reklama

Listopad 2009

Ale Was wzielo na wspominki o ciazy, ja to wspominam z sentymentem i wiem ze chce jeszcze :) napewno jesli bedzie to nam dane :)
dzisiaj ładna pogoda, synek z babcia na spacerku, a ja sobie odpoczywam tzn siedze na bb
Pawelek o niczym innym nie mysli tylko jak tu usiasc, kto mnie wezmie na rece obled, a slini sie na potege. Wszystko mokre nawet sliniaki sobie z tym nie radza. A dzisaj pierwszy raz tak przesikal pampersa, ze wszystko bylo mokre i wcale dlugo go nie mial ubrane. Na noc zakladam mu o 20 i o 8 rano sciagam i nigdy nam sie nie przelalo :)
 
reklama
Kurczę, z jednej strony super!!!! Z drugiej pewnie też hehehe bo pewnie im dzieci nie chorują a nie jak nasze opatulone a potem byle jaki wiatr zawieje i już gilek do pasa. Mary może bierz z nich przykład a będziesz miała zdrowiutkie maleństwo bo może tam powietrze sprzyjające?

Tu nie o powietrze chodzi a podejscie mamy ;-)
Angole przesadzaja oczywiscie, ale ja tez przy Julce zbytnio na takie rzeczy nigdy nie kladalam nacisku. Moja kuzynka zalamywala rece co ja "wyprawiam" z mloda, ale co jej dalo piecuchowanie synow - tylko to ze non stop choruja jak dostana jakiegos malego przeciagu.

Julia od kiedy miala pol roczku pluskala sie w lodowatej morskiej wodzie, ja jezdzilam zawsze latem, wiosna, jesienia z oknami pootwieranymi w aucie - Julce nigdy uszy nie bolaly, nie przeziebiala sie. Teraz tez jak wyjdzie na dwor bez czapki to ja nie panikuje, tylko schodze i jej zakladam. A ze uszy wystaja? Mam to w nosie szczerze mowiac, chyba, ze na dworzu huragan. Na dwor wychodzi zawsze, no, chyba, ze goraczka ja dopadnie, ale ona moze dwa razy w zyciu goraczke miala. Boje sie tylko ze tak nie bedziemy mogli robic przy Joasi, bo ona lapie wszystkie wirusy co Julia na sobie z przedszkola przyniesie. Ale ewentualna choroba Joasi to rowniez nie przeszkoda aby wyjsc na 2-godzinny spacer.

Ta dziewczynka, ktora popchnela Julie na chodnik i ta zaryla buzia (wczoraj co po niektorym mowilam) zima chodzi bez czapki, jesienia bez kurtki i w sandalach, ma 4 lata i w zyciu nie chorowala:tak:

A zdjecie Mary skomentowalam z przymruzeniem oka - slowa mojej babci :-D
 
A my mamy bardzo ciężkie dni. Mała jest strasznie marudna. Wczoraj temperature miała. Wcale spać nie chciała. Dzisiaj juz troszkę lepiej. Chyba zaczyna się ząbkowanie...

Pozdrawiam
 
Tu nie o powietrze chodzi a podejscie mamy ;-)
Angole przesadzaja oczywiscie, ale ja tez przy Julce zbytnio na takie rzeczy nigdy nie kladalam nacisku. Moja kuzynka zalamywala rece co ja "wyprawiam" z mloda, ale co jej dalo piecuchowanie synow - tylko to ze non stop choruja jak dostana jakiegos malego przeciagu.

Julia od kiedy miala pol roczku pluskala sie w lodowatej morskiej wodzie, ja jezdzilam zawsze latem, wiosna, jesienia z oknami pootwieranymi w aucie - Julce nigdy uszy nie bolaly, nie przeziebiala sie. Teraz tez jak wyjdzie na dwor bez czapki to ja nie panikuje, tylko schodze i jej zakladam. A ze uszy wystaja? Mam to w nosie szczerze mowiac, chyba, ze na dworzu huragan. Na dwor wychodzi zawsze, no, chyba, ze goraczka ja dopadnie, ale ona moze dwa razy w zyciu goraczke miala. Boje sie tylko ze tak nie bedziemy mogli robic przy Joasi, bo ona lapie wszystkie wirusy co Julia na sobie z przedszkola przyniesie. Ale ewentualna choroba Joasi to rowniez nie przeszkoda aby wyjsc na 2-godzinny spacer.

Ta dziewczynka, ktora popchnela Julie na chodnik i ta zaryla buzia (wczoraj co po niektorym mowilam) zima chodzi bez czapki, jesienia bez kurtki i w sandalach, ma 4 lata i w zyciu nie chorowala:tak:

A zdjecie Mary skomentowalam z przymruzeniem oka - slowa mojej babci :-D

My identycznie postepowalismy z Zuzia i wczale nie choruje, jak juz cos zlapie to lekki katar. Goraczke miala raz w zyciu jak miala trzydniowke. A nasi znajomi maja w domu ok 30 stopni i swetrach siedzia, buzie cale zakrywaja na spacerkach i wogole a u ich dzieci kazdy katatr konczy sie antybiotykiem bo albo w zap oskrzeli przechodzi albo krtani.
A znam taka rodzine co mieszkaja w takich starych bidownictwach, maja 5 dzieci i te dzieciaki po 1,5 roku - 2 latka i z gola pupa i na bosaka kiedys w grudniu na dwor wybiegly, polataly z 5 minut i do domu. Az mi galy wyszly jak to zobaczylam.Ale matka ich nie wie co to przychodnia i lekarz.
 
Ja tez Kube staram się hartoować. tzn na golasa nie lata ale co dzien obowiązkowo na spacer i zawsze oubrany tak jak ja nie cieplej (a mi ejste wiecznie gorąco więc generalnie cieniej niz większośc ludzi) tez nie panikuję na brak czapki czy rękawiczek. Kuba choruje rzadko. Tzn teraz był chory po raz drugi w życiu. Nigdy nie mial gorączki. Michasia wcześnie pierwsza chrooba dopadła ale obowiam się, ze tak jak Dziunka pisąla Kuba bedzie mu przekazywał różne zarazki z którymi może sobie nie poradzić.
 
Ja uważam, że trzeba dzieci hartować bo teraz dbamy o ich odporność na całe życie! Nie ma co przegrzewać w domu i za grubo ubierać na spacer! Mój Olaf od urodzenia nie wiedział co to czapka jak siedział w domu, jedynie po porodzie mu położne założyły, a w domu tylko po kąpieli jak chłodniej w sypialni mamy to zakładamy póki włoski nie wyschną :))
 
reklama
Zgadzam sie z wami ze trzeba hartowac maluchy, niestety obawiam sie ze ja tego nie robie ;-( Jestem piecuchem strasznym, stale mi zimno i przez to pewnie za cieplo ubieram mala. Czapki w domu nie nosi, po kapieli przykrywam jej glowke recznikiem. Śpi w bodach+ śpioszkach, przykryta kołderka + czyms* w zaleznosci od temperatury w domu(kocyk, spiworek). Na dwor teraz ubieram jej body na dł rekaw (ew. kr.rekaw+koszulka)+bluza+kurtka, rajstopki+spodnie+skarpetki i buty, przykrywam kocem i oslona na wozek. Oczywiscie czapka i szalik. Dobrze??
Ps. prawie zawsze ma gorace dłonie na spacerze ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry