Wracalismy sobie wczoraj z wypozyczalni dvd i nagle M z siedzenia pasazera obok krzyczy-Patrz!!!!!!!!! Po drugiej stronie ulicy na babcie z kundelkiem rzucil sie sie wielki pies-chyba amstaff.Rzucil sie pieskowi do gardla i zacisnal szczeke . Babcia rzucila sie na ratunek a ten amstaff trzymal i coraz bardziej wbijal sie w szyje pieska. Ruch sie zatrzymal Kilku facetów rzucilo sie na ratunek . Tłukli tego amstafa , bili, kopali a on nic . Jakby nic nie czul i nic innego nie widzial. Gdy udało sie go odczepic to kundelek juz dogorywał. Babcia straciła przytomnosc. Amstaff pobiegł dalej- w oczach tego psa widziałam agresje i wscieklosc . M został tam na miejscu az po babcie przyjechało pogotowie , policja z weterynarzem szukali zabojcy.
Zastanawia mnie dlaczego? po co ? ludzie stworzyli takie zwierzeta?
kocham wszystkie stworzonka , ale takie sytuacje potwierdzaja we mnie żal do człowieka o jego własną głupote.To nie wina tego psa , ze zabil, ale człowieka- bo to on jego takim uczynil!!!!!!!A co gdyby na miejscu tego psa byl czlowiek? nasze dziecko?
