reklama

Listopad 2009

Gosiulek masz prawo do bólu, zadumy i rozgoryczenia, stracić dziecko w czwartej dobie życia to cos potwornego,łezka się sama w oku kręci. Czytałam wierszyk na stronie o Karolku i bardzo się wzruszyłam. Serce matki jest ogromne i zawsze on w nim będzie.
 
reklama
Cze
niedziela u nas senno-zachmurzona, kobitki wariują, my wczoraj byliśmy na imprezce imieninowej, trochę się wszyscy rozerwaliśmy.;-)
Co do Wszystkich Świętych powinniśmy ten dzień świętować ;-), Haloween amerykańskie, nie wiem czy my w domu będziemy je obchodzić, nie wiem jak w żłobku i przedszkolu, sama jeszcze nie mam zdania czy przybliżanie takich rzeczy dzieciom jest potrzebne, czy raczej nie. Śmierć jest niby wpisana w nasze życie, ale jakoś w naszej kulturze niezbyt się wpisuje, raczej to temat tabu... Trudne to wszystko.:zawstydzona/y:

Gosiulek - dla Ciebie http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZR/15_10_dziecko_utracone.html

Znikam do moich kobitek.
 
Ostatnia edycja:
Anawawka dziękuję choć to święto nie do końca moje.Ja urodziłam swojego synka...ale obchodzę to święto oczywiście.Każde możliwe. Na drugi dzien mam imieniny więc od 3lat obchodzę je w płaczliwej atmosferze...:-(

Zamówiłam książkę :Jak usłyszeć swoje anioły".Jest tam rozdział o tym co chcą nam powiedziec dzieci w niebie.Zobaczymy
 
Ostatnia edycja:
Gosiulek - wg mnie to dzień WSZYSTKICH MATEK CO STRACIŁY DZIECKO, nie ważne kiedy. ;-) Ciężki temat niestety, każda kobieta, która doznała tego musi go "niestety sama przerobić":zawstydzona/y:
 
Gosiulek - domyślam się, mam bujną wyobraźnię i czasami niestety przerabiam takie tematy... a przy operacji Goni to bałam się okropnie co będzie, choć niby wierzyłam, że będzie dobrze, ale ... człowiek niedowiarek i próbowałam się przygotować na najgorsze:wściekła/y::szok:... ja to ja , ale jak o tym powiedzieć Hance, to dla mnie było nie do wyobrażenia.
 
I całe szczęście że tak się skończyło i z Gonią jest dobrze.
Ja teraz dwa razy bardziej martwię się o Kacpra. Jak jest zdrowy to się martwię a jak chory też się martwię.Lęk jest niesamowity i pewnie już tak będzie.

A w tym artykule który mi przysłałas jest prawda,sama prawda niestety.Niedawno w Twoim Stylu był super reportaż na temat Aniołkowych mam.
 
Ostatnia edycja:
Gosiulek ja nawet nie chce myśleć co przeżywałaś, przeżywasz i co niestety już zawsze będziesz przeżywać... Na samą myśl ciarki przechodzą...Często myślałam o Tobie i o Karolku i nie mogę sobie tego w głowie poukładać, że to życie takie brutalne... Pozostaje czerpać siły i radość z życia z Kacperka oraz ewentualnego rodzeństwa :))))
 
Macie rację.Naprawdę nikomu nie życzę patrzeć na śmierć własnego dziecka.Po tym stałam się bardzo wrażliwa,przewrażliwiona i jak jakies dziecko cierpi szczególnie sierotka to serce mi pęka.Jestem strasznie uczulona na cierpienie szczególnie samotnych dzieci. Myslałam o adopcji ale nam nie dadzą dziecka. Reguły są rygorystyczne niestety...i często dzieci trafiająnie do rodzin które je kochają ale do rodzin które za wszelką cenę chcą dziecka.Moja koleżanka pracuje w sądzie i mówi że jest coraz więcej pozwów o rozwiązanie adopcji.Przecież to jest karygodne.

edit.a ile potem jest wyrzutów sumienia że nie ubrałam sama dziecka,że nie wyrzuciłam tego faceta z prosektorium by nam pozwolił się normalnie pożegnać.Jestem zła na męża który nie pozwolił mi wielu rzeczy,ubrać,pocałować,wziąć do domu....Jaka ja byłam głupia.teraz zrobiłabym to inaczej ale wtedy chyba byłam w szoku...
 
Ostatnia edycja:
reklama
Ja kiedyś miałam praktyki w ośrodku adopcyjnym i spodobała mi się jedna rzecz. Na pierwszych spotkaniach z chętnymi do adopcji Panie w ośrodku uświadamiają, że dzieci nie są z normalnych rodzin, że są to m.in. dzieci alkoholików lub narkomanów i muszą się liczyć z ewentualnym upośledzeniem czy też agresywnym zachowaniem. Oczywiście nikt nie mówi, że tak będzie ale przyszli rodzice muszą sobie zdawać sprawe, że takie ryzyko istnieje.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry