kilolek
podwójna listopadowa mama
anadri super mily poranek
pola i jak z mężem?
dziunka informuj o rozwoju ciązowej sytuacji

kiedyś widziiałam w przychodni jak babcia dziekcu oko wylizała, bo jęczalo, ze mu cos wpadlo :/
Ale babci polizać bym nie dala
Pomijając skrajena glupotę to dziwne , ze jakiś tatuazysta siie tego podjąl, bo wiadomo, ze za moment jego dzielo zostanie zniszczone a oni zwykle bardzo osobicie do każdego obrazka podchodzą.
Edit:
zapomnialam napisac, ze bardzo cieszę, się, ze jutro już piatek, bo ledwo żyję. Nie mogę sie wdrożyć po tych feriach. Do tego teraz to prowadzanie do przedszkola do centrum :/ mój dzien wygląda mniej wiecej tak: wychodzę kolo 7/8 zalezy jak mam do pracy jade autobusem z kuba i Michalem do przedszkola potem 3 kilometry szybkim truchtem do domu lub pracy. Jak do pracy na 8 to babcia po drodze Michala przejmuje. Jak na później to jeszcze spacer zaliczam i zakupy i Michala do domu odstawiam, sama już nie wchodzę tylko lecę do pracy. Wracam z pracy, czasem siedze godzinkę w domu a czasem niestety od razu biorę Michala i 3 kilometry do przedszkola dymam po czym razem z Kubą już powolutku wracam z powrotem te 3 kilometry do domu. Łacznie wychodzi mi 9 km dziennie w tym 6 biegiem, bo ciagle jestem spóźniona. W domu jestem o 17 :/
pola i jak z mężem?
dziunka informuj o rozwoju ciązowej sytuacji
hehehe usmiałam się ale jak bym zobaczyla to chyba by mi nie blo do śmiechuhahahahaha no uśmiałam się
Polaa Ty nie jestes gruba, a ciąże wywnioskowałam z tego ci pisałaś wczoraj wieczoremco do kłotni .. a u nas to tak grzecznie się zachowywaliscie, mam nadzieję że nie pokłóciliscie się o nasze spotaknie czy coś ... a tak poza tym to ja mam podobnie, nawet jak mój zawini to ja sie zawsze musze pierwsza odezwac, bo ja jestem taka ze nie umiem długo w ciszy siedziec.. a on to ż(rz)adko przeprasza..
kurde ostatnio cos mam na bakier z ortografia. a nie czytam wcale mniej... moze slownik ortograficzny zaczne studiowac.
AZA a co powiesz o mamusi która jak nie ma pod reką tetrusi czy sliniaka to swoim jęzorem oblizuje upaprana od jedzenia buzie maluszka?(ps. to mowa o mnie, tzn. juz tak nie robie bo jestem na diecie )
kiedyś widziiałam w przychodni jak babcia dziekcu oko wylizała, bo jęczalo, ze mu cos wpadlo :/
tak jak najbardziej. My sie tam bawimy czasem w "jęzorki" (ale twarzy bym nie wylizyala hehe) i smoka tez oblizuję. Oczywicie bez przesady no jakby w gowno wpl to bym nie polizała ale wychodze z zalożenia, ze lepsze moje bakterie z ust niż tak jak napisala mama jakieś kalowce z trawnika. No a poza tym się całujemy, slinimy (nie to żeby specjalnie) itd wielkiej roznicy nie widzę. z drugiej strony nie moge patrzć jak matki karmią dziekco i każdą łyżeczkę najpierw oblizują, niepotrzebnie zupelnie.Ty sie nie śmiej hahaha bys widziała jak ostatnio w restauracji tak mu lody oblizałam to jaks ie ludzie patrzyli na nas. juz myslalam ze zadzwonia po policje ze matka pedofilka bo krystian potem wystawil jezora i dal mi buzi z jezyczkiem hahaha.
a własnie - czy wasze dzieci tez sie tak caluja czasem ze wystawiaja jezyk i trzeba im ten jezyk polizac swoim?![]()
Ale babci polizać bym nie dala
może to henna malowane????? tak jak hinduski ręce malują?Tak jak moja babcia cały czas nalega na szczepienie p/grypie. Masakra. Wiem co czujesz, mam to średnio raz w miesiącu ;-) Ale sytuacja nieprzyjemna, fakt. A może wyszperaj z netu konkretne przykłady/artykuły i przedstaw mamie. A Twoja pediatra jakiego jest zdania?
WIecie że robi się tatuaże nawet niemowlakom?Ludzie są po pier do leni! Tu akurat fotka starszego chłopca, i pdoobno nie fotomontaż.
http://www.ohyun.de/pics/web_4.jpg
Pomijając skrajena glupotę to dziwne , ze jakiś tatuazysta siie tego podjąl, bo wiadomo, ze za moment jego dzielo zostanie zniszczone a oni zwykle bardzo osobicie do każdego obrazka podchodzą.
Edit:
zapomnialam napisac, ze bardzo cieszę, się, ze jutro już piatek, bo ledwo żyję. Nie mogę sie wdrożyć po tych feriach. Do tego teraz to prowadzanie do przedszkola do centrum :/ mój dzien wygląda mniej wiecej tak: wychodzę kolo 7/8 zalezy jak mam do pracy jade autobusem z kuba i Michalem do przedszkola potem 3 kilometry szybkim truchtem do domu lub pracy. Jak do pracy na 8 to babcia po drodze Michala przejmuje. Jak na później to jeszcze spacer zaliczam i zakupy i Michala do domu odstawiam, sama już nie wchodzę tylko lecę do pracy. Wracam z pracy, czasem siedze godzinkę w domu a czasem niestety od razu biorę Michala i 3 kilometry do przedszkola dymam po czym razem z Kubą już powolutku wracam z powrotem te 3 kilometry do domu. Łacznie wychodzi mi 9 km dziennie w tym 6 biegiem, bo ciagle jestem spóźniona. W domu jestem o 17 :/
Ostatnia edycja:
Ludzie są po pier do leni! Tu akurat fotka starszego chłopca, i pdoobno nie fotomontaż.
i na stópkach też;-)
w końcu dotykasz ustami mleka, więc wpuszczasz tam teoretycznie bakterie i i tak dziecko ma z nimi kontakt ;-)