Macie rację.Naprawdę nikomu nie życzę patrzeć na śmierć własnego dziecka.Po tym stałam się bardzo wrażliwa,przewrażliwiona i jak jakies dziecko cierpi szczególnie sierotka to serce mi pęka.Jestem strasznie uczulona na cierpienie szczególnie samotnych dzieci. Myslałam o adopcji ale nam nie dadzą dziecka. Reguły są rygorystyczne niestety...i często dzieci trafiająnie do rodzin które je kochają ale do rodzin które za wszelką cenę chcą dziecka.Moja koleżanka pracuje w sądzie i mówi że jest coraz więcej pozwów o rozwiązanie adopcji.Przecież to jest karygodne.
edit.a ile potem jest wyrzutów sumienia że nie ubrałam sama dziecka,że nie wyrzuciłam tego faceta z prosektorium by nam pozwolił się normalnie pożegnać.Jestem zła na męża który nie pozwolił mi wielu rzeczy,ubrać,pocałować,wziąć do domu....Jaka ja byłam głupia.teraz zrobiłabym to inaczej ale wtedy chyba byłam w szoku...