• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Listopad 2009

tak dokładnie to nie wiem. Najpierw maja zakaładac kaik pryrodniczy a co dalej to zobaczymy. Ja się prawdopodobnie nie dowiem, bo Kubus owszem opowiada duzo o przedszkolu ale nic tego nie jest prawdą :D

ale jak to? ;p

Oli zasnął szybko, nie spał od 13 a o 21 cięzko było go zatrzymac w sypialni ;/ Jeszcze mnie sciągal z lozka i "do tatusia choć"
myslalam ze nie da sie zatrzymac ale udało sie :) Teraz kaszle bo katar mu doskwiera, kiedy się go pozbędziemy ;/ juz w dzien myslę ze jest ok i nie robilismy inhalacji dzis i syropki nie pilismy a potem znowu. Dzis jak sie spłakał bo gile miał do samej brody, ech :(

ja o dziwo nie zasnęłam z małym bo dzielnie sie trzymałam. Od jakiegos czasu zasypiam z nim i nic wieczorem nie oglądam a mam jakis dobry PL film wiec zaraz lecę w pielesze :)
 
reklama
o co Ula pytasz? o zmyślanie? no opowiada niestwrzone historie jak ta ostatnia z zeszytem albo, ze jeździł w przedszkolu na rowerze (raz ze w przedskolu nie ma roweru a dwa, ze on nie umie jeźdić) i spadł z tego roweru i bardzo płakał bo porwał sobie spodenki ale pan policjant przykleił mu zielony plasterek i spodenki się zrosły. ALbo, ze Pani kasia zrzuciła go z ciuchci tak, ze skoczył na dach ale bardo płakał aż mu krew z oczu leciała. Nie wszystkie opowiesci są takie drastyczne ale te najlepiej zapadają w pamięć
 
kilolek niezle historie opowiada Twoj Kubuś:szok:
ale jak to dzieci:tak:
moja siostra jak sie jej Pani spytala w szkole czemu nie zrobila zadania to powiedziala, ze mama jest umierajaca w szpitalu i byla u Niej:szok: Miala wtedy 7 lat.
A najlepsze, ze tata jest nauczycielem wiec babeczka od razu poleciala do Niego spytac co się dzieje a tata w niezlym szoku:tak:

maxwell obys miala racje, ze nastepnym razem sie uda:tak:
juz nie wiem co zle robimy hehe:-D
żeby to bylo takie proste jak przy Kubie:-)

martolinka moj tez czasami odmawia spania w dzien ale wiem, ze musze Go poozyc bo pozniej jest nie do wytrzymania:tak: nie chce ale jak Go poloze to i tak wczesniej czy pozniej zasnie a najdziwniejsze jest to, ze wtedy jak nie chce to spi najdluzej bo nawet 3, 3.5 godziny:tak:

Wlasnie pakowalam jeszcze rzeczy, jakos sie zmiescimy na szczescie:-D
ale musialam oczywicie uslyszec od meza: ' A to czy tamto potrzebne'.
 
ale jak to? ;p

Oli zasnął szybko, nie spał od 13 a o 21 cięzko było go zatrzymac w sypialni ;/ Jeszcze mnie sciągal z lozka i "do tatusia choć"
myslalam ze nie da sie zatrzymac ale udało sie :) Teraz kaszle bo katar mu doskwiera, kiedy się go pozbędziemy ;/ juz w dzien myslę ze jest ok i nie robilismy inhalacji dzis i syropki nie pilismy a potem znowu. Dzis jak sie spłakał bo gile miał do samej brody, ech :(

ja o dziwo nie zasnęłam z małym bo dzielnie sie trzymałam. Od jakiegos czasu zasypiam z nim i nic wieczorem nie oglądam a mam jakis dobry PL film wiec zaraz lecę w pielesze :)


ech..tak miał wyglądac moj wieczór, mialam poczytac Was i obejrzec film. Jeszcze jak siedzialam na BB Oli zaczął przez sen kasłac i kasłac, wiec zamknęlam kompa i idę do niego. Biedac tak zaczął sie dusic ze zwymiotował cały obiad i inne rzeczy. Posciel, ręczniki wszystko do prania. Mam tego 3 pralki. Biedak tak wymitował, takie wydawał z siebie dzwięki ze głowa mała.

W nocy lepiej ale kręcił sie ze budziłam sie co chwila. Spać!
 
Cześć dziewczynki..
Za nami także ciężka noc:-( Jestem taka wściekła na tą moją koleżankę, że sobie nie wyobrażacie..nie wiem jak Wy, ale ja zawsze informuję znajomych z dziećmi, że Marysia ma katar i obojętnie czy do kogoś jedziemy, czy ktoś przyjeżdża do nas:-(:wściekła/y:..Biedna Marysia teraz się męczy z katarzyskiem, noc zarwana i w ogóle:-(..wzięliśmy ją w nocy w końcu do siebie, do łóżka..ech..
Oki, idę sobie zrobić kawkę;-)
 
Witajcie,
a u nas spokojna , przespana nocka i równie piekny poranek. Wstałam raniutko i przy pomocy M ogarnełam co musialam i teraz tylko czekam na mame a Antek tylko krzyczy bacia , bacia :tak:specjalistka od zachcianek i rozpieszczania
Cześć dziewczynki..
Za nami także ciężka noc:-( Jestem taka wściekła na tą moją koleżankę, że sobie nie wyobrażacie..nie wiem jak Wy, ale ja zawsze informuję znajomych z dziećmi, że Marysia ma katar i obojętnie czy do kogoś jedziemy, czy ktoś przyjeżdża do nas:-(:wściekła/y:..Biedna Marysia teraz się męczy z katarzyskiem, noc zarwana i w ogóle:-(..wzięliśmy ją w nocy w końcu do siebie, do łóżka..ech..
Oki, idę sobie zrobić kawkę;-)

Maxweel mamy taki zwyczaj jak i inne dziewczyny (dziunka czy etna) . Decyzja nalezy zawsze do mamy zdrowego , ale warto uprzedzic zeby potem nie było takich sytuacji

W niedziele wydawało mi sie , ze słysze miauczenie... i sie nie pomyliłam. Sasiedzi , którym w pt kocica spadła z balkonu i niestety tego nie przezyła kupili sobie nastepnego... sliczny , mały norweski lesny. Nie chodzi mi juz o to ,z e szybko sie pocieszyli , ale ja to malenstwo widziałam juz wczoraj na balkonie... i co ja mam teraz zrobic... taki kociak tym bardzoej skoczy za jakaś muchą i tragedia gotowa... zadnych zabezpieczen , chocy zamykania szczelnie drzwi .,zadnych wniosków...
 
Cześć dziewczynki..
Za nami także ciężka noc:-( Jestem taka wściekła na tą moją koleżankę, że sobie nie wyobrażacie..nie wiem jak Wy, ale ja zawsze informuję znajomych z dziećmi, że Marysia ma katar i obojętnie czy do kogoś jedziemy, czy ktoś przyjeżdża do nas:-(:wściekła/y:..Biedna Marysia teraz się męczy z katarzyskiem, noc zarwana i w ogóle:-(..wzięliśmy ją w nocy w końcu do siebie, do łóżka..ech..
Oki, idę sobie zrobić kawkę;-)

Oj ja znam to z autopsji...w grudniu zaprosilismy znajomych, do ktorych zawsze jak przychodzilismy pytalismy czy są zdrowi, czy maluch zdrowy bo my zdrowi. Oni przyszli do nas z dzieckiem z glutem do pasa, miał jakas poważną bakterię bo zarazili nam całą rodzinę. Do tego Oli chorował tak jak nigdy w zyciu, 2 tygodnie ostrej choroby zakonczylo sie antybiotykiem, jednej nocy co pol godziny dławił sie a ja odratowywałam go bo był jeszcze mały i nie potrafił sobie poradzic. Co ja przezyłam wtedy to szok!
Znajomi nawet nie przeprosili choc wiedzieli ze o mały włos na szpitalu by sie to nie skonczyło. ech...

od tego czasu relacje są z nimi żadne!
 
Martolinka, dzięki..bo już myślałam, że jestem jakaś"głupia", że tak robię - sporo ludzi nie uważa katarku u dziecka za jakiś problem..tylko, że my umiemy sobie w miarę poradzić z tym, a dziecko się męczy:-(..
Oki, już nie marudzę;-)..
 
maxwell ja też zawsze pytam i zwracam na to uwagę. A ponieważ żeczywiscie niektórzy ludzie tego nie rozumieją to zaznaczam też że dla nas nawet większy katar jest problemem bo Ala nie może iść wtedy do żłobka, a poza tym bardzo dużo nam choruje.

Także nie jesteś głupia tylko normalna i rozsądna :)


Wczoraj u Ali w żłobku był teatrzyk kukiełkowy i fotograf :). Podobno dzieci na teatrzyku siedziały jak zauroczone. Na pierwszej piosence buzie otwarte, na drugiej zaczęły się kiwać, na trzeciej klaskać, a na czwartej tańczyły :)
Czekam na fotki.

A potem zrobiliśmy Ali niespodziankę bo M wrócił o 13, przyjechała moja szwagierka i wszyscy razem poszliśmy po Alę. Ja zobaczyła tatę to straciła głos, rzucia się na niego i uczepiła jak małpka :)
 
reklama
Marta brak słów!!!

Dziewczyny ZDRÓWKA!


U nas pięknie przespana noc, caluteńka, bez ani jednego jęku, a spała na plecach w poprzek łóżka z nogami za szczebelkami hihi. O 7 musiałam ją obudzić bo by spała jeszcze, a my sami jesteśmy mega niewyspani, jednak wolę w nocy wstawać;-) lepiej się czuję rano:tak:

Agrafka Asia to też prawdziwa małpka taty, ciągle woła "Tatuś" a ostatnio przeważnie "TAAATOOOOOO". On nigdzie nie moze się ruszyć hehe, nawet jak w toalecie jest to ona kładzie się pod drzwiami i pilnuje;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry