hej dziewczyny

widze ze dyskusja na temat mezow trwa
Ula - ja tez sie nad moim nie rozczulam jak chory(a moze On tego potrzebuje heh

) i tez nie nalezy do tych co lataja do lekarza wrecz odwrotnie, tez szybko bierze jakiekolwiek leki zeby Mlodego nie zarazic itp., rzadko choruje ale wczoraj po prostu mnie wkurzyl;/ lezal(do mnie nic nie mowil, oprocz tego ze znowu siedze na tym forum i pytal co tam takiego waznego

) to sobie wzdychal, fakt faktem oddychac mu bylo ciezko ale ja jakas dziwna jestem, mnie po prostu wkurza jak ktos glosno wzdycha, glosno je itp

i za kazdym razem pod nosem sobie mowil : o jezus maria czy cos w tym stylu ale...dzisiaj wstal jak nowo narodzony i wlasnie obiad robi

ja na poczatku naszego zwiazku bardzo duzo od Niego wymagalam, az za duzo, mialam pretensje o wszystko (no jak sie cos z domu wynioslo to tak juz jest

) ale na szczescie poszlam po rozum do glowy. Nic mi nie pasowalo a On naprawde sie staral, nie moglismy sie dotrzec (moze roznica wieku) a mimo to bardzo szybko na dziecko sie zdecydowalismy i teraz jest wszystko ok

wiem ze wszystko co robi robi dla nas a ja w koncu zaczelam to doceniac
no Mlody zasnal (bez wiekszych protestow a w dzien to raczej rzadkosc), dzisiaj spal do 9 a jakos Go zmoglo...chwila odpoczynku

pogoda beznadziejna, pada deszcze od wczoraj;/ ale juz niedlugo do Polski
