reklama

Listopad 2009

Hej dziewuszki:-)
Ja od dzisiaj na L4..na razie do przyszłego piątku, a potem, zobaczymy..byłam wczoraj u mojej ginekolog, pobadała, stwierdziła, że to 6-7 tydzień, pęcherzyk ok, ale..jeszcze nie ma serduszka:-(..kazała mi zrobić badanie betahcg i zgłosić się w poniedziałek z wynikiem, na powtórne USG..kurcze, trochę się już martwię..:-(
na pewno wszystko w porządku , czasem jeszcze nie widać serduszka bo wcześnie jest :tak: trzymam mocno kciuki żebyś mogła w poniedziałek zobaczyć to upragnione bo wiem że to niesamowite uczucie :tak:
Anadri ja nie karzę, ale np. jak mnie bije albo drapie/szczypie to łapię ją dość mocno za dłoń (ale nie boleśnie - tylko tak chwytam całą swoją dłonią, żeby ją unieruchomić) i mówie "nie wolno być mamy, bo mamę boli" z powazną miną. jak się wścieka i rzuca kładę ją na podłodze i mówię "leż tu sobie".
A jak bierze coś czego nie może albo rozwala przedmioty po raz 10 to jej zabieram i też mówię "nie wolno".

W domu dziś siedzimy z Alutką, mała nadal ma katar którym mnie zaraziła wiec jestem głucha i leci mi ciurkiem z nosa i z oczu... nienawidzę kataru :/
robię bardzo podobnie , tylko u mnie Kuba już nie bije i nie ciągnie za włosy a lubi ugryźć na szczęście mojego D ,mnie bardzo rzadko ;-) , ale jak coś złośliwie rozrzuci po podłodze a nie chce podnieść to biorę jego ręke i podnoszę to ,może się w końcu nauczy ;-)
Kochana u mnie imprezy do 4 rano są weekendową normą :))) Nasz dzid jest już przyzwyczajony i bez problemu śpi za scianą kiedy my się bawimy na całego, np. tańczymy :)))
ty to imprezowa kobieta jesteś :-)

byłam dzisiaj u lekarza potwierdzić ciążę :-) no i widziałam mojego malucha i serduszko i wogóle się wzruszyłam , na szczęście wszystko jest ok :tak::-) ,ale jestem szczęśliwa:-)
 
reklama
a propos zlosci, dzielenia sie w piaskownicy, kar to przeczytalam ostatnio opinie pewnej mamy ktora mi sie spodobala, a mianowicie ona mowi swojemu dziecku tak: "Jak nie chcesz oddawac lopatki to nie musisz tego robic". bo w rzeczywistosci tak jest w zyciu, ktora z nas dzieli sie wszystkim co ma z sasiadka np?...drazni mnie troche ciagle nagabywanie dzieci przez mamy, nianie, babcie w piaskownicy zeby sie dzielily, bo jak to?:/ ja staram sie nie ingerowac na placu zabaw, poki co ignas uczy sie pewnych zachowac, obserwuje, nasladuje, kopiuje, oczywiscie tlumacze mu zeby oddal jak zabral, czy co gorrsza bierze do domu:) a w domu klepie nas po twarzy, dosyc mocno czasem, ale od razu mowione jest ze to boli itd. Mysle ze troche popelniamy blad bo mowimy nie wolno z usmiechem na twarzy co nie jest dobre, ale smiac nam sie chce jak on zaraz kiwa raczka nie nie nie;)

aniu gratuluje, nie mialam okazji:tak:
 
a propos zlosci, dzielenia sie w piaskownicy, kar to przeczytalam ostatnio opinie pewnej mamy ktora mi sie spodobala, a mianowicie ona mowi swojemu dziecku tak: "Jak nie chcesz oddawac lopatki to nie musisz tego robic". bo w rzeczywistosci tak jest w zyciu, ktora z nas dzieli sie wszystkim co ma z sasiadka np?...drazni mnie troche ciagle nagabywanie dzieci przez mamy, nianie, babcie w piaskownicy zeby sie dzielily, bo jak to?:/

Masz rację Kira, bycie zbyt grzecznym w dzisiejszych czasach się nie opłaca :) świat się stał brutalny i trzeba na to brać poprawkę w wychowywaniu dzieci.
 
