reklama

Listopad 2009

reklama
Martuś ale masz mężulka kochanego ;D
Chociaż ja czasmai mam dosc juz zwierzaków bo nie mam teraz na nich czasu :( Dlatego jak uciekły mi papugi troszkę się po czasie cieszę! Kotki mam dwa a miałam 6 parę lat temu. Tylko ze one u mnie na dworzu i w domku wiec Blimsia wydaje mi się ze ludzie ktorzy robili ulicę mi zabrali, kotka piękna kolorowa po wykastrowaniu zginęła, ostatnio jakiś rok temu Fuksik (ale u nas moze dobrzy sąsiedzi robią z kotami porządek???) i tak mi ubywa mojego przychówku. Jak narazie nie planuję uzupełniać stadka. Już miałam kotkę i jej dwa mioty, kociaki spały mi na szyi ;D
 
Ciekawe bo mi pies krótko po kastracji też zaginął :( Może tak niektórym zwierzakom "odbija" po tym zabiegu?

Co do kotów- niestety chodzą swoimi ścieżkami przy czym wdają się w bójki...dlatego czasem nie wracają. Ryzyko przejechania kota też jest wysokie...
Teściowa ma kocura po kastracji, weterynarz kazała go już trzymać tylko w domu, wyprowadzać pod nadzorem.
 
Śmiesznie bo kiedy mieszkalismy w W-wie w małej kawalerce Cycu został w domku (miałam wtedy i mam teraz Cyca i Rudolfa) ale do Cyca byłam bardziej przywiązana traktowałam go jak dziecko. Został tutaj u rodziców dlatego ze żal mi go było az tak ograniczac bo przeciez wiosna, lato cieplutko one leżały i opalały się na balkonie, zchodziły z niego kiedy chciały itd. Ale kiedy była zima czasami brałam Cyca na tydzien (bo w każdy week zjeżdżalismy do rodziców moich) i wyprowadzałam go na smyczy po okna bloku. Miałam dobrze bo blok nowiutki, strzeżony z własnym placem itd ale komicznie to wyglądało. Wychodziłam z nim dlatego ze ta franca nie chciała w domku do kuwetki robić tylko trzymał a ja zeby go nie meczyć rano i po pracy wychodziłam z nim na siusku i kupkę ;D Cudnie to wspominam ;D Teraz niestety częsciej jest na dworzu na balkonie w budce z Rudziem niż w domku, o spaniu w pościeli i w kocach nie ma mowy także pewnie na początku był troszkę zagubiony no chyba ze mąż z nim spi w swoim wyrku ;D
 
polaa trzymamy kciuki wciąż:tak:
mój mąż zrobił mi niespodziankę- oto ona- właściwie on:
Rudy 3 miesięczny kocurek szuka domu - Ogłoszenia

W sumie nie wiem czy sie cieszyc czy nie ... chciał dobrze , ale jakoś tak za szybko.
W każdym razie kot nazywa się BełKot:tak:
piekna kocina a i imie niczego soie :D

jakas padnięta jestem strasznie. Najchetniej poszłabym spać. A tu jeszcze trochę pracy ale najpierw na male zakupy muszę polecieć, bo lodówka puściusieńka
 
a ja wam powiem ze nei wiem co mi ... nic mi sie nie chce ... tzn chce ale nie mam co robic :/ i do tego gardło mi boli nic nie pomaga czuje jakby mi migdał powiekszał sie :( ... chyba zmeczenie wychodzi ... :(
 
a ja wam powiem ze nei wiem co mi ... nic mi sie nie chce ... tzn chce ale nie mam co robic :/ i do tego gardło mi boli nic nie pomaga czuje jakby mi migdał powiekszał sie :( ... chyba zmeczenie wychodzi ... :(

Ech ja tez ledwo zywa :-( Marcel obudził sie po raz n-ty i zapodałam viburcol bo nie mam juz sił... chyba kolejny etap zabkowania. A ja zasnełam na chwile z laptopem na kolanach....jak nigdy.
 
reklama
jutro lece do pl...ale mi sie nie chce!!!!!!!! najchetniej posiedziala bym sobie w domu i odpoczela kilka dni, no ale mus to mus....no i bede tesknic za moim okruszkiem!!! najgorsza jest ta mysl, ze bede taaaaaaak daleko!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry