ehhh ja tez byłam na spacerku ale nie był zbyt udany, bo moje dziecko się pobiło z innym w piaskownicy

wina była tamtego chociaż pretensji nie mam, bo to tylko dzieci, a mój okazuje się nie da sobie w kaszę dmuchać. Też w sumie dobrze, ale wstyd mi trochę było

no i ostatecznie musiałam zaryczańca z piasku cąłego wycierać (wydlubywac z nosa, oczy, buzi

) aż sam zaproponowal opuszczenie placu zabaw

a zwykle to muszę go wołami wyciagać stamtąd
hehe oczywiście mowa o Kubusiu :-) chociaż Michaś chyba chciał bratu pomoc, bo jak się zaczęła awantura to się obudził i zaczął drzec w niebo głosy