No i ja witam na szybko...
Ja próbuję nakłaniać Hankę do dzielenia się zabawkami z Gonią i ... jak grochem o ścianę.. "moje to moje" panuje, nie mogę ni w ząb przetłumaczyć Hani, że jak się nie bawi jakąś zabawką przecież może ją pożyczyć Goni. - przecież nie będę kupować drugiego rowerka trójkołowego, drugiego domku dla lalek itp. w piaskownicy też się staram by moje dziewczyny za bardzo nie łobuzowały, a potrafią... Hanka potrafi strzelić starszego chłopca łopatką, odepchnąć, przejechać paznokietkami. ( przynajmniej tak bywało jeszcze w tamtym roku, kiedy nie potrafiła czegoś powiedzieć ) , teraz widzę, że umie jakoś się dogadać z dziećmi - ale to etap w życiu... nasze listopadziaki niby się bawią z dziećmi, ale nie tak do końca. ;-) ( nie wiem czy podwójne, potrójne itp mamy się ze mną zgodzą, że taki etap w życiu "tych drugich" jest wcześniej i teraz łatwiej im się "dogadać" z dziećmi.
Poza tym te nasze listopadziaki dużo rozumieją, chcą robić coś , ale im nie wychodzi, tak samo jak mówienie, stąd frustracja. ( przerabiałam to w zeszłym roku z Hanką, wkurzała się, rychała, tupała nogami... jednym słowem horror - bunt dwulatka słynny ;-) )
Maxwell - niektórzy w 7 tyg nie umieją jeszcze serducha zobaczyć ani usłyszeć. Trzymaj się do następnego usg , będzie dobrze, musi być;-)
Ania - super, gratulacje wreszcie zobaczenia malucha..
A nam się skiepścił samochód, cholernikowi zaczął się gotować silnik, 1,5 godziny staliśmy na parkingu i czekaliśmy by ostygł, dobrze, że dziewczyny mają w nim kupę zapawek, bo by nam go rozniosły... znikam do jutra.
 
Ja mimo wszytsko będę uczyła młodego żeby się dzielił , w ramach rozsądku oczywiście. Za dużo w tym świecie podziału to jest moje a to twoje i wara od tego :) łudze się , że takimi małymi kroczkami można coś zmienić - zaczynając od własnego podwórka
 
Aniu gratuluje - niesanowite uczucie zobaczyć serducho prawda?
Maxwell Ty sie kobito nie stresuj bo na pewno wsio OK :) Optymalnie serduszko powinno byc widoczne gdzies 8/9 tydz. wiec macie jeszcze czas.

A ja sie witam szarym rankiem. Widze ze pogoda sie nie poprawiła - wieczorem zaczęło u nas tak wiać ze myślalał ze choinki powyrywa razem z naszymi oknami. A teraz to samo.
Wieczorem sie tak podjarałam moim odchudzaniem i myśleniem nad tym co ja ze sobą zrobie i co sobie kupie ze zasnąć nie mogłam az za przeproszeniem sr****i z tego faktu dostałam hahahahaha. Świrowałam do 1 w nocy a teraz sie zwlec nie umiałam - no ale siła wyższa mnie zmusiła :))))) Normalnie można powiedziec ze czuje sie jak nowo narodzona bo od ciąży faktem jest ze sobie wszystkiego odmawiałam. A to dlatego ze w ciazy co bede duzo ciuchów kupować jak z tym nic potem nie zrobie, a potem nie kupowałam bo mówie gruba jestem. Musze schudnąć, teraz szkoda kupowac a i tak się sobie w niczym nie podobałam. Ciągle było dla Marcela od wyprawki po teraz ciągle odstrzelony jak na wybieg a ja jak szara myszka prawie ze "w byle czym". Mozna powiedziec ze juz prawie prawie. Moja waga jest OK wiec zaczynam nowy etap zycia :-D W głowie 1000000000000 pomysłów co bym chciała sobie kupić. Bede musiała troche Marcelowi szmatki ukrucić bo az sama dochodze do faktu ze to juz lekka głupota - on i tak z tego wyrośnie. Po co mu po kilkanaście par spodni, koszulek, koszul, bluz i sweterków :) Teraz czas na mnie..... od wczoraj juz zaczęłam. Niby skromnie to kupiłam sobie okulary przeciwsłoneczne ale musze czekac do wypłaty bo juz jedziemy na rezerwie :))))) Ale nawet z takiej pierdoły sie ciesze bo wiecie ile ja sie czaje z okularami??!! Masakra i jakoś nigdy kupić nie mogłam, a to brak czasu a to zaś drogie a to zadne na mój chudy i pociągły dziób nie pasują. A teraz wyszukałam odpowiednie i ceną i wielkością/fasonem do mnie :):) Ahhhhh kończe bo przynudzam :D:D:D:D
 
Ostatnia edycja:
Witam z rana :-) Dziś w koncu przyjada meble kuchenne hihihihi wiec remont kuchni zacznie sie od nowa-ja napewno juz coś wymyśle :-D:-D
MamaMarcel ja z zakupami mam dokladnie to samo, wole kupic małej 10 bluzkę czy spodnie niż sobie nawet pierdołkę, ale robie odwyk i już kilka rzeczy sobie kupiłam, zamierzam zainwestowac w swoja osobe, zeby wygladac pieknie i modnie ;-)
Dziunka na 99% jesteśmy 30.04.2011r hihihhii ale sie cieszę :-) Szukaj jakiegoś placu zabaw czy zoo.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry