reklama

Listopad 2009

Zawsze o Tobie myślę jak mi ciężko, ze Tobie ciężej dwa razy bo na miejscu masz tylko męża i jesteś z Igim 24h/na dobę. I jak potrzebujesz go gdzieś zostawic to za bardzo nie masz gdzie... (chyba mi się nic nie pomyliło?).

nie nie pomyliło Ci się.jak gdzies musze jechac a D nie może zostac to sama z Igim.Nie mam zresztą na miejscu tu żadnej osoby zaufanej której bym mogła go powierzyć...i to najsmutniejsze.Najblizsza osoba memu sercu której ufam bezgranicznie to moja siostra ale ona w Lublinie :-( i tak to własnie jest...:-(
 
reklama
Witam się po spotkaniu z Anawawka. Było super! Fajna z niej kobitka, mąż sympatyczny a kobitki superowe, takie żywe srebra :)))

Kilolek biedactwo, Ty to się masz z tymi chłopami.... Trzymaj się i nie daj się!

Dziunka bardzo mi przykro z powodu śmierci szefa. Widzę, że bardzo go lubiłyście a trafić na dobrego szefa to teraz rzadkość...
 
Ja się chciałam trochę usprawiedliwić, bo tak napisalam jakby mnie moje dzieci wiecznie męczyły i doprowadzały do szału. To nie jest tak. Ja uwielbiam jak łobuzują, szaleją, jak jest głosno, nawet jak użądzają pochód z wuwuzelami z kotem na czele:D a już najbardziej jak szaleją wspólnie, jak się ugadają i coś razem nabroją, w zyciu nie chciałabym mieć dzieci co siedzą sobie w kątku i ich nie widac i nie slychać tylko NIENAWIDZE JECZENIA
 
hejka :)

Cleo witaj w kubie, ja tez sama z Mlodym 24 h na dobe:tak: nikogo tu nie mamy, jak to za granica, tylko znajomych. Juz sie do tego przyzwyczailam i w sumie jest mi z tym dobrze ale czasami to chetnie bym sie chociaz z kims poklocila:sorry::-D
maz tez zostaje z Kuba jak chce sama jechac np. na zakupy, a teraz jak byla moja mama i jak brala Kube na spacer, zebym mogla sobie posprzatac to normalnie dziwnie sie czulam:szok: ze mi nikt nie rozrzuca zabawek pod nogi podczas odkurzania:-D
jak jestem w Polsce to jak uspie Mlodego i ide do kolezanki to tez mi jakos dziwnie:-( moze jakas nienormalna jestem?! sama nie wiem... ale wiem jedno, ze sama (tzn. z mezem:)) wychowam Mlodego i nigdy nikt mi niczego nie wypomni (tak jak to widze po kolezankach, oczywiscie nie wszystkich:)).
niektorzy w mojej rodzinie sie nawet zastanawiaja jak sobie sama radze z dzieckiem:szok: malo tego jak Kubus sie urodzil maz byl dwa tygodnie na urlopie a potem poszedl dopracy to ciocia pisala setki sms-ow dziennie czy wszystko ok, czy obiad zrobilam, czy mam co jesc itp. Az sie wkurzylam i odpisalam, ze oprocz tego ze zawraca mi glowe to ok:zawstydzona/y:no ale przeprosilam pozniej ladnie hehe, ja nic nie robilam tylko odpisywalam :) i sie denerwowalam tylko.
Duzo jest mojej winy w tym, ze Mlodemu pozwalalam na wszystko:zawstydzona/y:
niektorzy to rozumieja bo przeciez jakmeza nie bylo nocami, w dzien spal a ja chcialam isc tylko do toalety a On plakal to mu dawalam komorke na uspokojenie i tu mam wyrzuty no ale coz, czasu nie cofne.

Kilolek glowa do gory, nie zalamuj sie.
Kuba tez czasami przechodzi samego siebie, uwierz;-) i mi sie beczec chce:-(
a jeszcze chce drugie haha:-D

AZA super, ze sie spotkalyscie;-)

Kuba dzisiaj zjadl taka porcje na obiad, ze brak slow:szok:
glodomorek moj :D
 
Kilolku niestety ale swoje trzeba przetrzymac przy dzieciakach
Aza fajnie ze spotkanie sie udało ;p
Polaa mój dzisiaj tez przeszedł samego siebie w obiedzie :szok:
Oprócz tego ze o 15 wrąbał pełen talerz fasolówki gęściochy z całą pałką kuraka a potem sobie flipsy podgryzał a jak zobaczył ze bedzie rybka to stał koło kuchenki i ciągle powtarzał "mama agyś jypka" czyt. mama ugryźć rybke. Mówie Wam jak sie o 17 rzucil na drugie danie to wmucił pół smażonego dużego fileta ryby [oczywiście bez panierki] + 2 porządne ziemniaki. Normalnie nie przeszkadzało mu ze kartofle nie pogniecione. Gryzł jak stary.......masakra. Brzuchol miał jakby balon połknął. Poszedł spać bez flachy. Ale oczywiście niedawno sie przebudził i powiedział "mamusiu pić mjećko". Także posiłku nie przepuści :D i znów śpi z pełnym brzuszkiem.
 
