anawawka
muśka 2 córek
Witam!
Od razu zdrowia chorowitkom... i wiosny
Mama - trzymam kciuki za Marcelka, mam nadzieję, że sensacje pójdą precz.
Agrafka - faceci jak oglądają sport, nie mają cierpliwości do dzieci... ;-) ani do żon, matek itp , bo im po prostu przeszkadzamy - mają podzielność uwagi na 1...
Oczywiście są wyjątki.;-)
Martolinka - jak tam się dziś czujesz?
Kikolek - a moi się obrażają jak wrzeszczę i rozstawiam po kątach
Dziunka - Gonia zjechała po mnie wczoraj... rysowały przy stole, ale Hanka chciała inny kolor mazaka , więc stojąc obok Gośki trochę się wyciągnęłam przez stół by sięgnąc kolorku, w tym czasie Gosisko postanowiło przytulić się do mnie i nie miała czego się chwycić... gdyby była kotem zapewne wbiłaby mi paznokcie do krwi... a tak niestety znalazła się na podłodze. O nogach moich panienek długo by opowiadać tyle mają siniaków.
Polaa - przywiej nam tego ciepła,,, bo już nie mam ochoty ubierać się w 2 bluzki, t-shirta i kurtkę;-)
A my wczoraj po nieudanej próbie uśpienia Gośki, ubraliśmy się i poszliśmy na spacer, Hanka jęczała w wózku, Gośka zasnęła, przez przypadek - mój poszedł do sklepu na zakupy, a ja poszłam powozić moje towarzystwo - odkryłam lodowisko. Zamrożony staw czy oczko wodne... Poślizgaliśmy się wszyscy, dziewczyny szczęśliwe, poślizgały się na butach, trochę się poprzewracały i dostały szwungu. Jeszcze więcej energii miały niż zwykle

po 21 dopiero padły , a my trochę ogarnęliśmy chałupę i byłam tak skonana, że jak Was podczytywałam, mózg nie pracował. Za to jak się położyłam miałam natłok myśli.. jak ja tego nie lubię.

Od razu zdrowia chorowitkom... i wiosny
Mama - trzymam kciuki za Marcelka, mam nadzieję, że sensacje pójdą precz.
Agrafka - faceci jak oglądają sport, nie mają cierpliwości do dzieci... ;-) ani do żon, matek itp , bo im po prostu przeszkadzamy - mają podzielność uwagi na 1...
Oczywiście są wyjątki.;-)Martolinka - jak tam się dziś czujesz?
Kikolek - a moi się obrażają jak wrzeszczę i rozstawiam po kątach

Dziunka - Gonia zjechała po mnie wczoraj... rysowały przy stole, ale Hanka chciała inny kolor mazaka , więc stojąc obok Gośki trochę się wyciągnęłam przez stół by sięgnąc kolorku, w tym czasie Gosisko postanowiło przytulić się do mnie i nie miała czego się chwycić... gdyby była kotem zapewne wbiłaby mi paznokcie do krwi... a tak niestety znalazła się na podłodze. O nogach moich panienek długo by opowiadać tyle mają siniaków.

Polaa - przywiej nam tego ciepła,,, bo już nie mam ochoty ubierać się w 2 bluzki, t-shirta i kurtkę;-)
A my wczoraj po nieudanej próbie uśpienia Gośki, ubraliśmy się i poszliśmy na spacer, Hanka jęczała w wózku, Gośka zasnęła, przez przypadek - mój poszedł do sklepu na zakupy, a ja poszłam powozić moje towarzystwo - odkryłam lodowisko. Zamrożony staw czy oczko wodne... Poślizgaliśmy się wszyscy, dziewczyny szczęśliwe, poślizgały się na butach, trochę się poprzewracały i dostały szwungu. Jeszcze więcej energii miały niż zwykle


po 21 dopiero padły , a my trochę ogarnęliśmy chałupę i byłam tak skonana, że jak Was podczytywałam, mózg nie pracował. Za to jak się położyłam miałam natłok myśli.. jak ja tego nie lubię.

co innego w chuście - wtedy jest ok, ale bez niej nieeeeeee.;-)
teraz się jej nie dziwię, bo jak ja bym była w ciąży i miała pod sobą 20-parę dzieciaków to albo oszalałabym, albo one nie wyszłyby żywe