No wyobraź sobie, że miała narysowac rodzinę, obojętnie jaką, i narysowała: siebie, Asię, A, mnie i kota

Julia ładna, duża, trzyma za rękę małą Asię, Asia trzyma ładnego, dużego A, a ja stoję z boku mniejsza od Julki, zmarnowana i w czarnej sukience, obok... kota

Jej zdaniem:
Kot jest najbardziej nieszczęśliwy bo zostaje sam w domu. A mnie narysowała jakby w żałobie. Jak zaczęłam się zastanawiac to ja naprawdę jestem nieszczęśliwa, chociażby ze względu na moją skomplikowaną sytuację rodzinną (rodzice itd). Dużo noszę w sobie żalu i smutku. Staram się tego nie pokazywac, ale dzieci to widzą...
Wiesz, A wychowuje ją od kiedy skończyła rok, z biologicznym tatą ma kontakt, mozna powiedziec że sporadyczny, ale jak widac nie ujęła go w "rodzinie". Psycholog mówi że lepszy taki tata raz na jakiś czas niż jakby go wcale nie było.
Zalecenia są głównie takie: codziennie chociaż 10 minut sam na sam z Julką, tak aby nam nikt nie przeszkadzał, co jest aktualnie trudno wykonalne ze względu na to że A jest za granicą, ale staram się, po drugie mam wzmocnic w oczach Julki swoją więź z A (czyt. zero kłótni przy dzieciach i dużo, dużo czułości :-))
No i najważniejsza zasada. W prawidłowej rodzinie ZAWSZE jest tak: TATA, MAMA, DZIECKO PIERWSZE, DZIECKO DRUGIE, itd.
Nie można zapominac o tej hierarchii.
I mam zakupic lub wypożyczyc te trzy książki:
- "Jak mówic żeby dzieci nas słuchały" A.Faber, E. Mazlish
- "Jak słuchac żeby dzieci do nas mówiły" A.Faber, E. Mazlish
- "Rodzeństwo bez rywalizacji" A.Faber, E.Mazlish.
Podobno jest tam wiele przykładów które bardzo łatwo wprowadzic w domu.
MARTOLINKA OBRONIŁA NA 5 :-)