Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
to tak jak u mnie ale coś czuję, ze u mnie to jeszcze dłuuugo potrwa.ciągle jestem w jednym kawałku. Ale już coraz ciężejskurcze bardzo konkretne, ale brakuje im regularności..
spokojnej nocy !!

mi szkoda kasy. Mój maz miał do niej zadzwonić (to on się uparł) a wiedziałam, ze on sie z tym kiepsko zbiera i nic mu nie mówiłam, bo stwierdziłam, ze najwyżej wyjdzie na moje ;-)a tu kurcze z drugiej strony atak :-) żartuję troszkę bo ta bura to bardziej do męża była. Teść się przejmuje, bo chciałaby nas do tego porodu zawieść. My nie mamy samochodu. Już poprzednim razem miał nas wieść ale tak wyszlo, ze A. przyjechał po mnie z kolegą z pracy wiec juz teścia nie ściągaliśmy, a on specjalnie na ta okazję ściągnął sobie gips z ręki żeby móc prowadzić
i przykro mu potem było, widziałam, ale nic nie mówił. Też pewnie dlatego tak mu zależy na tym, bo jak mój maż sie rodził to on był w wojsku. Wyszedł dopiero jak A. miał 1,5 roku, bo to stan wojenny akurat był (mój maż ciutek młodszy ;-)) więc i przepustki bardzo rzadkie i w sumie przegapił całe niemowlęctwo, a A. jest jedynakiem. Teraz tesć przeżywa, a że nie ma w związku z tą sprawą innych zmartwień jak zatankować auto to skupił się na miejscu w szpitalu. Uważa podobnie jak mój M. że położną trzeba zamówić żeby nie błąkać sie po szpitalach. Ach Ci faceci, tak strasznie to przeżywają ;-):-)
no może nie do końca sama, bo to sala 2-osobowa. Ale poprzednio miałam taką sąsiadkę, ze naprawde nie było z kim pogadać. a na takiej 3 czy 4 osobowej to już prędzej ktoś się znajdzie. Wtedy przez większość dnia i całe noce był ze mną mój M. a teraz sie będzie musiała Kubusiem zajmowac i tylko mnie na trochę będzie mógł odwiedzić. Dlatego wolę byc z ludźmi. Niby dotarły do niego moje argumenty, zobaczmy jednak co zadecyduje na porodówce, bo ja to raczej głowy do takich spraw nie będę miała :-)ja popieram!!!! i jestem tego samego zdaniaWy to jesteście odważne, bo mimo ze mnie bóle zaczynają łapać coraz mocniejsze i czasem mam wszytskiego dość- nie spieszy mi sie mimo wsyztsko do porodu:-)
boję sie i bólu i tego ile on będzie trwał....i czy poradzę sobie z taki maleństwem ktore sie pojawi na świecie.....