Aza- super, że Wam wyszło spotkanko, zazdroszczę oczywiście!!!:-)
Kilolku - oj, ja też nie cierpię marudzenia non stop, można wyjść z siebie wtedy :wściekła/y::-(, ale Ty jesteś silna kobieta i dasz radę!!:-)
Mama - niezły spust ma Marcel...moja dzisiaj podobnie- byliśmy u rodziców moich i tam mała zjadła na obiad michę żurku z ziemniakami, kiełbaską i jajkiem, a potem krupnioka z kapustą kiszoną z grilla (trochę po południu się rozjaśniło u nas:tak:)..jak wróciliśmy do domu, to jeszcze po kąpanku wszamała tradycyjnie swoją miseczkę z kaszką ryżową na gęsto..sama byłam w szoku..:szok::-)
Polaa, Cleo - współczuję Wam tej "samotności"..ja nie wyobrażam sobie, żebym nie mogła podjechać do mamy, czy do przyjaciółki.. czasami narzekam, bo za chłopem się wyprowadziłam, ale w moim przypadku jest to jedynie jakieś 30 km od mojej starej mieścinki..
Agrafka - ja bym już pędziła po test:tak::tak::tak:
 
maxwell ja za to nie moglabym tak blisko mojej mamy mieszkac hehe;)
oj bylyby klotnie :( te same charakterki:/ ale teraz tydzien jakos wytrzymalysmy ;)
i duzo mi pomogla:tak:
ja nie narzekam ale czasami sa dni (zwlaszcza wieczory) ze brakuje mi czegosc, wiadomo, zeby gebe do kogos otworzyc, juz jestem tak przyzwyczajona, ze jak latam do Polski na dwa tygodnie to za kazdym razem po tygodniu stwierdzam, ze on by wystarczyl:-D a tu jeszcze jeden musi przeleciec, ach i ta tesknota za mezem wtedy:zawstydzona/y:

Mama niezle pojadl Mlody, moj na obiad za to cala miseczka gestej ogorkowej (dwie duze marchewki do tego i gotowane miesko z udka) plus na drugi (po godzinnej przerwie) cale udko pieczona z ziemniakiem i....ketchupem:szok:

a wiecie co, nie chcial nigdy wczesniej jesc platkow z mleczkiem a tu siostra jadla i sie nauczyl, dzisiaj na sniadanie byly platki (chcialam sprawdzic czy tylko razem z moja siostra jadl czy bedzie dalej sam tez jadl) i zjedzone bylo wszystko ;)
 
maxwell zazwyczaj leci z nami ale wraca wczesniej bo do pracy:(

Ale On i tak powtarza ze tu ma swoj dom ( i taka prawda) i ze jak ktos chce przyleciec to nie ma problemu, wrecz zadowolony i nawet bilet moze kupic :) ale On nie bedzie latal co dwa miesiace.
Oczywiscie odwiedza rodzicow, babcie a na pytanie tesciowej: "Kiedy przylecicie?" odpowiada: " A mama kiedy sie do nas wybiera?":-)
Oczywiscie zdarza sie, ze lecimy razem i razem wracamy albo ja sama lece w dwie strony.

We wrzesniu ma dwa tygodnie urlopu i wszyscy byli przekonani, ze spedzimy je w Polsce:tak: a tu zdziwko bo na wczasy sie wybieramy ;) wyjazd do Polski tez ksoztuje a chcemy sobie odpoczac a w Polsce wiadomo, tylko odwiedzanie wszystkich i jedzenie:zawstydzona/y: wszedzie czestuja i zawsze mam 2 kg wiecej jak wroce:/
Ja, jak mam byc szczera, jak wracam z Polski, jade juz z lotniska to sie ciesze, ze jestem w domu:tak: a w Polsce wiadomo, ze wszyscy czekaja na Kube a nie na nas:-D
Wszedzie dobrze ale w domu najlepiej ;)
 
reklama
Hej...

To była najgorsza noc w moim życiu:wściekła/y:

Asia zasnęła "dopiero"o 19, Julia za to nie mogła zasnąc i nie mogła, nie mogła, nie mogła i ciągle nie mogła. A jak już zasnęła to obudziła się z bolącą stopą, która bolała i bolała, ciągle bolała i bolała. Jak już zasypiała to nagle zachciało jej się siku, potem było za ciepło, więc zmieniała pidzamę, potem za zimno....a potem że ją noga boli. No kurka. Jak o 2 w nocy zasnęła to Asia nagle oczy jak 5 zł i usiadła na łóżku:szok: zanim Asia zasnęła to już była 4, ale za to obudziła się Julia że ją noga boli, że jej zimno itd. I tak do 6, przysypiamy w końcu, tzn ja i naglę słyszę Asi westchnienia, patrzę a te dwie pipy grochowe już wyspane:wściekła/y:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry