reklama

Listopad 2009

Nie wiem...moze dlatego ze mu powiedziala ze ze schodow spadla i brzuch bolal :baffled:

Ja tam juz rozne historie slyszalam. Znajoma miala dwie ciaze naraz - pozamaciczna i normalna. Pozamaciczna zyla, druga juz nie, krwawila. Lekarz tylko ta druga zauwazyl, wylyzeczkowali, odeslali do domu, a ona zaczela znowu krwawic, mdlec i w koncu na pogotowie z powrotem i okazalo sie ze druga ciaza do usuniecia :baffled:
 
reklama
Po prostu zle zrozumialam Twoje zdanie "Czy coś w tym złego ze sie obudzi i będzie wołał jeść...?". Odebralam to tak jakbys napisala ze a niech sobie poplacze, nic mu sie nie stanie. A dla mnie to straszne stwierdzenie ;)
....
HAHAHHAHahahhahahahhaHHAHAHAHHA :-D:-D:-D:-D:-D
W którym miejscu ja tak napisałam??? :shocked2::shocked2::-D:-D

... tak bylo dzis np zjadl o 9.00 60ml a potem dopiero po spacerze o 15.00 100ml:/
JEZUS MARIA!! :shocked2::shocked2: TOŻ TO DAWKA max 2TYGODNIOWEGO DZIECIĘCIA!! :shocked2::shocked2:
ON TAK ZAWSZE??

mary:-D ja sie ciesze ze on spi i nie wola jesc:-D
PRZY TAKIEJ DAWCE MLECZKA TY SIE CIESZYSZ ZE NIE WOLA JESC...?? :shocked2:

ooo matko, ja sie nie znam, ale to chyba strasznie malo??? I po czym on taka parówa :O
NO RACZEJ.... :dry:
 
pewnie ze nie :-D nabrali mnie :wściekła/y:


Hehe ciekawskie małpki :-) A wiec ojciec wrócił po 15 latach już w zeszlym roku, obstawiam kwiecien. Nie wiem dokladnie, ale z jakis blizej nieokreslonych wzgledow ukrywal sie :baffled: i dopiero po jakims czasie odezwal sie do mojego brata. Ja tam z nim nie gadalam juz kilka lat bo on to sie wlasciwie nie interesowal, choc moj brat mowi, ze mial w domu moje zdjecia i Julke na tapecie w laptopie. Teraz wrocil i tez brak odezwu. No ale w koncu bylismy u niego jak jeszcze w ciazy bylam 2 razy na kawie. Ale znow zonk, bo nawet nie zadzwonil jak urodzilam :baffled: Rodzina ciagle mnie meczyla, abym do taty sie przeprowadzila, bo Julia blizej do szkoly bedzie miec, ja do lekarza itd, ze zaoszczedze na paliwie etc. A ja sie upieralam ze nie chce. No ale w koncu jak uslyszalam ze ludzie chodza i sie pytaja o wynajem to z zazdrosci polecialam go odwiedzic :-D:-D:-D:-D przynajmniej wynajem i paliwo mamy w suchym ;-) tu raczej chodzilo o to ze on pil, niestety z usa z dolarami nie wrocil. Niewiele ma. Poza tym jest mocno chory, zoltaczka typu c, cukrzyca, pic juz nie moze niestety. Takze przynajmniej opieke bedzie mial...


Wiecie co? W ciezkim szoku jestem. Pamietacie jak Wam mowilam ze bede ciocia, a potem sie okazalo ze dziewczyna poronila? Mieli rok odczekac chyba zanim znowu sie zaczna starac a pare dni temu dzwoni brat A i mowi ze ona znowu w ciazy. Wkurzylam sie ze nieodpowiedzialna itd. Dzis pojechala znowu do lekarza, tym razem innego i okazalo sie ze dalej jest w ciazy! w 8 tyg i wcale wtedy nie poronila!!!!! :szok::szok::szok: a najbardziej szokujace jest to ze za pierwszym razem byla u lekarza ktory prowadzil cala moja ciaze :szok:
moja koleżanka miała podobną historię. Jakoś na samym poczatku ciąży zaczęła mocno krwawić. Poszla do lekarza, lekarz zrobił usg i stwiierdził poronienie, dał skierowanie na łyżeczkowanie. Dziewczyna chyba w szoku, stwiierdziła, ze nie idzie na to łyżeczkowanie. To była jej 4 ciąża, 2 z koleji poroniła, traumę lekką miala. Stwierrdziła, że skoro taka mała ciążą to może sam organizm się oczysci. Odczekałą kilka dni, w tym czasie krwawienie się zaczęło zmniejszać. Poszła do innego lekarza sprawdzić czy się faktycznie oczyściło, a ten lekarz stwierdził, ze płód nadal żyje! Nie było żadnego poronienia tylko pekł jakiś tam krwiak! Procesuje się teraz z tym lekarzem, a właściwie całą przychhodnią, bo to wielka klinika warszawska, wiele oddziałow itd. A najśmieszniejsze jest, ze ten pierwszy lekarz robiąc usg zawołał jeszcze drugiego na konsultacje i we 2 uradzili, że ciąża martwa, a chłopaczek jest 2 tygodnie starszy od mojego Michasia i ma się jak najlepiej
 
