jest KOWADEŁKO. Naoglądałam się poródów, naczytałam.. ale tego jeszcze nie spotkałam.. pytam czy to dobre, ona mówi że tak.. a że idzie nam super, obiecała że do 14 urodzę (była 12:55) to powiedziałam, że biorę. Kazała wejść na łóżko porodowe, położyć się i przyniosła... no kowadełko. Tak to wyglądało... kładzie się na tym nogi w okreslonej pozie - niewygodnie, a jak idzie skurcz to chce się gryźć sufit... ale dzięki temu główka szybko schodzi i po minucie ? dwóch miałam pełne rozwarcie, darłam się już BOLI BOLI I RATUNKU BOLI, super położna na lajcie rozkłada sobie podkłady, zawołala, że MY JUŻ, kazała przeć, a i tak samo się parło... wzięła jeszcze kremik na krocze, kazała mężowi za drugą nogę złapać... TO MĄŻ ZŁAPAŁ, NIE MYŚLĄC Z CZYM TO SIĘ WIĄŻE…. No i widział jak rodzę głowę, barki i resztę…. !!!!!
Wszyscy się zachwycili jakie duże dziecko, a jakie duże stopy – a ja się drę A JAKĄ MA GŁOWĘ ?! JAKA TA GŁOWA !!!! no i… normalna :D śliczniusia :D 34-cm :D
Tak oto urodził się mój Syn, a mój dzielny mąż przeciął pępowinę.. a potem dochodził do siebie.. ja miałam wtedy szyte otarcie wewnętrzne, krocze nienaruszone!!
Pogadałam z położną, podziękowałam za super poród, zapytałam czy jest ze mnie zadowolona ;) ona że tak, ona czy ja z nich, na co mówię że bardzo. Rewelacyjna współpraca, super efekty.. no miodzio. Oczywiście zaraz po porodzie sobie myślę, czemu to tak dammmmmmit bolało i mówię do męża ŻE TO NA SZCZĘŚCIE OSTATNI RAZ ;) no i kazałam mu zrobić sobie twardy reset, z tego co widział…..
Syncia dali mi na piersi do kontaktu, potem cycowałam jeszcze na Sali porodowej, potem go wzięli, a ja czekałam na łóżko na oddziale… młody cyca łapał więc się ucieszyłam, przyszła do mnie położna noworodkowa i pogadałyśmy, powiedziałam jasno że nie chcę dokarmiania i proszę o dziecko przy mnie non stop, poza badaniami, szczepieniem i tylko tym co konieczne. Tak było. Wyszliśmy dzisiaj z wagą 3400g i miło mi się zrobiło, bo na noworodkach pochwalono mnie wszem i wobec że tylko na cycu i minimalny spadek :D cukrzyca odeszła zaraz po porodzie, u młodego też wszystko dobrze…. Jestem zakochana, starsza córcia też, młodsza troszkę „olewa”, wieczorem po kąpaniu, czytałam całej trójce książeczkę, a teraz powoli idę spać.. bo od 21-1 w nocy młody ma fazę gniewnego i muszę się przygotować ;)
Generalnie mój poród można powiedzieć że trwał jakieś 3,5h, był bardzo intensywny, był bolesny, ale przez stworzoną atmosferę pozostanie super wspomnieniem. Chciałam iść urodzić i dzięki bezinteresowanej życzliwości ludzi, poszłam i urodziłam :D


Pozdrawiam i kciukasy za mamuśki karmiące i nierozpakowane!
 
reklama
Do góry