Cze
przy dwóch choro-zdrowych pannach trudno odpisywać na bb;-) szczególnie iż wczoraj Gonia postanowiła nie spać , ja poszłam koło 23, a ona jeszcze z tatą rządziła, ale w dzień spała 1,5 godziny.
Mi się marzy domek z ogródkiem, mieszkałam w bloku , ale mieliśmy działkę pracowniczą, więc dziadkowie mnie tam wywozili, więc miałam namiastkę domku z ogródkiem, teraz mamy kawalątek ogródka przed mieszkankiem, wchodzi się z tarasu, fajna też sprawa. Nie to samo oczywiście co własny dom z kawałkiem ziemi. Mieszkam na parterze, wyższym , więc dla mnie schody to forma rozrywki. Jak kobitki nie mogły wychodzić przy tych chorobach to spacerkiem na 7 piętro było dla nas czystą radością


Agrafka - super, że Ala już ok, a Ty ... no cóż próbuj ratować się imbirem. Z Hanką miałam takie loty, że nie mogłam wejść 7 schodów w górę, zatykało mnie, niedobrze mi było, wspominam to jako horror, a że ciąża nie była zagrożona to musiałam siedzieć w pracy, po niej padałam jak betka na tapczan, dogorywałam, ok. 17 dostawałam dreszczy, ledwo zwlekałam się do wc, Ehh
Kikolek - Ty to masz rozbójników,,, pomysłowość dzieci nie zna granic. Wczoraj Hanka 2 razy podlała mi klawiaturę na lapku....
Dziunka - mam nadzieję, że praca A będzie ok z wypłacalnością...
Mama - ależ Twój syn wcina... zazdroszczę;-)
Ok, znikam, bo już Gonia marudzi... wrr jak ja to lubię.. a pogoda "cudna" - szaro, buro i ponuro , zaczęło padać...