reklama

Listopad 2009

To chyba nie castorama, tylko tak jakby podwykonawca. Oni pracują jako kierowcy i jeżdżą autami Castoramy, ale zatrudniani są przez inną firmę.

AGRAFKA SUPER :-) gratuluję :-)


Marta a jeszcze Ci powiem, że facet dopiero co robił swoje 50-te urodziny z poprawinami, orkiestrą, jak wesele dosłownie, a firmę ma ogromną. No i jest niewypłacalny. Szok.
 
reklama
Agrafka brawa dla Alutki!

Ja się właśnei zastanawiam czy dać Michasiowi antybiotyk czy nie :baffled: no uwielbiam takie dylematy.... Dostałam receptę na antybiotyk i wykupiłam ale miałam podać dopiero dziś pod warunkiem, żę : zagorączkuje, pogorszy mu się, nie będzie poprawy. WYdaje mi się,z e jest lekka poprawa ale czy lekka wystarczy by nie dawać? kurde. Nie chciałabym dawać, bo znowu będą problemy z brzuchem. I bądź tu człwoieku madry.
A teraz sobie uświadomiłam, że miałam chłopakom kupic buty zimowe ale zanim oni się wychorują to butów już w sklepach nie będzie :-( boże ja z tymi butami to zawsze z ręką w nocniku się budzę grrrrrr

Martolinka
Antonio niesamowicie dzielny,z ę na 10 piętro wszedł!!!! WIelkie brawa dla niego. Ja bym weszła najdalej do połowy. A obecnie to na 2 pietrze mam zadyszkę :-)

Mama śliczny stół!

Michał pobił dziś swój życiowy rekord i spał do 9! :szok: w życiu żaden z nich tak długo nie spał. Fakt, że usnął dopiero przed 22, bo się kokosił, wychodził się napić, marudził. ZOstawiłam mu pcie na półeczce to sobie sam brał, dziś patrze a on 300ml wydoił! A normalnie ciężko by tyle przez cąły dzień wypił. Raz woła "mama ciuku taka!" co oznacza "mama włącz kołysanki tik taka". Tak długo się koosił, ze płyta się skoczyła. Wchodze do niego a on skubany siedzi sobie oparty pleckami o ścianę, od pleckami zagłówek, kolanka okryte kołderką a on w ręku flaszka z piciem :-)
i tym sposobem dzisiaj z drzemki nici, najgorsze, ze z mojej też ;-)
 
Dzieki laski ;)) niby zwykły stół z krzesłami a radoche mam jak dziecko, tak mi sie podoba :D Półki tez fajne ale na scianie jeszcze nie zawisły :D

u nas atak zębów ;/;/;/;/;/;/ młody dzisiaj robi za zmierzłego wyjca, sam nie wie czego chce a w nocy kokosił sie z płaczem co jakis czas.
Dobrze ze jedziemy dzisiaj do rodziców wiec moze nie oszaleje, bo dla mnie najgorsze jest zmierzłe i sfrustrowane i "miałczące" dziecko - a do tego nie jestem przyzwyczajona. Moze tam jakos przetrwamy te zebiska
 
Cze
przy dwóch choro-zdrowych pannach trudno odpisywać na bb;-) szczególnie iż wczoraj Gonia postanowiła nie spać , ja poszłam koło 23, a ona jeszcze z tatą rządziła, ale w dzień spała 1,5 godziny.
Mi się marzy domek z ogródkiem, mieszkałam w bloku , ale mieliśmy działkę pracowniczą, więc dziadkowie mnie tam wywozili, więc miałam namiastkę domku z ogródkiem, teraz mamy kawalątek ogródka przed mieszkankiem, wchodzi się z tarasu, fajna też sprawa. Nie to samo oczywiście co własny dom z kawałkiem ziemi. Mieszkam na parterze, wyższym , więc dla mnie schody to forma rozrywki. Jak kobitki nie mogły wychodzić przy tych chorobach to spacerkiem na 7 piętro było dla nas czystą radością:-D:-D:-D
Agrafka - super, że Ala już ok, a Ty ... no cóż próbuj ratować się imbirem. Z Hanką miałam takie loty, że nie mogłam wejść 7 schodów w górę, zatykało mnie, niedobrze mi było, wspominam to jako horror, a że ciąża nie była zagrożona to musiałam siedzieć w pracy, po niej padałam jak betka na tapczan, dogorywałam, ok. 17 dostawałam dreszczy, ledwo zwlekałam się do wc, Ehh
Kikolek - Ty to masz rozbójników,,, pomysłowość dzieci nie zna granic. Wczoraj Hanka 2 razy podlała mi klawiaturę na lapku....
Dziunka - mam nadzieję, że praca A będzie ok z wypłacalnością...
Mama - ależ Twój syn wcina... zazdroszczę;-)
Ok, znikam, bo już Gonia marudzi... wrr jak ja to lubię.. a pogoda "cudna" - szaro, buro i ponuro , zaczęło padać...
 
Cześć dziewczyny
biggrin.gif

Moja noc dzisiaj była nawet w miarę spokojna, może tylko ze trzy razy byłam siusiu..ale za to miałam inna przygodę do południa: byłyśmy z Marysią w PLatanie (CH) i...w Realu pipczałyśmy na kasie - siara, że szok!!Ale wiedziałam, że to bucik Marysi - zawsze piszczy
embarrassed.gif
Źle go rozmagnesowali w Deichmannie..No i przyszedł ochroniarz, wezwał jakiegoś innego chłopka.
Musiałam iść z nim do jakiegoś biura. No i mu mówię, że najpierw niech sprawdzi buta małej..
Ściągnęłam go jej, a Marysia w ryk..ech..no i faktycznie to był bucik (lewy)..Facet mi go
na szczęście rozmagnesował, więc już luz. No i przeprosił...ale co się wstydu najadłam, to już moje
unhappy.gif
realmad2.gif

Agrafka - super, że Alutka już w miarę się przestawiła..:-)
Mama - super ten stół i Marcelek juz tak dorośle wygląda przy nim:tak:
Martolinka - 10 piętro? Nie zazdroszczę..:-(
Co do miejsca zamieszkania..ja całe życie mieszkam na blokach i nie wyobrażam sobie inaczej;-) Fakt, że zazdroszczę domkowym ogródka, ale to tylko tego..:-) Za panny mieszkałam na 4-tym piętrze i przynajmniej miałam jako taką kondycję..teraz mieszkamy na 2-gim..
Kilolek, Agrafka - współczuję mdłości:-(
A wszystkim chorym dzieciaczkom - duuuuuuużo zdrówka!!!!
 
anawawka, jejku wspólczucia. Moja lekarka nie robiła problmów ze zwolnieniami, to ja się wzbraniałam, mam nadzieję, ze teraz też nie będzie problemu, bo naprawdę potrzebuję trochę poleżać. No ale grunt to przetrwać przyszły tydzień.

A Alusia jak się dziś obudziła to byłam w drugim pokoju i słusze jakieś dźwięki, wiec lecę i wołam że "jestem". a Ala z wyrzutem na mnie "dzie ty pośłaś mamo?" :)

Maxwell, nie ma się czego wstydzić, ja już wiele razy "pipczałam" :), kiedyś nawet kurtką. Najlepiej od rzu jak sie to zauwazy iść gdzieś poprosić żeby rozmagnesowali.
 
Witamy u nas też szaro buro i ponuro. Panicz śpi a ja się delektuję kawą, ale za chwilę ruszam do walki z bałaganem jaki mam w domu, jak widze tego mopa to mi się niedobrze robi.
Ja od małego mieszkałam w domu i nie zamieniłabym tego na żaden blok, jak studiowałam mieszkałam w bloku i nie mogłam się przyzwyczaić.
 
A właśnie zapomniałam Wam napisac że mój szczyt marzeń to mieszkanie w bloku, ale na parterze z ogródkiem:tak: Mieszkałam tu i tu i już przetestowałam co jest dla mnie lepsze.

Po pierwsze - jestem za leniwa aby palić w piecu - zresztą to wieczny problem (kupić opał, porabać, poukładać, rozpalać w piecu itd), nawet nie przemawiają do mnie piece, do których schodzi się raz na dwa dni;-) poza tym palenie w piecu z małymi dziećmi już też przerabiałam, ten poranny chłód w mieszkaniu że nie chce się wstawać, zimno jak wracasz po dłuższym czasie do domu itp.
Po drugie - dom to studnia bez dna niestety.
Teoretycznie rozwiązaniem jest ogrzewanie gazowe - ale kogo stać na to aby mieć w domu cieplutko i płacić te rachunki?

A w bloku przychodzę na gotowe, mam ciepło, jedyny mój wysiłek to odkręcenie kurka przy kaloryferze;-):-D nie muszę się martwić ze mi dzieci zmarzną rano, nie muszę chodzić w domu w swetrze, a mogę na samych majtkach:-p
Jedyny minus to być może sąsiedzi, ale często można się dogadać:tak: I brak ogrodu, ale mieszkanie z ogródkiem to już inna inszość i tu baaardzo bym chciała mieszkać.
 
reklama
No to Dziunka przyjedz do nas i sie przekonaj do takiego pieca :D
My taki mamy i ja nie wiem co to palić w piecu. Mój rano przed pracą okolo 6 składa ogień, napali na całego i wystarcza az do tej 16-17. Ale fakt ze trzeba tego opału miec duzo i "bawic sie" w kupowanie i dbanie o to a do tego w duzym wolnostojącym domu nigdy nie bedzie takiego gorąca jak w bloku. No chyba ze ja zawsze trafiałam na taki "zimne" domy ale w bluzie jednak trzebabylo byc. Tzn u mojej kolezanki mają w domu taki żar ale Oni palą na potęgę non stop na cały full piec chodzi wiec pewnie z 20 ton im schodzi........kto by u nas na to zarobił :D U nich to sa 3 rodziny co sie składaja :D A wiecie ze w poprzednią zime przy Marcelku niemowlaczku zużylismy 13 ton węgla :szok:

Sruty tuty a ja mam dzisiaj takiego lenia ze po prostu az sama nie wierze......Dupsko nie chce mi sie odlepic od siedzenia.........
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry