Mama_i_Marcel
Listopadowa mama '09
Moje dziecko wykorzystuje mnie ile sie da. Z babcia jest inne ale kiedy tylko mnie zauważy od razu na ręce, a potem sie wypina i znowu na ręce i tak w kółko. Czuję sie na maxa manipulowana przez niego ;/ A to wszystko dlatego ze nigdy nie pozwilołam mu płakać, ze tylko jęknął i na ręce był brany, ze tłumy ludzi zawsze jest przy nim itd. Potrafi sie bawic samemu ale są momenty kiedy przechodzi sam siebie. Moja mama mówi ze jestem za miękka i ze dziecko musi czasem poplakac i ze niedlugo mi na głowę wejdzie...pewnie tak bedzie bo wychowania przez przetrzymywanie nie wyobrazam sobie ;'/
Ula skąd ja to znam, mam to samo....znaczy Marcel taki sam
tylko jęknie i rece....on sie wypina, schodzi na podłoge, zas ryk no bo zmeczony i stac nawet nie umie po czym zas na rece...i w kółko. Dopiero teraz zasnoł od 8 rano. Nie wiem moze jest ktos kto potrafi przetrzymywac i zniesc to ze dziecko drze sie w niebogłosy. Ja nie. Mój niestety nie potrafi szlochać gdy cos jest nie halo, on sie drze/płacze az purpurowy....niestety musze ulec bo potrafi sie zaniesc z płaczu...raz juz omdlał a raz było blisko ale w ostatniej chwili wzioł oddech...Kiedys im przejdzie. Jak to mowi moja madra mama "przynajmniej wiesz ze masz dziecko". Tia...jakby bylo inaczej tez bym wiedziala heh.