w PL dziewczyny pewnie mają pogodę to spacerują :) , u mnie niestety od rana pada deszcz , chociaż jedyny pozytyw to to że śnieg rozpuści i w końcu będzie widać chodniki :)
Ze tez nie pomyslalam o tym... a my dzis siedzilaysmy w domu, dzisiaj bylo lepiej, nie bylo goraczki i biegunka tez przeszla. dziwne to bardzo bylo... moze to nie wirus byl, a raczej zabki ida???

mamy maly dylemat co do spacerow, mianowicie dzis ignas przespal ponad 3 h na spacerze i moje pytanie jest takie czy isc np po 2 h do domu bo tak i bo inaczej to mi zepsuje grafik;-) czy czekac az dziecko zacznie wyc z glodu?:sorry2: czyli samo sie obudzi i upomni?:sorry2: wytrzymac te 3 h spaceru na zimnie (juz niedlugo na szczescie) i chlodzie czy mykac do cieplego mieszkania wiedzac z gory ze dziecko niestety obudzi sie z placzem jak tylko przekrocze prog domu?
Ja wychodze z mala na spacerki jak ona jest wyspana. Tzn miedzy jednym spaniem a drugim. Mysle ze jejst to dla niej ciekawsze przezycie, bo sobie cost tam zawsze pooglada, a tu z sasiadka zagadamy i tp. Na twoim miejscu zostawilabym go na podworku, balkonie lub tp., o ile masz mozliwosc. Ewentualnie w pomieszc zeniu z otwartym oknem.

Mąż przyjechał z nową częśćią, uffff.... laktacja uratowana! A ja wogóle nie kumam tych godzin karmień i tych Waszych grafików tzn my też mamy jakiś ale on zalezy o której mały wstanie np. wczoraj zjadł 140 ml i jak wstał dopiero po ok 4,5 h miał ochotę zjeść ponownie, dziś rano też zjadł te 140 ml i kolejne karmienie za 3h bo tak był głodny. Więc jaki tu grafik??? Ja wiem, ze jak wstanie o 8.30 ponownie zaśnie za 2h i przeważnie śpi 1h, ale jak pośpi 2h to znowu jest inaczej, więc jak to u Was?
No widzisz jakiego masz zaradnego meza, a ty tak na niego psioczylas ;o)

Ja wlasnie czekam na gosci... siostrzyczka z Aglii przylatuje na chrzciny. Ojj bedzie wesolo ;o)))
 
Padam już dzisiaj na pysk :dry:
Ł pojechał (chociaz jeszcze nie wypłyneli z portu z powodu pogody) a ja z Soniá jutro wylatujemy do Pl na bity miesiác :tak:
Ehhhh jak ja "lubie" te samotne podróże z dzieckiem.. :dry:
Ide pod prysznic i spac
Odezwę sie pewnie dopiero pojutrze bo w domu bedziemy baaardzooo późno...
Dobranoc mamuśki :blink:
 
reklama
Padam już dzisiaj na pysk :dry:
Ł pojechał (chociaz jeszcze nie wypłyneli z portu z powodu pogody) a ja z Soniá jutro wylatujemy do Pl na bity miesiác :tak:
Ehhhh jak ja "lubie" te samotne podróże z dzieckiem.. :dry:
Ide pod prysznic i spac
Odezwę sie pewnie dopiero pojutrze bo w domu bedziemy baaardzooo późno...
Dobranoc mamuśki :blink:


Szczesliwej podrozy Mary. i pysznejjjjjj wyzerki w polsce z warzywkami :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry